NASZE
    STUDNIÓWKI

    Studniówki w 2019 roku!

    Rozwiń
    Marian Zandram Kościałkowski. Czarna legenda wojewody

    Marian Zandram Kościałkowski. Czarna legenda wojewody

    Adam Czesław Dobroński adobron@tlen.pl

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    O Marianie Zandramie Kościałkowskim mówimy i piszemy nie za wiele, ale tylko ciepło, bo nie ulega wątpliwości, że uczynił dużo dobrego dla Białegostoku. Na pierwszym miejscu wśród jego zasług stawiamy Planty, wspierał silnie prezydenta miasta Seweryna Nowakowskiego, zwalczał bezrobocie, pozyskiwał fundusze z ministerstw, przyczynił się do powstania BKS "Jagiellonia", był honorowym prezesem klubu. Ale była też czarna legenda.
    Marian Zyndram Kościałkowski, 1933 r.

    Marian Zyndram Kościałkowski, 1933 r. ©Józef Blicharski, portret ze zbiorów Muzeum Podlas

    Marian Zyndram Kościałkowski urodził się 16 marca 1892 r. w rodzinie ziemiańskiej w powiecie Rakiszki na północy Litwy (Auksztota). Szybko związał się z organizacjami niepodległościowymi, a politycznie na kilka lat z Polskim Stronnictwem Ludowym "Wyzwolenie". W czasie I wojny światowej awansowany przez Józefa Piłsudskiego na podporucznika w Polskiej Organizacji Wojskowej, zaznaczył swą obecność także na Suwalszczyźnie. W 1920 r. realizował plany Piłsudskiego (ojca chrzestnego jego syna) na Wileńszczyźnie. W II RP aktywny poseł, uważany za członka lewicy sanacyjnej, wojewoda białostocki (1930-1934), komisaryczny prezydent Warszawy (1934), minister spraw wewnętrznych (1934-1935), premier (1935-1936), minister pracy i opieki społecznej (do września 1939).

    Podpułkownik, prezes wielu organizacji, osoba medialna, budząca na ogół pozytywne nadzieje, w deklaracjach skłonny do kompromisów politycznych (wewnątrz obozu sanacyjnego, a także z opozycją), a w rzeczywistości pragmatyczny kontynuator wcześniejszych założeń.

    Uważa się, że gabinet Kościałkowskiego i wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego zakończył rządy pułkowników. We wrześniu 1939 r. znalazł się na emigracji w Rumunii, potem we Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł 12 kwietnia 1946 r. Był kawalerem Krzyża Orderu Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyża Walecznych. Sprawując wysokie stanowiska wprowadził wiele pożytecznych zmian, jednak nie wywiązał się do końca ze składanych deklaracji. Rzutki, dobry mówca, miły w kontaktach, niekiedy porywczy, czego przykładem pojedynek z gen. Józefem Hallerem w obronie honoru i racji politycznych marszałka Józefa Piłsudskiego.

    Na pewno należał do wyróżniających się osobistości okresu II Rzeczypospolitej, ale nie został zaliczony do grona kilku najważniejszych polityków i wojskowych. Nie mam wątpliwości, że zasłużył na miano pierwszego wśród przedwojennych wojewodów białostockich.

    Tajne dokumenty

    W londyńskim Instytucie Polskim i Muzeum Władysława Sikorskiego zachowały się częściowo materiały tak zwanej komisji Bohdana Winiarskiego, która miała zbadać wielkie afery czasów II RP, przyczyny klęski wrześniowej i przypadki skandalicznych postaw rodaków na obczyźnie. Działo się to w ramach walki Wodza Naczelnego i premiera gen. Władysława Sikorskiego z piłsudczykami, usuwania ich z wojska i życia publicznego na emigracji.

    Dodać warto, że Bogdan Winiarski (1884-1969) urodził się na Kurpiach, kształcił w Szczuczynie i Łomży, był profesorem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zdobył uznanie w Lidze Narodów, a w latach 1961-1964 przewodniczył Międzynarodowemu Trybunałowi Sprawiedliwości w Hadze. To jeden z najwybitniejszych łomżyniaków, w tym mieście ma pomnik. Niech żałuje każdy, kto nie przeczytał wspomnień sentymentalnych profesora.

    Komisja z pomocą prokuratorów prowadziła przesłuchania, zbierała relacje i donosy. Tak powstała swoista czarna księga z zapisami głównie na piłsudczyków, choć przyznać trzeba, że udokumentowano również na przykład haniebne zachowania poniektórych oficerów we wrześniu 1939 roku. Było ich więcej niż mogłoby się wydawać, co się przemilcza.

    Jednym z "bohaterów" komisji Bogdana Winiarskiego stał się Marian Zyndram Kościałkowski, co nie dziwi zważywszy na jego przeszłość i cele przedsięwzięcia firmowanego przez gen. Władysława Sikorskiego. Niestety, czas nie sprzyjał zachowaniu poprawnych (przyzwoitych) reguł gry, zaczęło się wyszukiwanie "haków" na przeciwników politycznych, wyolbrzymiano drobne zdarzenia, zbierano pomówienia. Proszę zatem o krytyczną lekturę podanych poniżej fragmentów z "czarnej księgi". Podaję je, by wskazać na metody niszczenia osób niewygodnych, ale i dla uzupełnienia faktografii, urealnienia tamtych dramatycznych wydarzeń. Nie wszystko niestety było fikcją.

    Zarzuty wobec Mariana Zyndram Kościałkowskiego:

    "1/ że jako premier Rządu RP w 1934 r. i w początkach 1935 r. a) tolerował sprzeczny z prawem obowiązującym obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej i dopuszczał do znęcania się w tym obozie nad osądzonymi tam osobami, b) zsyłał tam, jak sam zeznał do protokółu w dn. 23 I 40, członków polskich organizacji politycznych.

    2/ że jako premier w tym okresie dopuszczał do nadużycia władzy podwładnych sobie urzędników (…), którzy za pieniądze państwowe, lub w inny sposób podpalali Polskę.

    3/ że swymi rządami stworzył taką sytuację polityczną, iż w okresie jego premierowania gęsto padały trupy na terenie całej Polski, a Rząd jego określany był mianem "kiereńszczyzny" [rząd w Rosji w 1917 r.],

    4/ że jako minister opieki społecznej nie umiał się przeciwstawić działaniu, skutkiem którego fundusze publiczne (Fundusz Pracy) używane były na cele, na które ustawowo nie były przeznaczone (budowa szosy do posiadłości prywatnej w Łącku, budowa szosy do wilii gen. Kasprzyckiego w Zakopanem, budowy pomników, parków, rzeźni w okręgu wyborczym gen. Składkowskiego w powiecie kaliskim i tureckim itd.).

    5/ że jako minister opieki społecznej bez pokrycia budżetowego jeszcze w 1939 r. polecał wypłacać sumy na różne cele (np. p. Kapłanowi w Białymstoku, Związkowi Rezerwistów, gdzie był prezesem oraz różnym organizacjom w Wilnie).

    6/ że będąc ministrem opieki społecznej, a zatem członkiem Rządu RP, przekraczał swoją władzę żądając i uzyskując bilety bezpłatne dla siebie i swych protegowanych do teatru kameralnego w Warszawie.

    7/ że w czasie ewakuacji jako minister opieki społecznej nie troszczył się prawie zupełnie o powierzoną sobie sprawę opieki nad nieszczęśliwymi ofiarami wojny, lecz wyłącznie o siebie i swą przyjaciółkę Marię B…ówną [w dokumencie jest pełne nazwisko], którą na samochodach służbowych wyewakuował aż do Rumunii.

    8/ że jako minister opieki społecznej dopuścił się nadużycia władzy polecając wyższemu urzędnikowi podwładnej sobie instytucji przyjąć na mieszkanie przy ul. Bernardyńskiej [opuszczam dokładny adres] przyjaciółkę swoją Marię B…ówną (niemiecka "Ufa", współpraca z Niemcami - puszcza bujdę , że uciekła w 1940 r. z Polski, chciała pisać książkę na ten temat) - przed ewakuacją.

    9/ że jako minister opieki społecznej dopuścił się nadużycia władzy polecając wicedyrektorowi Funduszu Pracy w Warszawie prowadzić samochód, którym jechała B…ówna.

    10/ że jako minister opieki społecznej dopuścił się nadużycia władzy i fałszu dokumentu urzędowego podpisując zaświadczenie o treści następującej: "p. Maria B…wicz, jako pracownica YMCA w Warszawie wyjechała razem z biurem YNCA oraz, że zorganizowała ośrodki opiekuńcze w Lublinie, Łucku, Dubnie i Śniatyniu" - co nie odpowiadało rzeczywistości.
    Ciąg dalszy, w tym i o strajku w Supraślu w 1933 r., za tydzień.


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo