Martyna Zaniewska - Sen (2015)

(DOR)
Martyna Zaniewska nagrała płytę "Sen". Cały materiał został napisany specjalnie dla niej.
Martyna Zaniewska nagrała płytę "Sen". Cały materiał został napisany specjalnie dla niej.
Martyna Faustyna Zaniewska śpiewa od dziecka. Można ją było usłyszeć już 12 lat temu na krążku Seana Mc Mahona i Tomka Kamińskiego, ostatnio zaśpiewała też na płycie Kamińskiego "Groove". Wreszcie, dzięki stypendium prezydenta miasta, zaryzykowała nagranie całego albumu.

Skąd słowo zaryzykowała? Bo musiała znaleźć piosenki, które zechce zaśpiewać, w które włoży serce. Jej "partnerem w zbrodni" został Kamil Barański - warszawski klawiszowiec i kompozytor oraz właściciel studia nagrań. Razem z nim piosenki komponował i teksty pisał Mateusz Krautwurst.

I tak po melancholijnym intro mamy bardzo bogato zaaranżowaną i zinstrumentowaną piosenkę "Do gwiazd". To wręcz credo artystyczne wokalistki, która "znajdzie drogę do gwiazd, gdy pasja napędza krew". Rozmach amerykańskiego soulu - tak najlepiej można określić potęgę tego utworu.

Od smooth jazzowego pasażu na fortepianie rozpoczyna się singlowy utwór "Znamy się?". Po zaśpiewanej lekko w manierze Kayah zwrotce pojawia się pełen rozmachu refren. Z jednej strony bliski muzyce takich zespołów jak Toto, z drugiej odwołujący się ponownie do wielkich przebojów amerykańskiej sceny pop. Dodatkowego smaku dodają pulsujące organy Hammonda.

Odrobinę funkujący duet "Mamy siebie" to efekt współpracy z Kamilem Bijosiem, a refren z pięknie zaaranżowaną sekcją dętą kojarzy się z artystami klasy Earth, Wind & Fire. Tomasz Busławski gra niemal jazz rockowe solo na saksofonie, a zgrane chórki podobnie jak w "Znamy się?" dodają energii tej niełatwej kompozycji.

Ten sam Busławski tworzy cudownie oniryczny klimat partią fletu w dość stonowanej kompozycji "Zapomnienie". Tu słychać wyraźnie, że Zaniewska nie tylko uwielbia śpiewać, ale potrafi też docenić rolę instrumentalistów i daje im szansę wygrania się, kosztem ukrycia swego talentu wokalnego na drugim planie. Szacunek.

W tytułowej piosence "Sen" pojawia się gościnnie z partią trąbki Łukasz Golec. To kolejna piosenka zaaranżowana bardziej w konwencji smooth jazzowej niż popowej. Preparowane efekty perkusyjne, akordy fortepianu budujące osnowę rytmiczną - to kolejny przykład na ciekawą aranżację. Jest też refren, który można zaśpiewać z wokalistką, choć chyba zgodnie z założeniem to solo trąbki najbardziej przykuwa uwagę.

Bardziej popowo brzmi piosenka "Czy pamiętasz". Takie utwory śpiewały kiedyś na przykład dziewczyny z zespołu De Su. Podobnie przestrzenna, pełna oddechu aranżacja sprawia wrażenie, że ta piosenka, podobnie jak "Znamy się?" mogłaby trafić do stacji radiowych. Ale tu trzeba liczyć albo na łut szczęścia albo wyłożyć gigantyczne pieniądze na promocję, bo przecież "gramy, to znamy…", szczególnie że w finale Zaniewska miała czelność umieścić całkiem długaśne solo saksofonu.

Klasyczny balladowy duet "Tam mało czasu" nie jest chyba najlepszą kompozycją tego krążka, choć paradoksalnie w sposobie poprowadzenia linii wokalnej przez Zaniewską można się doszukać szlachetnego powinowactwa z Barbrą Streisand. Tylko między wokalistami jakoś nie słychać chemii.

Jedyna zaśpiewana po angielsku piosenka z kolei odrobinę kojarzy się z balladami Michaela Jacksona w typie "Human Nature". Nic w tym złego, skoro na warsztat brał je później sam Miles Davis. To w aranżacji rozbrzmiewa syntezator, a pulsem steruje znany perkusista Robert Luty.

Potencjał radiowego przeboju ma też w sobie piosenka "Wiosna", nie tylko ze względu na tekst. To połączenie popu ze współczesnym r’n’b. W dodatku optymistyczny tekst o ludziach, co są wiecznie młodzi. Niestety, wydaje się, że trzeba by było ją przemontować, by komercyjne rozgłośnie radiowe zechciały się nią zainteresować. Zbyt wiele się w niej dzieje…

Tylko głos i piano Wurlitzera to "Kołysanka". Tu wyraźnie słychać, że Krautwurst nie zawsze potrafi pisać teksty, które mogą się spodobać. Kiedy Zaniewska śpiewa, że "prawda…może dookreśli cele niejasne" przysłowiowy scyzoryk otwiera się w kieszeni. "Oryginalnych" porównań jest w tym tekście nieco więcej - "z ust ciszą zasypiamy". Cicho, sza.

Martyna Zaniewska pokusiła się o bardzo odważny krok. Postanowiła cały album przygotować i nagrać w oparciu o przyjaciół i znajomych ze stolicy. I coś się wydaje, że oprócz stypendium zainwestowała nieco własnych oszczędności, by wszystko zostało zagrane i nagrane najlepiej, jak się da. Teraz tylko wypada trzymać kciuki, by pomogli w ogólnopolskiej promocji płyty.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam

Poziom recenzji na poziomie Pana Jerzego Doroszkiewicza. Czy Poranny.pl nie posiada lepszych dziennikarzy muzycznych? Buta, bezczelność, wszechobecna "wiedza" muzyczna, mizeria językowa.. no i te prostackie wywoływanie nazwisk. Litości! 

 

CO WAŻNE ! 

 

Martyno! Gratulacje! Nie mogę doczekać się premiery. Z wielką przyjemnością kupię Twój album. Życzę samych sukcesów!

 

 

Dodaj ogłoszenie