ME 2017: Polacy pewnie ograli Estończyków!

Rafał Rusiecki, ŁŻ
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Reprezentacja Polski wygrała w poniedziałek w Ergo Arenie z Estonią 3:0. W meczu barażowym o ćwierćfinał biało-czerwoni zmierzą się w środę ze Słowenią.

Jeszcze przed wyjściem na boisko gdańsko-sopockiej Ergo Areny polscy siatkarze wiedzieli praktycznie wszystko. Poza tym, rzecz jasna, czy nie sprawią niemiłej niespodzianki swoim fanom. W pierwszym poniedziałkowym meczu grupy A Serbia pokonała bowiem Finlandię i bezdyskusyjnie zajęła pierwsze miejsce w stawce. Ważne dla nas były też wydarzenia w krakowskiej Tauron Arenie, gdzie Bułgaria i Słowenia walczyły o lepszą pozycję za plecami Rosji. Górą okazała się drużyna selekcjonera Płamena Kostantinowa, która wygrała 3:0 i zajęła drugą lokatę. Słowenia spadła na trzecią, a to oznaczało, że w przypadku zwycięstwa Polski zagra właśnie z gospodarzem mistrzostw Europy 2017.

Z pewnością kibice w Ergo Arenie więcej spodziewali się po postawie Finów. Wspierani przez licznych fanów Skandynawowie rękawicę podjęli tylko w trzeciej partii meczu z Serbią. Być może rozstroiło ich to, że w swoim autokarze stracili wcześniej tylną szybę. A stracili ją, bo pod hotelem w ich auto wjechał wycieczkowy autokar. Na szczęście siatkarzy w tym czasie nie było już w środku i nic złego nikomu się nie stało. Na mecz do Ergo Areny musieli jednak przyjechać samochodem... Estończyków. Uros Kovacević, Nemanja Petrić, Aleksandar Atanasijević i spółka nie mieli więc problemów, aby po półtorej godziny dopisać do swojego konta trzy cenne punkty.

O przekonujące zwycięstwo z Estonią chcieli się postarać także nasi siatkarze. Oni już po wygranym sobotnim meczu z Finlandią podkreślali, że nie chcą wracać do nieudanej inauguracji z Serbią. Limit wpadek wyczerpali na starcie, więc fanów zawieść po raz kolejny nie mogli. - Ja cały czas wierzę, że jesteśmy w stanie grać o ten medal – deklarował środkowy Mateusz Bieniek.

- Staram się nie patrzeć na to, co dzieje się wokół nas, ale na to, co w drużynie. Nieistotne jest, na kogo trafimy w następnej fazie. Oczywiście, można gdybać, kto jest lepszy, a kto gorszy. Jeśli będziemy grać słabo, to - tak jak już mówiłem milion razy - i z Kamerunem dostaniemy bęcki – wtórował mu kapitan reprezentacji Michał Kubiak.

Z Estonią na szczęście źle nie grali, chociaż początek w ich wykonaniu był niemrawy. Jeśli udawało się punktować, to z krótkich piłek rozgrywanych w środkowej części pola. We znaki biało-czerwonym dawał się Renee Teppan. Atakujący Estonii bardzo często był wybierany przez 38-letniego rozgrywającego Kerta Toobala. Nasi konsekwentnie swoich szans upatrywali w zagrywce, która sprawdziła się przecież w sobotnim meczu z Finami. Tym razem nie zawsze to ryzyko popłacało. Funkcjonował za to blok. A kiedy Mateusz Bieniek sam zatrzymał na siatce Ardo Kreeka, na tablicy wyników wyświetliło się 23:20 i jasne się stało, że inauguracyjny set będzie wygrany.

Później zagrywka funkcjonowała już coraz lepiej, ale wciąż daleko było do ideału. Kilkupunktowe przewagi Polaków gościom z Estonii udawało się niwelować. Tak było do stanu 22:22. Naszych siatkarzy popchnął do ataku Michał Kubiak, następnie Bartosz Kurek obił blok, a seta pięknym asem – zaliczonym po wideoweryfikacji – zakończył Mateusz Bieniek.

Trzecia partia była zrywem w wykonaniu zawodników Gheorghe'a Cretu. Nic dziwnego, bo goście nie mieli nic do stracenia. Końcówka tego seta i ostatecznie całego meczu była jednak popisem dojrzałej siatkówki w wykonaniu Polaków. Gracze de Giorgiego byli pewni swego i potrafili to zademostrować przeciwnikom, którzy wcześniej straszyli m.in. Serbów.

Tym samym biało-czerwoni pożegnali w poniedziałek gościnną Ergo Arenę, w której nie stracili nawet seta, a zgarnęli całą pulę punktów. Turniej tak naprawdę dla nich się rozpoczyna, bo już w środę i – być może – w czwartek będą musieli wspiąć się na jeszcze wyższy poziom.

Spokojnie na swoich rywali czekają zwycięzcy grup: Serbowie (A), Niemcy (B), Rosjanie (C) i Belgowie (D). Oni automatycznie weszli do czwartkowych ćwierćfinałów w Krakowie i Katowicach. To właśnie w tych miastach dojdzie do najważniejszych spotkań turnieju. Medalistów ME 2017 w niedzielę poznamy po meczach w Tauron Arenie.

Polska – Estonia 3:0 (25:21, 26:24, 25:22)

Polska: Drzyzga 1, Konarski 1, Kurek 6, Lemański 12, Kubiak 11, Bieniek 9, Zatorski (libero) oraz Kaczmarek 10, Szalpuk, Buszek, Łomacz

Estonia: K. Toobal, Kreek 5, Teppan 17, Taht 7, Raadik 7, Aganits 7, Rikberg (libero) oraz Venno 1, Tammemaa, A. Toobal, Rikberg (libero)

Magazyn Sportowy24. Tomasz Kłos o powołaniach na mecze z Danią i Kazachstanem

Wideo

Materiał oryginalny: ME 2017: Polacy pewnie ograli Estończyków! - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie