Manifa wyjdzie do białostoczan

Z Beatą Zalewską z Ruchu Kobiet Palikota i Agnieszką Stupkiewicz-Turek z Ruchu Kapitału Społecznego rozmawia Agata Sawczenko
Od lewej: Agnieszka Stupkiewicz-Turek i Beata Zalewska<br>
Od lewej: Agnieszka Stupkiewicz-Turek i Beata Zalewska Wojciech Wojtkielewicz
Kwestie in vitro czy aborcja - tutaj mogą być pola, które nas dzielą. A my potrzebujemy w Białymstoku czegoś, co nas połączy. Czym udowodnimy, że jesteśmy w stanie zrobić coś wspólnie, bez kłótni, waśni i sporów.

Obserwator: Zapowiadacie Panie, że zorganizujecie w tym roku Manifę również w Białymstoku.

Beata Zalewska: Tak, chcemy się spotkać w sobotę, 9 marca, o godz. 12. Gdzie - to jeszcze ustalamy. Prawdopodobnie na Rynku Kościuszki.

Agnieszka Stupkiewicz-Turek: Manify są organizowane przede wszystkim po to, by kobiety mogły wyjść w przestrzeń publiczną. Bo trzeba przyznać w Białymstoku sporo się dzieje. Projekt DZIEW/CZYNY, zainteresowanie którym jest ogromne, odbędzie się 8-10 marca. To będą spotkania, warsztaty. Tyle tylko, że wszystko będzie się odbywać w budynkach, w zamknięciu. Ważne są dwutorowe działania: wchodzenie w środowiska kobiece, integracja lokalna, ale też zaznaczenie obecności kobiet w przestrzeni publicznej. Pokazanie: zobaczcie, jest coś, co nam się nie podoba. Chcemy wyjść i powiedzieć, co nam się nie podoba i co chciałybyśmy zmienić. Tym spotkaniem zachęcamy do dialogu. I do wzięcia udziału zachęcamy wszystkim, bez względu na przekonania, politykę, religię czy płeć. Bo jeżeli nie ma dialogu i współpracy, to tak naprawdę niczego się nie zrobić. Chciałyśmy Manifę zorganizować wspólnie właśnie z organizacjami z projektu DZIEW/CZYNY i z Podlaskim Stowarzyszeniem Właścicielek Firm. Zwróciłyśmy się do nich z pytaniem, czy zaangażują się w organizację. Kobiety biznesu w ubiegłym roku zorganizowały przecież I Podlaski Kongres Kobiet.

BZ: Ten kongres wiele kobiet potraktowało jako swego rodzaju święto, spotkanie, na którym wreszcie można porozmawiać o ważnych dla kobiet kwestiach, problemach.

Ale jeszcze nie macie potwierdzenia, że te organizacje włączą się w organizację białostockiej Manify?

AST: Mamy nadzieję, że jeśli nie włączą się w organizację, to będą chciały wziąć udział w Manifie. Ale jedno wiemy na pewno. Manifa się odbędzie. Nawet jeśli przyjdzie nas tylko kilka. Już wiemy, że do organizacji na pewno włączy się podlaska przewodnicząca Ruchu Palikota Karolina Matys Kraśnicka. Chciałybyśmy też w tym dniu zorganizować akcję One Billion Rising - Jestem Miliard. To ogólnoświatowa akcja. Kobiety na całym świecie 14 lutego zatańczą ten sam układ choreograficzny. To akcja solidarności w proteście przeciwko przemocy wobec kobiet. W Białymstoku chciałybyśmy zatańczyć i 14 lutego i właśnie na Manifie. Czy się uda, zobaczymy...

Skąd taka decyzja?

AST: Wychodzimy z założenia, że temat przemocy wobec kobiet jest wspólny dla nas wszystkich - bez względu na to, jak bardzo różne są nasze przekonania dotyczące innych kwestii, bez względu na światopogląd. Kwestie in vitro czy aborcja - tutaj mogą być pola, które nas dzielą. A my potrzebujemy w Białymstoku czegoś, co nas połączy. Czym udowodnimy, że jesteśmy w stanie zrobić coś wspólnie, bez kłótni, waśni i sporów.

W Polsce nadal za mało się robi w sprawie zapobiegania przemocy wobec kobiet? Przecież podpisaliśmy w końcu konwencję.

AST: Ale ile czasu ta sprawa się ciągnęła?! Temat przemocy jest chyba tak oczywistą sprawą, że to nie powinno podlegać dyskusji. A przecież z podpisaniem był taki duży problem ze strony środowisk katolicko-tradycyjnych w osobie pana ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. To jest niepokojące, na jak niskim poziomie tak naprawdę jest edukacja, na jak niskim poziomie jest dyskurs na ten temat. Na poziomie tego, że konwencja przeciwdziałania przemocy wobec kobiet to jest promowanie homoseksualizmu czy ideologii feministycznej! Ja nie zaobserwowałam w żadnym sformułowaniu użytym w tej konwencji nawet takiego słowa. To jest niepojęte. Sukcesem jest, że Polska w końcu podpisała tę konwencję. Jednak proces ratyfikacji będzie trwał jeszcze dwa lata. Chociaż na szczęście te wszystkie działania, które pod tą konwencją są, czyli 24-godzinna linia dla ofiar przemocy czy też właśnie gwałt ścigany z urzędu - co prawda tylko dla nieletnich, są już powoli wprowadzane. Najtrudniejsze jest to, że ofiara przemocy seksualnej, nie dość, że została skrzywdzona, to musi jeszcze pójść i rozmawiać z policjantem, który najczęściej nie jest w ogóle przygotowany by pracować z osobami, które doznały przemocy seksualnej.Często występuje taki stereotyp, że kobieta sama sobie zawiniła, bo: była źle ubrana, miała za krótką spódnicę albo niejasno wyartykułowała, że nie ma ochoty na seks. A tu nie dość, że taka ofiara przemocy zdobywa się w ogóle na ogromny wysiłek: emocjonalny, psychiczny i fizyczny, żeby w ogóle pójść i zgłosić, to jeszcze musi pokonać kolejne bariery, czyli spotkać się ze swoim oprawcą w sądzie, przejść przez mnóstwo przesłuchań.

Często przemoc jest również w rodzinie.

AST: No właśnie. I przecież to zwykle kobieta idzie do z dziećmi do domu samotnej matki, a ten mężczyzna, sprawca przemocy, nadal zostaje w tym mieszkaniu i ma się super. Jeszcze dostaje wyrok w zawieszeniu. I tak naprawdę to kobieta ucieka z tego miejsca przemocy - czego nie powinno być, bo ona nie jest niczemu winna. I to najgorsze. I wiele kobiet zwraca uwagę na ten problem.

A wracając do przemocy seksualnej - to najczęściej odbywa się ona w rodzinie. Sprawcą przemocy jest po prostu mąż. Wiele osób nie ma takiej świadomości, że gwałt występuje w małżeństwie. Bo seks pomiędzy dwojgiem ludzi musi się odbywa za obopólną zgodą. Jeżeli mężczyzna w jakikolwiek sposób narzuca kobiecie albo zmusza ją czy szantażuje do seksu, mówi, że to jest jej obowiązek małżeński to też jest przemoc! Bo kobieta jest wtedy pod presją i musi współżyć. Teraz na szczęście coraz więcej się o tym mówi. I nam o to chodzi. Bo kobiety, które tego doświadczają, często o tym nie mówią: bo boją się, wstydzą się, nie chcą się do tego przyznać. Chodzi o to, by poruszyć dyskurs na ten temat. Wydaje mi się, że im więcej rozmawiamy, dyskutujemy na temat jakichś kwestii, to bardziej świadomość ludzi się otwiera na to, że wiele rzeczy nie zauważają, nie zdają sobie sprawy. I mentalność ludzi też się zmienia. Ja myślę, że bez rozmawiania na temat różnych problemów, takich rzeczy nie da się zmienić.

Pani Agnieszko, współorganizuje Pani Manify również w Krakowie. W ubiegłym roku odbyła się ona pod hasłem: Dość arogancji państwa wobec kobiet. Czym rząd sobie na to zasłużył?

AST: Chociażby obietnicami o lepszym dostępie do żłobków i przedszkoli. A tego po prostu nie ma, to nie jest realizowane. Znalazły się pieniądze na Orliki, które zostały wybudowane w całej Polsce dla dzieci. A tych dzieci po prostu nie ma. Ja nie twierdzę, że to jest zła inicjatywa. Ale jeżeli nie będzie żłobków i przedszkoli, to skąd te dzieci na te Orliki się znajdą? Bo przecież w Polsce istnieje bardzo poważny problem demograficzny. Młodzi ludzie nie decydują się na posiadanie dzieci w takich warunkach. Większość Polek rodzi swoje dzieci za granicą - w Wielkiej Brytanii, bo tam mają zabezpieczenie, nie czują się zagrożone, są zasiłki, jest pomoc. A tego w Polsce po prostu brakuje! Państwo powinno chronić te grupy, które nie są uprzywilejowane. W Polsce wszystkie problemy: polityka społeczna, prawa kobiet czy prawa mniejszości, na siebie nakładają.

I my, kobiety, mamy wpływ na to, by szło ku lepszemu?

BZ: Tylko wtedy, gdy będziemy się bardziej angażować. Kobiety w polityce są potrzebne. I jeżeli nie ma woli politycznej, to nie oszukujmy się - wiele nie zrobimy. Głównie o to chodzi. Wiele jest organizacji pozarządowych, gdzie zaangażowane są tylko kobiety, ale jeżeli nie ma woli politycznej, to my możemy stać na głowie, a i tak nic nie zdziałamy. Dlatego jest potrzebnych więcej kobiet w polityce, kobiet zaangażowanych. No a kobiety? Trochę się od tego odsuwają, boją się. A jak będziemy się bały, to nic nie zdziałamy w tym naszym kraju. Bo panowie mówią dużo, ale tak naprawdę działań ich nie widać: i w ochronie zdrowia, i w polityce społecznej.

AST: Spójrzmy prawdzie w oczy: kto będzie się zajmował sprawami kobiet w parlamencie, jeśli właśnie nie same kobiety. Tyle już lat mówimy o tych żłobkach i przedszkolach, tyle lat to się ciągnie, a postulaty Manify nie zmieniają się. Nic z tego nie jest realizowane. Bo mężczyznom może nie do końca na tym zależy, bo to ich nie dotyczy bezpośrednio, bo przeważnie niestety stereotypowo postrzegane jest jakby rodzina w ten sposób, że kobieta zajmuje się dziećmi, a mężczyzna pracuje i większą część czasu spędza poza domem. I cała odpowiedzialność za opiekowanie się dziećmi spada tak naprawdę na kobiety. I tutaj jest problem. Chodzi o to, by edukować mężczyzn, że powinno się racjonalnie dzielić te role w rodzinie, bo kobieta nie może wszystkie przejmować na siebie, bo w końcu się wydarzy, ze nie podoła.

Ale stereotypy robią swoje.

AST: - Tak, jest ich mnóstwo i wszędzie. W reklamach to przeważnie kobieta opiekuje się chorym dzieckiem, chorym mężem, a nie na odwrót.W książce do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie jest podkreślone, że "mężczyźni górują nad kobietami". I to jest książka zatwierdzona przez ministerstwo edukacji. To skandal.

BZ: Ja jestem matką dwóch synów. I choć w domu dzielimy się obowiązkami, dla mojego męża nigdy nie było problemem, by posprzątać, ugotować obiad czy zająć się dziećmi synowie potrafią powiedzieć: baba to do garów. Pytam ich: a tata nie stoi przy garach? No stoi. Oni te stereotypy przynoszą z zewnątrz.

Ale niektórzy zarzucają feministkom, że chcą uszczęśliwiać kobiety na siłę.

BZ: My wcale nie chcemy uciekać od macierzyństwa. To jest pewien etap w życiu kobiety, bardzo ważny.

AST: Nam nie chodzi o to, by zmuszać kobietę, żeby wychodziła z domu, była aktywna i za wszelką cenę stawiała na karierę. Chodzi nam o to, żeby kobiety miały możliwość samodzielnie wybierać, co chcą robić. I żeby miały możliwość i realizowania się pozadomowego, pozarodzinnego, czyli właśnie publicznego czy politycznego nawet. Ale żeby miały taką możliwość.

Czytaj e-wydanie »

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3