Mały Bolek zmarł na białaczkę, a miał ząbkować

Izabela Krzewska [email protected]
Zanim lekarze w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym zdiagnozowali u Bolka białaczkę mózg dziecka obumarł
Zanim lekarze w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym zdiagnozowali u Bolka białaczkę mózg dziecka obumarł Anatol Chomicz
Lekarka rodzinna podejrzewała u małego Bolka naczyniaka, ale w karcie wpisała ząbkowanie. Wczoraj oprócz niej sąd przesłuchał personel UDSK.

- Dziecko było niespokojne, płaczące, cierpiące. Widać, że było z nim bardzo niedobrze - zeznawała lekarka rodzinna.

Na szyi chłopczyka znalazła zmianę, zgrubienie wielkości śliwki węgierki.

- Podejrzewałam naczyniaka. W mojej ocenie Bolek wymagał natychmiastowej diagnostyki i obserwacji w warunkach szpitalnych - podkreślała.

Uznała, że istnieje zagrożenie życia chłopca. Co jednak wytknął jeden z obrońców, w skierowaniu do szpitala nie było ani słowa o naczyniaku. Znalazł się za to wpis: ząbkowanie ze znakiem zapytania na końcu.

- Mam zarejestrowanych pacjentów co 15 minut. Nie miałam czasu. Gdybym w każdym przypadku miała opisywać całą historię choroby, to bym dziennie przyjęła tylko kilka osób - tłumaczyła się.

Przyznała, że miała możliwość wykonania morfologii, ale ważny był czas. A w szpitalu wyniki byłyby znane szybciej.

13-miesięczny Bolek trafił na oddział ratunkowy UDSK, ale został odesłany do domu. Następnego dnia maluch znów był w szpitalu. Miał bezwładną rączkę. Lekarze również nie dopatrzyli się niczego niepokojącego. Chłopiec został w szpitalu dopiero, gdy rodzice przywieźli go tam z wynikiem badań krwi. Wskazywały na białaczkę. Dziecko było w ciężkim stanie. W grudniu 2012 r. zmarło.

Dwaj lekarze z SOR zostali oskarżeni o nieumyślne narażenia dziecka na śmierć. Nie przyznają się do winy. Kolejna rozprawa 5 listopada.

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gito

Karygodne przerzucanie odpowiedzialności za śmierć dziecka

Trzeba mieć nadzieję, że sędzia wyda słuszny i sprawiedliwy wyrok.

O
Oktawia

Nie wiem jak można się tak tłumaczyć brakiem czasu na pacjenta ale przecież wykryła zmianę te kilka minut więcej kosztowało życie małego chłopca , który pomimo tego że trafił do lekarza został zostawiony sam sobie bo Pani lekarz rodzinna nie miała czasu napisać tego co zaobserwowała . Tragedia 

c
cryo
W dniu 16.09.2015 o 14:35, Cezary napisał:

No to przecież obraża ludzką inteligencję: lekarka wyczuła guz wielkości śliwki i nie miała czasu wpisać tego do skierowania na badania? A ile czasu trwa wpisanie frazy "wyczuwalny guz wielkości śliwki"? TEGO tłumaczenia nie przyjmuję.  

to czy przyjmujesz czy nie przyjmujesz nie ma znaczenia ,,, nie jesteś sędzią , ani ekspertem w tej sprawie ... guz był ? na SORze tez był ... a ruskie przywiązanie do bumagi każe Wam wszystko pisaty ... dziecko wyglądało podejrzanie ŻLE ... i to wystarczy by kierować je do diagnostyki o dwa poziomy wyżej ... warto się narazić na fochy SORu , nawet telefony z pretensjami (oj dzwonią , dzwonią ... ) , ale trzeba umieć polegać nie tylko na wiedzy i twardych dowodach , ale też na przeczuciu

G
Gość

Bezczelna konowalica !!! Co innego widzi , co innego pisze ! To karygodna niekompetencja i głupota . Dziwią mnie wpisy , które sugerują ,że to rodzice mają diagnozować chore dzieci . Jaka zatem jest rola lekarza? W Polsce na wzór Ameryki powinny pojawić się procedury umożliwiające ściąganie wysokich odszkodowań za błędy medyczne .To zachęciłoby niewątpliwie wszystkich dyletantów w białych fartuchach do uczciwej pracy i brania pełnej odpowiedzialności za własne pomyłki.

G
Gość

Współczuje rodzicom ,ale to nie winna lekarzy.Ja miałam dziecko chore na nowotwór .minęło trochę czasu nim lekarze postawili prawidłową diagnozę. Ja  wyczułam guzek wielkości groszku w ciągu kilku tygodni urósł do wielkości jajka . Podejrzewano różne choroby bo wyniki krwi miał książkowe dopiero wycinek stwierdził chorobę  .Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Z
Zosia

Tyle samo czasu zajmuje wpisanie: "ząbkowanie" co "guz wielkości śliwki" 

Ja wieki temu wypisałam się z tamtej przychodni chociaż jest przy moim bloku. Jeśli lekarz po telefonie rodzica nie chce zbadać dziecka tylko wysyła do szpitala "zaocznie" to powinna gdzieś z tyłu głowy włączyć się myśl, że nie jest to doktor tylko spycholog. Tak było w moim przypadku. Mi się włączyła. Dzięki Bogu.

M
Minoka
Ja jeżdżę na SOR nawet jak mnie lekarz nie chce przyjąć i robią wyniki od reki oczywiście trzeba udać sierote, ponarzekać a i tak tam mordami dalej kręcą jak ktoś przychodzi. Wole dmuchać na zimne a w tym przypadku to jest niedopatrzenie rodziców. Znamię wielości śliwki i żeby tego nie zbadać juz wczesniej trochę to dziwne ale cóż teraz o odszkodowanie walczą jakie i komu?
M
Max
Jakby rodzinna wpisala "bialaczka" lub nawet "naczyniak" to dziecko by zostalo zbadane. Rozpoznanie "zabkowanie?" na skierowaniu do szpitala obnaza glupote lekarza rodzinnego i niewydolnosc systemu ochrony zdrowia.
PS. Rodzinna ma pacjenta co 15 min. Bylem na SORze pare tygodni temu, tam jest pacjent co 5 minut.
C
Cezary

No to przecież obraża ludzką inteligencję: lekarka wyczuła guz wielkości śliwki i nie miała czasu wpisać tego do skierowania na badania? A ile czasu trwa wpisanie frazy "wyczuwalny guz wielkości śliwki"? TEGO tłumaczenia nie przyjmuję.  

Dodaj ogłoszenie