Mark-Bud - 30 lat budujemy w zgodzie z naturą

Artykuł sponsorowany MARK-BUD
Japoński ogród, którego formę przyjął teren rekreacyjny przy najnowszej inwestycji mieszkaniowej firmy Mark-Bud pn. „Jan Kochanowski”, zrealizowano wg. wskazówek Lucji Leokadii Bielskiej. Jest on kwintesencją stylu tego dewelopera obchodzącego 30-lecie istnienia. Mistrz Jan z Czarnolasu patrzy tu na mieszkańców z cokołu pomnika zaprojektowanego przez Jerzego Grygorczuka. Więcej o dokonaniach Mark-Budu i idei miejskiego budownictwa mieszkaniowego przyjaznego jego użytkownikom – na kolejnych stronach dodatku. A także na portalach www.poranny.pl i www.wspolczesna.pl

Zielone przestrzenie z mostem nad strumykiem przy wielkomiejskich blokach. Pomnik wiolonczelistki na środku patio, niedaleko opery. Japońskie ogrody wokół sześciopiętrowego budynku. – Wszędzie tam, gdzie zostaje logo naszej firmy – tłumaczy Władysław Bojarczyk, prezes białostockiego Mark-Budu – staramy się zostawić też przekaz, że ludziom należy się coś więcej niż dach nad głową. Że potrzebują klimatu, wdzięku miejsca, do którego codziennie wracają, z którym chcą się identyfikować i które daje im poczucie wspólnoty wykraczające poza mijanie się na schodach czy jazdę windą z sąsiadami.

30-letnia historia Mark-Budu zaczyna się jak historia wielu firm powstających podczas transformacji końca lat 80. w Polsce. Nowe budowało się w chaosie prawnym, gospodarczym i politycznym, gdy chwiały się państwowe kolosy, a wiele osób zastanawiało się, co zrobić ze swoim życiem. Wśród nich było trzech kolegów z Białegostoku. Dwóch powracających z zagranicy i jeden dyrektor państwowej firmy. Wszyscy z wiedzą i doświadczeniem z kraju i zagranicy. I kapitałem zarobionym w Stanach czy Niemczech.

W trzy lata do setki, czyli jak niemożliwe zamienić w możliwe

Trzyosobowy zarząd Mark-Budu to były trzy osobowości o różnych filozofiach życia, ambicjach, stylach działania. Pierwszy ze wspólników odszedł z firmy już po kilku miesiącach. Drugi – w pierwszej dekadzie XXI wieku. Niemniej na początku łączył ich entuzjazm, ale zderzenie z rzeczywistością bolało, bo nie mieli ani pracowników, ani zleceń. – Ludzie, często świetni fachowcy z państwowych firm, przede wszystkim nie ufali „prywaciarzom”. Trzeba było ich do nas przekonać, dać wiarę w stabilność nowego miejsca pracy – opowiada Władysław Bojarczyk prezes Mark-Budu. – Dbaliśmy więc przede wszystkim o ich wypłaty, a sami bazowaliśmy na początku na posiadanym kapitale. Nawet fundusz socjalny mieliśmy! Prowadzony zresztą do dzisiaj, chociaż nie jest obligatoryjny. Z kolei kontrakty wynikły przede wszystkim z obserwacji, że w wyniku transformacji wielkie przedsiębiorstwa państwowe przestają sobie radzić. Mają problemy płatnicze, logistyczne i ogromne opóźnienia w realizacji inwestycji. Zaczęliśmy się więc do nich zgłaszać, że dokończymy to, czego oni nie dają rady.

Przełomowym momentem był kontrakt ze spółdzielnią mieszkaniową, która miała do przekazania budynek spóźniony o dwa lata. – Zgłosiliśmy się do nich we wrześniu z obietnicą, że do końca roku postawimy ten obiekt – wspomina prezes Bojarczyk.
I zrobili to, co wydawało się niemożliwe pracując na trzy zmiany z nocną włącznie.

Świetna logistyka i zaangażowanie ludzi sprawdziły się doskonale, a dobra opinia przyniosła kolejne zlecenia. Skutek – w ciągu trzech lat załoga firmy urosła do prawie stu osób!

Miedź i nowozelandzka dachówka
Fundament z kamieni polnych i końskich ogonów.

W miarę jak kapitał firmy rósł, mogła się ona pokusić o wyjście z roli podwykonawcy. Pierwszym miejscem, gdzie działali według własnego projektu na własnym gruncie i w zgodzie z własną filozofią budownictwa mieszkaniowego była działka między ulicami Akademicką i Waszyngtona - w centrum Białegostoku, na skraju Parku Planty, prawie u bram pałacu Branickich. Władysław Bojarczyk nie ukrywa, że zależało mu na tej inwestycji niezmiernie, bo stąd się wywodzi i chciał zatrzymać w tym miejscu fantastyczny klimat zapamiętanej z dzieciństwa wspólnoty, a także dać wyraz swojej koncepcji budowy domów jako miejsc przyjaznych ludziom pod każdym możliwym względem: od technologii przez design po poczucie, że mieszkańcy dostają coś więcej niż dach nad głową. A w dodatku sama tkanka miasta ma zyskiwać wdzięk i urok dzięki rozwiązaniom architektonicznym zarówno budynków, jak i przestrzeni zielonych. Choćby były niewielkie, jak to w mieście bywa.

- Ta nasza pierwsza wizytówka nie była szczytem marzeń pod względem zyskowności – śmieje się prezes. - Myślałem początkowo, że da się wykorzystać prawie stuletni stojący tu wcześniej obiekt, ale nic z tego. Ani nie można było w nim mieszkać, ani go przebudować. Był stawiany z zastosowaniem bardzo ciekawej technologii, z wykorzystaniem kamieni polnych zalewanych wapnem i … końskich ogonów jako izolacji przeciwwilgociowej poziomej. Ale wszystko to było niemożliwe do uratowania, zwłaszcza, że na środku patio było stare szambo i trzeba było wywieźć grunt z dużej głębokości – takie zalecenia wynikały z ekspertyzy mykologicznej. Spektakularnym śladem po tej inwestycji jest szabla, którą znaleźliśmy w skrytce w stropie i która została przekazana do Muzeum Podlaskiego.

- Zatem budować trzeba było wszystko od fundamentów - dodaje Władysław Bojarczyk. – Użyliśmy najlepszych możliwych wtedy technologii i materiałów z miedzią włącznie czy dachówką sprowadzaną z Nowej Zelandii. Finansowo nie był to złoty strzał dla firmy, mimo, że mieszkania były tam i tak dwukrotnie droższe niż w spółdzielcze, ale pozostała duma z obiektu, który mimo upływu kolejnych dekad nie zestarzał się ani pod względem estetyki, ani technologii. Jako ciekawostkę można jeszcze dodać, że to tam powstał pierwszy w Polsce podziemny parking wielostanowiskowy pod budynkiem wielorodzinnym, do którego należało adaptować przepisy ppoż., a jednocześnie wzorowaliśmy się na umowach wspólnot mieszkaniowych funkcjonujących w Anglii.

Prześliczna wiolonczelistka i japońskie ogrody

- Nie jesteśmy i nigdy nie chcieliśmy być firmą dużą – wyjaśnia prezes Mark-Budu. – Nawet mieszkając w wielkich miastach nie powinniśmy zapominać o ogrodach, o wartościach, które budują relacje między ludźmi, o detalach czyniących życie pięknym i o budowaniu relacji. Wysokościowce są dobre na biurowce.

Przez minione 30 lat przedsiębiorstwo pokazało się w branży handlu urządzeniami sanitarnymi i samochodami, realizowało inwestycje sportowe, czy obiekty drogowo-mostowe, hale o konstrukcji stalowej i stalowo-żelbetowej. Ma też doświadczenie w projektowaniu i wykonywaniu instalacji sanitarnych dla budownictwa mieszkaniowego, przemysłowego i usługowego, a wznoszone przez Mark-Bud budynki są popisem kunsztu architektoniczno-konstruktorskiego. Najważniejszym działaniem określającym profil firmy pozostaje budownictwo mieszkaniowe ze szczególnym uwzględnieniem przestrzeni wokół domów. I tak stonowane barwy budynku przy ul. Mławskiej, blisko opery, przełamuje kolorowa rzeźba wiolonczelistki stojąca na wewnętrznym placu. Czworobok osiedla Zielona Oaza przy ul. Krętej wypełniony jest wypielęgnowaną zielenią z malowniczym mostkiem nad strumykiem. Najnowsza inwestycja przy ul Kochanowskiemu daje z kolei mieszkańcom możliwość wytchnienia w japońskim ogrodzie zaprojektowanym w zgodzie z jego kanonami!

Dziś ta filozofia i perfekcjonizm planowania osiedli i przestrzeni publicznej wokół nich charakterystyczne dla białostockiej firmy znane są także mieszkańcom Wysokiego Mazowieckiego czy nawet Sanoka, gdzie postawione przez Mark-Bud budynki przeglądają się w wodach Sanu konkurując z widokiem na Góry Słonne i Bieszczady.

Firma deklaruje i realizuje w przygotowywanych przez siebie obiektach przenikanie się sztuki i zieleni – artyzmu człowieka i natury. Biały apartamentowiec przy ul. Mickiewicza tzw. jaskółka o niebanalnej architekturze przypominającej rozwinięte skrzydła ptaka jest pierwszym budynkiem o tak nieposkromionej linii w Białymstoku. A z kolei widok z okien sielskiego mini osiedla przy ulicy Podleśnej, obok zoo, przyprawił niespodziewanie o zachwyt lokatora, który wrócił do Białegostoku po latach spędzonych w Argentynie i w życiu się nie spodziewał, że w stolicy Podlasia będzie miał widok na spacerujące lamy!

Wizytówką podejścia firmy do duszy miasta, architektury i ludzi jest też jej siedziba przy ul. Lipowej 24 – od roku 2000. Jest to reprezentacyjna kamieniczka Pod Kariatydami znana także jako Dom Szlachty, która powstała w XIX wieku. Od 1981 roku ma status zabytku i zyskała nie tylko swoją monografię z inicjatywy Mark-Budu, ale też właściciela dbającego o ten obiekt odrestaurowany w latach 90. XX wieku. – To część naszego myślenia o ludziach, kolejnych pokoleniach, którym chcemy zostawić piękną miejska przestrzeń i przekonanie, że jesteśmy podmiotem a nie przedmiotem życia – podkreśla Władysław Bojarczyk.

Władysław Bojarczyk,
współzałożyciel i od 30 lat prezes Mark-Budu

W pracy zawodowej wyznaje zasadę, że aby zbudować dom, nie wystarczy postawić budynek. W czasie wolnym kocha czytać. Szczególnie są mu bliscy tacy autorzy, jak Mario Vargas Llosa, Gabriel Garcia Marquez czy Arundhati Roy, Kazuo Ishiguro i Haruki Murakami, a z polskich prozaików – Jerzy Pilch i Szczepan Twardoch. Ucho ma wyczulone na muzykę gitarową, a słabość wyjątkową do Concierto de Aranjuez Joaquina Rodrigo w wykonaniu hiszpańskiego wirtuoza gitary klasycznej Pabla Sainz-Villegasa. Od kilkudziesięciu lat spędza urlopy wyłącznie w kraju, zauroczony na dobre zarówno Pojezierzem Augustowskim widzianym z żaglówki czy kajaka, jak i trasami rowerowymi przez Pieniny.

Nasze realizacje

Centrum Kształcenia Praktycznego przy Szkole Budowlano-Geodezyjnej w Białymstoku

Jadwiga Kanciała,
prokurent, dyrektor ds. sanitarnych ciepłownictwa w spółce Mark-Bud, pasjonatka tańca i dobrych książek. W firmie od 1995 roku.

- Centrum Kształcenia Praktycznego przy Szkole Budowlano-Geodezyjnej w Białymstoku to świetny przykład wysokiej jakości technologii sanitarnych, w których wykorzystaniu wyspecjalizowała się nasza firma włączając się tym samym w ochronę klimatu. Gdy rozpoczynałam pracę w Mark-Budzie wymienialiśmy setki tysięcy zaworów termostatycznych, wodomierzy i podzielników. Skok technologiczny, który się wówczas dokonał, umożliwił precyzyjną regulację węzłów cieplnych, kotłowni i całych instalacji, co przełożyło się na obniżenie zużycia ciepła i wody prawie o połowę! Redukcja imponująca, która z jednej strony spowodowała obniżenie kosztów ogrzewania ponoszonych przez użytkowników, a jednocześnie ograniczyła emisję CO2, co w dzisiejszych czasach jest niezwykle istotne i daje nam powód do satysfakcji wykraczającej poza znaczenie poszczególnych inwestycji, jakie realizujemy.

Fabryka Okien Domel w Łomży

Krzysztof Falkowski,
dyrektor ds. budownictwa i realizacji, członek zarządu Mark-Budu, pasjonat progresu, innowacji i racjonalizacji w procesach budowlanych. W firmie od 1996 roku.

- Po raz pierwszy na zlecenie zewnętrznego inwestora, w roku 2016, zrealizowaliśmy w formule „zaprojektuj i wybuduj” zakład produkcyjny - fabrykę okien DOMEL w Łomży i to w rekordowym tempie 11 miesięcy. Zakład wyróżnia się nietuzinkową formą architektoniczną i jest ze wszech miar nowoczesny. Zastosowano w nim szereg innowacyjnych rozwiązań, jak posadzkę bezspoinową czy technologię betonu wodonieprzepuszczalnego zwaną „białą wanną”, które to podwyższają trwałość obiektu oraz obniżają koszty jego eksploatacji. Ponadto, obiekt został wyposażony w system monitoringu ugięć dachu pozwalający kontrolować konieczność odśnieżania. Wznosząc budynki z pasją zawsze pamiętamy o
użytkowniku, jego potrzebach i oczekiwaniach. Naszą ambicją jest budowanie w sposób nowoczesny, ale z poszanowaniem tradycji i środowiska, by wszystkim żyło się zdrowo i komfortowo.

Browar Dojlidy Białystok

Bogdan Gawrychowski,
wiceprezes Mark-Budu, w czasie wolnym uprawiający żeglarstwo morskie. W firmie od roku 1994.

- Nie bez pewnego rozrzewnienia wracam myślą do czasów, kiedy wznosiliśmy browar w Dojlidach. Było to pierwsze przedsięwzięcie realizowane przez nas na tak znaczną skalę, dotyczące firmy cieszącej się ogromną renomą i marki rozpoznawalnej w całej Polsce. To był heroiczny okres polskiego kapitalizmu, gdy liczyła się przede wszystkim fachowość i wzajemne zaufanie między zleceniodawcą a wykonawcą. Cała umowa na wykonanie robót w Generalnym Wykonawstwie liczyła zaledwie cztery strony maszynopisu! A przecież dokument ten dotyczył wzniesienia skomplikowanej konstrukcji z instalacjami przemysłowymi o łącznej kubaturze 53 150 m sześc. Dzisiaj umowa na roboty budowlane za 2-3 miliony zajmuje od kilkunastu do kilkudziesięciu stron, a zapasy z biurokracją, absurdalnymi przepisami i zezwoleniami pochłaniają czasem więcej czasu i energii firmy aniżeli sama budowa. Natykaliśmy się oczywiście i wówczas na trudności, ale były to problemy natury technicznej i organizacyjnej, których rozwiązanie przynosi satysfakcję, uczy i rozwija. Termin budowy warzelni był bardzo krótki: zaledwie 15 tygodni. Ale udało się nam i powstał obiekt, który nie tylko do dzisiaj niezawodnie wypełnia swoje cele przemysłowe, ale który błyszczy też swoistym industrialnym pięknem.

Apartamenty Nad Sanem w Sanoku

Edward Olejko,
były burmistrz, wiceburmistrz i starosta Sanoka:

- Z firmą Mark–Bud nawiązałem kontakt jako zastępca burmistrza Sanoka. Popyt na mieszkania jest w naszym mieście duży, a chętnych do inwestowania za mało. Kiedy więc poznałem dorobek Mark-Budu nie miałem żadnych wątpliwości, że warto ją zachęcić do wejścia do Sanoka. Oddany pod koniec 2016 roku pierwszy budynek wielorodzinny nie tylko zaspokajał potrzeby mieszkaniowe, ale też uatrakcyjnił architekturę tej części miasta. Kolejny obiekt, z widokiem na San i Muzeum Budownictwa Ludowego, także bardzo interesujący pod względem designu został przekazany mieszkańcom w roku 2019. On również spełnił oczekiwania najbardziej wymagających lokatorów i stał się architektoniczną perełką Sanoka. Co więcej - inwestując w mieście w budownictwo wielorodzinne Mark-Bud nie szczędził wsparcia finansowego na rzecz lokalnych inicjatyw kulturalno-oświatowych. Pomimo, że przeszedłem już na emeryturę i z tej racji jestem wyłączony z życia zawodowego, to bardzo bym się cieszył, gdyby Mark-Bud kontynuował inwestycje w naszym mieście.

Paweł Tomasik,
licencjonowany pośrednik w handlu nieruchomościami, prezes firmy Geo-Tom z Sanoka:

- Od 28 lat prowadzę własną firmę zajmującą się między innymi pośrednictwem w handlu nieruchomościami. Pośredniczyłem w sprzedaży lokali mieszkalnych w dwóch budynkach wielorodzinnych wybudowanych przez Mark-Bud. Już pierwsza inwestycja pokazała, jak bardzo dla tej firmy liczy się jakość wykonania – począwszy od fundamentowania po urządzanie ogrodu wokół budynków. Wymagania wobec wykonawców były zawsze bardzo wysokie. Do wykonania budynku używano najlepszych materiałów, nie robiąc żadnych oszczędności. Drugi obiekt, który powstał ostatnio w Sanoku, to wręcz mercedes w budownictwie, nawet biorąc pod uwagę, jak wysoko jest obecnie zawieszona poprzeczka w tej branży. Mamy tu bardzo wysoką jakość wykonania, świetne materiały, luksusowe wnętrza, wysoki standard wykończenia budynku i otoczenia. Nic dziwnego, że na kilka miesięcy przed zakończeniem całej inwestycji sprzedane zostały wszystkie mieszkania! Co więcej - mija już prawie pół roku od oddania budynku do użytkowania, a nikt nie zgłosił istotnych usterek. Tydzień po nabyciu jeden z inwestorów sprzedał swoje mieszkanie o kilkadziesiąt tysięcy drożej niż wyniósł jego zakup.

Janina Roś,
prezes spółki Ban-Dom w Ustrzykach Dolnych, inspektor nadzoru na budowie inwestycji Mark-Budu w Sanoku:

- W ciągu ostatnich pięciu lat dwukrotnie miałam przyjemność pełnić funkcję inspektora nadzoru przy budowie budynków wielorodzinnych w Sanoku, których inwestorem była spółka Mark-Bud. Postrzegam firmę jako rzetelną, wyróżniającą się solidną wiedzą techniczną, profesjonalną, oraz - co jest bardzo ważne w branży deweloperskiej - uczciwą. Uważam, że wybudowane w Sanoku pod flagą Mark-Budu apartamenty pięknie wkomponowały się w lokalny krajobraz. Zdobyły wiele pozytywnych opinii, a w konsekwencji są chętnie kupowane.
Z okazji 30-lecia firmy składam na ręce prezesa Władysława Bojarczyka serdeczne podziękowania za dotychczasową współpracę i mam nadzieję na dalszy ciąg tej owocnej, zawodowej przyjaźni. I nie przeszkadza mi w tym nawet fakt, że jako prezes Ban-Dom prowadzę konkurencyjne przedsiębiorstwo deweloperskie. Wiem bowiem, że zarówno dla mnie, jak i zarządu Mark-Budu budownictwo jest pasją, w imię której staramy się robić wszystko, aby działać „ na pożytek światu, postawieni za wzór”.

Terminal przeładunkowy w Małaszewiczach

Adam Byglewski,
wiceprezes Adampol S.A.:

- Jesteśmy zachwyceni jakością wykonania tej inwestycji. Pod względem technologii osiągnęliśmy tam coś więcej niż zakładany cel – to najwyższej światowej klasy high-tech jeśli chodzi o betonowanie i utwardzanie powierzchni specjalistycznych pod tzw. reachstackery czyli wózki do przewozu kontenerów o nacisku do 70 ton. Zazwyczaj tak eksploatowana nawierzchnia zaczyna się łuszczyc po 5 latach użytkowania, a tu po 10 nie ma śladu zniszczeń. Czyli nie trzeba ponosić dodatkowych kosztów napraw czy kosztów przestojów. W pracy terminalu. W dodatku inwestycja została zrealizowana terminowo, a szef Mark-Budu w widoczny sposób interesował się jej przebiegiem. Zresztą znany jest z osobistego zaangażowania w każda z budów prowadzonych przez firmę. Dzięki temu doświadczeniu wszystkie większe inwestycje realizujemy we współpracy z tą firmą.

Centrum Logistyczne LogiQ Koluszki

Adam Rożko,
prezes firmy Refleks:

- Refleks zajmuje się dystrybucją dóbr wyposażenia mieszkań. Współpracę z Mark-Budem zaczęliśmy ponad 20 lat temu, jeszcze w okresie, gdy prowadził on dystrybucję wyrobów grzewczych i instalacyjnych. Zawsze byliśmy zadowoleni z efektów pracy z Mark-Budem zarówno w obszarze handlowym, jak i wykonawczym, dlatego w 2014 w roku powierzyliśmy właśnie tej firmie budowę biurowca o powierzchni 3000 m kw. przy ul. Magazynowej w Białymstoku. Profesjonalizm i zaangażowanie pracowników skłoniły nas do podjęcia decyzji o zleceniu im kolejnej inwestycji polegającej na zaprojektowaniu i budowie centrum logistycznego w Koluszkach o powierzchni 16000 m kw. Mark-Bud wywiązał się z tej inwestycji w sposób perfekcyjny realizując inwestycję w ciągu 11 miesięcy. I co najistotniejsze - w ramach zakładanego budżetu. Potwierdzeniem wysokiej jakości pracy białostockiego przedsiębiorstwa jest fakt, że przez ostatnich 5 lat użytkowania nie zauważyliśmy żadnych usterek w naszym centrum. Dlatego zachęcam do korzystania z usług zaprzyjaźnionej z nami firmy Mark-Bud.

Mark- Bud Sp. z o.o. Białystok ul. Lipowa 24

Strona www: http://markbud.com.pl/

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3