Mariusz Urbanek – Wieniawa. Szwoleżer na pegazie

    Mariusz Urbanek – Wieniawa. Szwoleżer na pegazie

    Jerzy Doroszkiewicz

    Kurier Poranny

    Kurier Poranny

    Miał być lekarzem, został ułanem. Wierny marszałkowi Piłsudskiemu aż po grób. Zdolny poeta, przyjaciel artystów, ambasador i birbant. Bolesław Wieniawa –Długoszowski.
    Mariusz Urbanek to autor biografii Leopolda Tyrmanda – Zły Tyrmand (1992), Stefana Kisielewskiego – Kisiel (1997), Władysława Broniewskiego – Broniewski.

    Mariusz Urbanek to autor biografii Leopolda Tyrmanda – Zły Tyrmand (1992), Stefana Kisielewskiego – Kisiel (1997), Władysława Broniewskiego – Broniewski. Miłość, wódka, polityka (2011) i Juliana Tuwima – Tuwim. Wylękniony bluźnierca (2013) ©Wydawnictwo Iskry

    Urodzony w niezwykle patriotycznej rodzinie, naznaczony pamięcią kampanii napoleońskich, powstań – listopadowego i styczniowego, kiedy tylko nadarzyła się okazja sam zaczął bić się o wolność Polski. Polski, która prawie 120 lat nie istniała, rozgrabiona przez sąsiadów, pogrążająca się w marazmie, a jednak wciąż żywa jako idea. Potrzebna była tylko iskra.

    Bez wątpienia miłością pierwszą i jedyną jego życia w walce o Polskę był Józef Piłsudski. To on powiódł na bój Pierwszą Kadrową i to pod jego opieką rodziła się legenda Wieniawy. Mariusz Urbanek, jeden z najlepszych polskich autorów beletrystycznych biografii, żywym piórem opisuje nie tylko historyczne fakty, ale też przybliża tło historyczne i tłumaczy powody decyzji jego bohaterów.
    Ot choćby fakt, że literacki idol mający pokrzepiać serca, wielki dla pokoleń Polaków Henryk Sienkiewicz, nie przyjął legionistów w swoim dworku w Oblęgorku, bo był przeciwny aliansom rodaków z Austriakami. I kłamstwo Wieniawy, który w 1924 roku pisząc legendę Legionów nakłamał, że nieżyjący już wówczas noblista był z miejsca po ich stronie.

    W legendach ulicy i przekazach z PRL-owskich musicali Długoszowski jawi się być pustym birbantem, który miał tylko bałamucić damy i popisywać się konną jazdą oraz szablą. Czyż jednak przyszły Naczelnik Państwa zaufałby komuś takiemu i powierzyłby mu misję dyplomatyczną już w 1916 roku, kiedy chciał wyłgać się od przyjęcia niemieckiego odznaczenia. Nic dziwnego, że później Wieniawa przekonywał, niestety bez powodzenia, Francuzów by już w 1933 roku wspólnie z Polską uderzyli na Niemcy – prewencyjnie. Po sześciu zaledwie latach okazało się, że to Piłsudski miał rację.

    Wieniawa nie bał się nadstawiać głowy dla dobra Polski, starając się wiernie wykonywać rozkazy. Ośmieszany fałszywą legendą o konnym wjeździe do restauracji „Adria” nie każdemu zapisał się w pamięci jako dzielny emisariusz, który cudem uniknął rozstrzelania przez bolszewickie zbiry już w 1918 roku, mimo podróży w wagonie dyplomatycznym. Drżąc o życie przetrwał w sowieckich kazamatach ponad 100 dni, a Urbanek zadbał, by przy tej okazji okrasić opowieść pełnymi seksu i przelanej krwi faktami. Bo krew, która płynęła w żyłach Długoszewskiego z pewnością była gorąca. Kochał kobiety, a one odwzajemniały jego awanse. Wieniawa był nie tylko twórcą mniej i bardziej przyzwoitych kawaleryjskich kupletów. Był tłumaczem, a i wielkim przyjacielem artystów. Wszak zanim trafił do Legionów, pojechał do Paryża, by być w epicentrum światowej sztuki. W Warszawie miał za przyjaciół najznamienitszych artystów. Julian Tuwim w pierwszej wersji „Kwiatów polskich” poświęcił mu sporo wersów opisujących przyjaźń poety z żołnierzem. Jednak w komunistycznej Polsce Tuwim prawdopodobnie uznał, że przywoływanie legendy Piłsudskiego nie przysłużyłoby się jego karierze i fragment ów do dziś jest wykropkowany.

    Niezwykle ważną misją Wieniawy, już po śmierci marszałka, było ambasadorstwo w Rzymie. Polacy naiwnie nieco liczyli, że Długoszowski w jakiś sposób zniechęci Włochów do faszyzmu, jednak to było zadania ponad jego siły. Kiedy hitlerowcy zaatakowali Polskę, przez cztery dni był jej prezydentem. Kiedy właściwie rodacy odebrali mu szansę na walkę z bronią w ręku o wolność Polski, w 1942 roku skoczył z piątego piętra nowojorskiej kamienicy. Jego prochy spoczęły w kraju dopiero w 1990 roku.

    Czytając Urbanka nie sposób się nudzić. Wypełniona archiwalnymi zdjęciami i ilustracjami, świetna edytorsko książka przedstawia nietuzinkowego człowieka i przede wszystkim wzór Polaka patrioty. Wzór zawsze na czasie.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (2) forum.poranny.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Poranny.pl poleca

    Targi pracy. Profile firm i oferty pracy. Szukaj swojej!

    Targi pracy. Profile firm i oferty pracy. Szukaj swojej!

    Rolnik z Podlasia znalazł żonę! Zobacz zdjęcia ze ślubu

    Rolnik z Podlasia znalazł żonę! Zobacz zdjęcia ze ślubu

    Białystok na przełomie wieków. Nie poznasz swojego miasta! (zdjęcia)

    Białystok na przełomie wieków. Nie poznasz swojego miasta! (zdjęcia)

    Poszukiwane przez podlaską policję. Oszustka, złodziejka, szpieg, dilerka

    Poszukiwane przez podlaską policję. Oszustka, złodziejka, szpieg, dilerka