Maszty telefoniczne nie mogą szpecić miasta

Tomasz Mikulicz
często psują wygląd otoczenia
często psują wygląd otoczenia Fot. gk24.pl
Udostępnij:
Nie da się z wieży telefonii komórkowej zrobić drzewa. Przepisy przepisami, ale wiele zależy od zdrowego rozsądku inwestorów.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Wybraliśmy się na spacer śladami, załóżmy, architektury drewnianej Białegostoku. Oglądamy stylowe, przedwojenne domy. Jesteśmy zachwyceni, że w mieście ostały się jeszcze enklawy przypominające o naszej bogatej historii, aż tu przed oczami wyrasta nam maszt telefonii komórkowej. Stoi w miejscu zupełnie przypadkowym, zasłania widok na jeden z najpiękniejszych domów. I zastanawiamy się, jaki urbanista zezwolił na takie zniekształcenie ładu przestrzennego. Okazuje się jednak, że walka z nieprzemyślanie stawianymi masztami to nie taka prosta sprawa.

- Dopiero ostatnio, po protestach samorządowców z całej Polski, Urząd Komunikacji Elektronicznej złagodził nieco swoje pierwotne stanowisko, przez co przepisy nie są aż tak restrykcyjne - mówi Piotr Firsowicz, szef departamentu urbanistyki w białostockim magistracie.

A wszystko zaczęło się w połowie lipca zeszłego roku, kiedy weszła w życie ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych. Zniosła ona wiele barier, które przeszkadzały do tej pory inwestorom (zarówno publicznym, jak też prywatnym) w stawianiu masztów w dowolnie przez siebie wybranych miejscach. Przede wszystkim wprowadzono przepis mówiący o tym, że w planach zagospodarowania przestrzennego nie może być żadnych zakazów, które uniemożliwiałyby realizacje inwestycji z zakresu łączności publicznej.

- Mało tego, gminy mają do 17 lipca 2011 roku usunąć z istniejących planów miejscowych wszelkie zakazy, które zostały tam wpisane. Pomijając już fakt, że w tak krótkim czasie nie da się tego zrobić, to jeszcze, jeśli nie zdążymy, plan będzie mógł zmienić wojewoda przez wydanie tzw. zarządzenia zastępczego - żali się Firsowicz.

Dodaje, że po wejściu w życie tych uregulowań podniosły się w Polsce głosy krytyki.
- Do Warszawy jeździli również przedstawiciele m.in. białostockiego magistratu i wojewody. Na szczęście udało się przekonać urzędników z Urzędu Komunikacji Elektronicznej do nieznacznej zmiany swych wytycznych. Przede wszystkim znalazł się w nich - zdawałoby się oczywisty - zapis, że przy tworzeniu infrastruktury telekomunikacyjnej powinno się zwracać uwagę również na ład przestrzenny - wyjaśnia Firsowicz.

Według nowych wytycznych maszty mogą być stawiane wyłącznie na budynkach, a budowa konstrukcji wolnostojących jest niedopuszczalna. Poza tym, maszty nie mogą zaburzać osi widokowych.

- Tak jest na przykład jak się patrzy na Teatr Dramatyczny od strony ul. Kilińskiego. Na terenie należącym do zakładu energetycznego umiejscowiona jest wysoka, wolnostojąca wieża, która zupełnie tam nie pasuje - twierdzi Piotr Firsowicz.

Piotr Dziubak, rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej podkreśla, że w tego typu sytuacjach istnieje możliwość kamuflażu i wkomponowania wież w otaczający krajobraz: - Mogą one wyglądać jak drzewo, pomnik lub słup ogłoszeniowy. Gmina może taki wymóg umieścić w planie miejscowym.

Piotr Firsowicz mówi, że w praktyce nie da się z wieży telefonii komórkowej zrobić drzewa. - Wśród urbanistów tego typu propozycje mogą tylko wywołać uśmiech. Tu przecież chodzi o zachowanie ładu przestrzennego, a nie o jakieś kamuflaże - tłumaczy szef miejskich urbanistów.

Więcej do powiedzenia mają władze samorządowe w odniesieniu do m.in. stref ochrony konserwatorskiej, parków kulturowych, czy obszarów ochrony uzdrowiskowej. Tutaj w planach mogą się pojawić zakazy.

- W innych przypadkach wszelkie obecne w planach ograniczenia w zakresie lokalizowania inwestycji z zakresu łączności, ale nie mogą ich w całości zakazywać. Poza tym, że ograniczenia muszą być uzasadnione rzeczywistą potrzebą interesu publicznego, to powinny one być również konieczne, racjonalne i proporcjonalne - tłumaczy Piotr Dziubak.

O racjonalności mówi też Piotr Firsowicz.
- Przepisy przepisami, ale też wiele zależy od zdrowego rozsądku inwestorów, którzy będą stawiać maszty. Pamiętajmy, że z przestrzeni miejskiej, która jest przecież dobrem publicznym, korzysta każdy z nas - podkreśla.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dzika_azja
A o kościołach ani słowa, a wyglądają jak maszty telekomunikacyjne.

Jak ci się kościoły nie podobają to nie ma sprawy możesz to wszystko na synagogi zamienić i pejsy zapuścić.Tylko zapytaj swoich rodziców gdzie krzyżem leżeli przed 1989 rokiem.
k
koropcja to my czyli zlodz
Polska? Polska? To tam, gdzie kradną
Leszek Kostrzewski2006-06-29, ostatnia aktualizacja 2006-06-29 00:00
.Zagraniczni inwestorzy uważają, że w Polsce na każdym kroku jest korupcja i złodziejstwo. Tymczasem nadużyć jest u nas tyle samo, co gdzie indziej. Ale mamy fatalny PR
Tak wynika z badania jednej z największych na świecie firm doradczych Ernst & Young. Przebadała blisko 600 największych firm na świecie z 19 krajów. Raport tworzony już po raz dziewiąty po raz pierwszy objął Polskę. I wygląda niewesoło.

Aż 83 proc. zagranicznych firm uznało, że największe ryzyko oszustw czy nadużyć gospodarczych jest w Europie Środkowo-Wschodniej. Przyczyniła się do tego głównie Polska. W opinii zagranicznych menedżerów afer jest w Polsce więcej niż np....
G
Gość
Panie Tomku. Gdyby nie maszty byś co najwyżej zadzwonił z radiostacji. To samo do posta wyżej.
G
Gość
A o kościołach ani słowa, a wyglądają jak maszty telekomunikacyjne.
Dodaj ogłoszenie