Mają znać architekturę i malarstwo. Pięciolatki w przedszkolach jak dorośli?

Marta Gawina
Nie podoba mi się na przykład, że dziecko ma wiedzieć, gdzie pracują jego rodzice - mówi Małgorzata Muszyńska, dyrektorka przedszkola nr 31
Nie podoba mi się na przykład, że dziecko ma wiedzieć, gdzie pracują jego rodzice - mówi Małgorzata Muszyńska, dyrektorka przedszkola nr 31 fot. Bogusław F. Skok
Już teraz przedszkolaki jeżdżą do filharmonii, w trakcie swoich zajęć słuchają muzyki - mówi Małgorzata Muszyńska, dyrektorka przedszkola nr 31,

Kurier Poranny: Architektura, malarstwo, rzeźba. Tym ma interesować się 5-letni przedszkolak zgodnie z podstawą programową, którą chce od września wprowadzić ministerstwo edukacji. Będzie rewolucja w przedszkolach?

Małgorzata Muszyńska: Nie. Projekt podstawy programowej przypomina ten obowiązujący teraz. Jest tylko bardziej uszczegółowiony. Jeżeli chodzi o architekturę czy rzeźbę, to nie mają to być wiadomości akademickie, ale podstawowe. Ale już teraz uczymy maluchy, jak ludzie mieszkali dawniej, jak mieszkają teraz. Że są różne budowle, że inaczej jest zbudowany dom parterowy, inaczej blok.

Ale to nie wszystko. Przedszkolak ma również mówić płynnie, niezbyt głośno. Ma też w skupieniu słuchać muzyki, w tym muzyki poważnej...

- I tu też nie ma niczego nadzwyczajnego. Już teraz przedszkolaki jeżdżą do filharmonii, w trakcie swoich zajęć słuchają muzyki. Podobnie jest z nauką, jak trzeba mówić w danej sytuacji.

Ale te wymagania wywołały wczoraj burzę medialną.

- Wszystko sprowadza się do tego, by mądrze czytać podstawę programową. I dobry nauczyciel poradzi sobie z tym. Podstawa programowa to podstawowe umiejętności, które ma wykształcić dziecko. Ale ją zawsze można rozszerzać. Nie ma się za bardzo czego bać. Choć nie mówię, że projekt ministerstwa nie zawiera błędów.

A gdzie są błędy?

- Nie podoba mi się na przykład, że dziecko ma wiedzieć, gdzie pracują jego rodzice. Może oczywiście wiedzieć, że mama pracuje w szpitalu. Ale wiele innych zawodów to dla dziecka abstrakcja. Ono nie zrozumie tego, czego samo nie doświadczy.

Za to z przedszkola ma zniknąć nauka pisania i czytania.

- Bo ta przejdzie do szkół razem z sześciolatkami. Ale na razie jest inny problem. Podstawa programowa w przedszkolach dotyczy pięciolatków. Nie ma w niej mowy o sześciolatkach. A przypominam, że w okresie przejściowym, czyli do 2012 roku, dzieci sześcioletnie będą mogły chodzić do przedszkola albo do szkoły. Zdecyduje rodzic. Jest więc zasadnicze pytanie: jaką podstawę programową będziemy realizować w przedszkolu, jeżeli chodzi o sześciolatki? Czy mamy robić to, co teraz? Czy mamy uczyć tego, co będzie w klasie pierwszej?

Czy rodzice chętnie będą posyłali sześciolatki do szkoły w okresie przejściowym?

- Niektórzy pewnie tak. Szczególnie jeżeli dziecko ma iść do niewielkiej, kameralnej szkoły. Inaczej jest w przypadku molochów. Tych rodzice po prostu się boją. I trudno się dziwić. Bo jak sześciolatek ma się czuć bezpiecznie wśród kilkuset uczniów? On emocjonalnie nie jest do tego przygotowany.

A nasze szkoły są gotowe na przyjęcie sześciolatków?

- Na pewno nie wszystkie. Dlatego dobrze, że mamy ten okres przejściowy.

Dziękuję za rozmowę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie