Marcin Białobłocki: Trener tak dał mi w kość, że po prostu go nienawidziłem

Arlena Sokalska Twitter: @ArlenaSokalska
Sylwia Dąbrowa
Udostępnij:
Marcin Białobłocki przyjechał na mistrzostwa Polski, bo namówiła go żona. Zdobył złoto. Na Tour de Pologne wygrał jazdę indywidualną na czas

To Pana pierwszy start w wyścigu kategorii World Tour i od razu wygrana etapowa. Trudne zwycięstwo?
Było bardzo ciężko, szczególnie ze względu na temperaturę. Trasa mi się podobała, była bardzo szybka, ale upał był straszny. Topiłem się, ale dawałem z siebie wszystko, co mam.

Z początkowych wyników wynikało, że wygrał z Panem Wasil Kiryjenka ze Sky. Była huśtawka nastrojów?
W sumie to bardzo dobrze, bo gdybym od razu wiedział, że wygrywam, to stresowałbym się od samego początku. A tak pojechałem do autobusu, wziąłem prysznic i odpoczywałem. Minęła godzina, a tu przyjeżdżają i mówią, że prowadzę. Dzięki temu nie czułem takiego stresu. No, może ostatnich 15-20 minut to były nerwy, ale na szczęście szybko się skończyły.

A jak się Panu ściga w Polsce?
Świetnie. Drogi dobre, piękne krajobrazy, świeże powietrze (śmiech).

To zwycięstwo to przełom w Pana karierze?
Wydaje mi się, że już jest nieźle. Włożyłem w ten sukces dużo pracy i mnóstwo wysiłku.

Jak wyglądały Pana przygotowania do Tour de Pologne?
To były katorżnicze treningi. Kilka wyścigów jechałem bardzo mocno, nie dbałem o to, czy wygram, czy nie. Chciałem mieć dobry trening. Trener tak dał mi w kość, że po prostu go nienawidziłem. Mówiłem mu, że jeśli ten wysiłek mi się nie opłaci, to będzie koniec naszej znajomości (śmiech). Na szczęście - jak widać - wiedział, co robi. Ta ciężka praca się opłaciła.

To był Pana pierwszy występ w reprezentacji Polski. Jakie wrażenia?
Bardzo dziękuję kibicom. To było niesamowite przeżycie. We wszystkich miastach wołali nasze imiona, krzyczeli "Polska, Polska". To było coś pięknego.

Teraz czas na świętowanie?
Jeszcze za wcześnie. Przede mną duże wyścigi, w tym mistrzostwa świata. Dopiero po nich będę świętował i odpoczywał.

Z jakimi nadziejami jedzie Pan na mistrzostwa świata w Richmond?
Mogę się jeszcze bardziej przygotować, mieć lepszy rower i kombinezon. Rozmawiałem już z trenerem, wszystko będzie na najwyższym poziomie. Nie będzie takiej możliwości, że potem powiem, że coś było nie tak. Wszystko będzie zależało tylko ode mnie i od moich nóg.

Wideo

Materiał oryginalny: Marcin Białobłocki: Trener tak dał mi w kość, że po prostu go nienawidziłem - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie