Maria Andrejczyk podjęła ważną decyzję. "To dla niego"

Izabella Matczak

Wideo

Udostępnij:
- Nie mogę się doczekać memoriału Kamili Skolimowskiej, bo chcę zaprezentować się kibicom jako wicemistrzyni olimpijska - mówi Maria Andrejczyk, która zdecydowała oddać swój srebrny medal z Tokio na aukcję charytatywną.

Medal olimpijski w rzucie oszczepem, drugi w historii Polski, zdobyty z ponadrywanymi mięśniami smakuje wyjątkowo?
Zdecydowanie, mimo że zaraz po konkursie czułam ogromny niedosyt. Co prawda on nadal jest, ale doszły do tego duma i świadomość, że zdobyłam srebro po tak ciężkim sezonie i trudnych pięciu latach.

W trakcie tych pięciu lat przeszła Pani cztery operacje. Jak będzie wyglądała regeneracja po igrzyskach?
Sezon się jeszcze nie skończył i nie ukrywam, że mam ogromną ochotę zaprezentować się polskim kibicom już jako wicemistrzyni olimpijska. Muszę trochę odpocząć, ale wracam do treningów, bo trzeba na jakimś poziomie dowieźć sezon do końca. A mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.

Powiedziała Pani, że skoro ma już medal, to chciałaby mieć własnego fizjoterapeutę, bo takiego potrzebuje. To konieczne do kolejnych sukcesów?
Rzut oszczepem jest najbardziej kontuzjogenną konkurencją w lekkiej atletyce. Fizjoterapeuta jest niezbędny. Jednak nie chodzi o to, żeby na każdym zgrupowaniu był inny, bo jestem zmęczona opowiadaniem lekarzom swojej historii kontuzji i leczenia. Oczywiście fachowców mamy świetnych, ale potrzebuję stałej opieki. Do tej pory zapewniałam ją sobie sama, m.in. dzięki wsparciu mojego głównego sponsora, czyli PKN Orlen. Jestem niesamowicie wdzięczna, że mnie nie zostawił. To było trudne pięć lat, a ja nie miałam nawet szansy pokazać, na co mnie stać, bo trapiły mnie kontuzje. Środki, które otrzymywałam, przeznaczałam na opiekę medyczną. Dzięki temu uratowałam się i mogłam wystąpić w Tokio.

Bezpośrednio przed olimpijskim finałem po raz pierwszy w karierze skorzystała Pani z pomocy psychologa Jana Blecharza. Dlaczego?
Czułam taką potrzebę, ponieważ pierwszy raz w życiu przed jakimikolwiek zawodami towarzyszyły mi tak skrajne emocje, a jednocześnie tak negatywne. Nigdy w życiu tak się nie stresowałam i czułam, że nie jestem sobą. Zadziało się ze mną coś złego i gdyby nie profesor Blecharz, z którym współpracuję od 2017 roku, nie wiem, czy byłabym w stanie stanąć na płycie stadionu i walczyć o medal. Coś mnie rozłożyło, nie mam pojęcia, skąd te emocje przyszły, ale musiałam iść z profesorem na pięciominutowy spacer, bo to był właśnie ten moment, w którym psycholog mi się przydał. Jeszcze raz przewertowaliśmy kwestie, nad którymi pracowaliśmy przez ostatnie cztery lata. Pomogło na tyle, że zdobyłam srebro.

Jakie są Pani najbliższe plany startowe?
5 września wezmę udział w memoriale Kamili Skolimowskiej. To dla mnie, obok igrzysk, najważniejsza impreza w tym roku. Głównie dlatego, bo przed polską publicznością. W Tokio niestety nie mieliśmy zaszczytu startowania przed kibicami, dlatego nie mogę się doczekać startu w Chorzowie. Zaraz potem jest finał Diamentowej Ligi i fajrant.

Wojciech Nowicki zadedykował swój medal właśnie Kamili Skolimowskiej. To postać, która wielu z was towarzyszy w znaczący sposób?
To prawda. Historia naszej najmłodszej mistrzyni olimpijskiej jest piękna, a jednocześnie tragiczna. To Kama zapoczątkowała fantastyczną serię medali olimpijskich w rzucie młotem. Zawsze będę patrzeć na nią z podziwem. Znam wiele osób z jej otoczenia i z opowiadań wiem, że była fantastyczną osobą. Cieszę się, że mamy kogoś takiego w lekkoatletycznej historii.

Już Pani wie, na jaki cel charytatywny przekaże medal (rozmawiałyśmy w poniedziałek)?
Jeszcze nie, ale chcę to zrobić jak najszybciej, by ruszyć z licytacją. To jest nareszcie wartościowe trofeum i od początku wiedziałam, że przeznaczę je na jakiś cel. Zależy mi, aby uratować czyjeś życie. Już raz w tym roku przy wsparciu kibiców to się udało. Antoś Kuczyński mógł polecieć do Bostonu na bardzo skomplikowaną operację serduszka. Już mamy zaplanowany wspólny trening!

W środę Maria Andrejczyk zdecydowała, że pomoże Miłoszkowi Małysie. Licytacja srebrnego medalu z Tokio trwa na oficjalnym profilu lekkoatletki na Facebooku. Tam także więcej informacji na temat licytacji.

Materiał oryginalny: Maria Andrejczyk podjęła ważną decyzję. "To dla niego" - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie