Magdalena Szliselman nie chce stąd wyjeżdżać

Jerzy Doroszkiewicz jdoroszkiewicz@poranny.pl
Magdalena Szliselman była jedną z najlepszych studentek Akademii Sztuk Pięknych w Toruniu. Jej prace docenił rektor poznańskiej ASP na IV Biennale Gafiki Studentów w Poznaniu 2005.
Magdalena Szliselman była jedną z najlepszych studentek Akademii Sztuk Pięknych w Toruniu. Jej prace docenił rektor poznańskiej ASP na IV Biennale Gafiki Studentów w Poznaniu 2005. Fot. Wojciech Oksztol
Miała zostać anglistką, a udało jej się za pierwszym razem zdać na Akademię Sztuk Pięknych.

Magda wychowała się na Piaskach. Z szóstego piętra w listopadzie widok nie jest za wesoły. Blok przy bloku, samochód przy samochodzie. Może dlatego od dziecka uciekała w świat kolorów. Dziś zaczyna coraz odważniej stawiać kroki w branży reklamowej w Warszawie, a już w najbliższy poniedziałek w holu kina Forum pokaże swoje grafiki w ramach rozpoczynającego się w Białymstoku festiwalu Underground.pl. Bo Magda Szliselman rysuje od zawsze.

Zapomniała o marzeniach

Rysowała już w przedszkolu. - Ale nigdy żadne moje prace nie były na wystawie - zastrzega. W podstawówce było podobnie. Jak większość dzieciaków z osiedla chodziła do nieistniejącej już "dziewiątki". Tam też nie miała problemów z wychowaniem plastycznym, ale do wystaw nie miała szczęścia. Kiedy składała dokumenty do I LO, napisała, że chciałaby studiować na Akademii Sztuk Pięknych. I szybko zapomniała o swoim postanowieniu. W liceum trudno było rozwinąć zainteresowania.

- Na lekcjach coś kleiliśmy z kolorowych papierów - mówi, jakby nie chciała wracać do tamtych czasów pamięcią. Ale tkwiąca w niej głęboko potrzeba patrzenia na świat przez pryzmat kresek i kolorów była silniejsza. Trafiła do pracowni malarstwa Młodzieżowego Domu Kultury pod opiekę Bogdana Marszeniuka. Tam uczyła się rysunku i ten czas wspomina bardzo dobrze.

Szczęście się przydaje

W czasie egzaminów na studia pokonała wielu uczniów liceów plastycznych.

- Nie miałam skończonego "plastyka", a po egzaminie praktycznym znalazłam się w połowie listy przyjętych do Torunia - ożywia się Magda. Iprzyznaje, że chociaż teoria poszła jej znacznie słabiej, to została studentką za pierwszym razem. Czy miała szczęście?

- Szczęście przydaje się w każdej dziedzinie życia, ale najważniejsza jest praca - uważa Magda. Wzięła udział w konkursie na komiks autobiograficzny zorganizowany przez Gutek Film i Wysokie Obcasy. Teraz czeka, aż jej opowieść o strachach z dzieciństwa wydrukuje poczytny dodatek dla kobiet. Ale Magda podchodzi do wyróżnienia sceptycznie.

- Potrafiłam to zrobić kolorystycznie, żeby było ciekawe dla oka, ale rysunkowo jeszcze umiem za mało - przyznaje.

Narysować dziecinne fantazje

W komiksie opowiedziała o tym, w co wierzyła, kiedy była mała.

- To jest takie fajne, od razu wszyscy się rozluźniają - mówi. Narysowała małą dziewczynkę, która wierzy, że jak się ogląda telewizję, to trzeba się ładnie ubrać, a kiedy spuszcza się wodę w wannie, to może nas wciągnąć wir.

Skąd w jej pamięci takie historie? Uważa, że jedne wymyślają dzieci same, a innymi straszą je najbliżsi.

- Kiedy byłam w przedszkolu, babcia opowiadała mi, że jak będę połykała pestki, to mi w brzuchu wyrośnie drzewo.

Na podbój stolicy

Magda postanowiła robić karierę w Warszawie. - Znaleźć pracę z moim portfolio było bardzo łatwo - wspomina.

Na razie pracuje w firmie, która organizuje specjalne imprezy. W rodzinnym mieście w agencjach reklamowych przygotowywała często do druku różne materiały. - W Białymstoku nie mam możliwości pracy, z której byłabym zadowolona - tłumaczy. - Gdyby tak było, to wolałabym zostać tutaj.

Narysować Filmowe Podlasie

Kilka lat temu pokazywała swoje grafiki w Białostockim Ośrodku Kultury. Tam zauważył ją Maciej Rant i poprosił o narysowanie pierwszej pocztówki reklamującej Filmowe Podlasie.

Dziś Magda nie jest z niej zadowolona, ale fani cyklu nie wyobrażają już sobie, że ktoś inny mógłby opracowywać go graficznie. Na rysunkach często pojawiają się dość niezwykłe motywy.

- Inspiruję się starymi filmami, często muszę spędzić długie godziny w Internecie - przyznaje Magda. Rysowała już Godzillę, żywe trupy czy pocztówki inspirowane kultowym kinem meksykańskim. Na razie robi to dla przyjemności.

- Nie umiem jeszcze się cenić - mówi skromnie. Ale przyznaje, że z Filmowym Podlasiem pracuje dla przyjemności i słyszała, że jej pocztówki trafiły poza Polskę.

Białystok czy Internet?

Jak wielu, ma swój profil w światowym portalu społecznościowym MySpace.

- Odkryłam, że jest tam mnóstwo świetnych plastyków, ilustratorów - opowiada. - Mam wobec nich wiele kompleksów, ale zaprosiłam ich do grona znajomych i na bieżąco mogę śledzić, co nowego publikują w sieci. I sama mogę pokazać swoje prace.

Czy kiedyś wróci do Białegostoku? - Miasto zaczyna się coraz bardziej rozwijać, dużo się dzieje - mówi Magda z perspektywy pracy w stolicy.

- Wcześniej ludzie z Warszawy opowiadali mi, że po pracy albo jadą do domu albo spędzają czas w knajpie, a w Białymstoku ciągle gdzieś coś się dzieje. I obejrzałam tu mnóstwo filmów!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jurbin@poczta.onet.pl

Magdo, patrzę z boku na Twoje zmagania o własny "profil" i wyrażam swój szacunek. Robisz na mnie wrażenie bardzo tajemniczej; dzisiaj jeszcze bardziej tajemniczej niż wtedy, gdy chodziłaś do przedszkola czy do "jedynki". Najżywiej zareagowałem na Twoje słowa o tym, że w Białymstoku wiele się dzieje. Tak zrozumiałem Twoją wypowiedź. Przypominam sobie, jak moja Córka, Maria, wracając do Białegostoku po studiach w Gdańsku, mówiła: "Tato, w Białymstoku dzieje się więcej ciekawych rzeczy niż w Gdańsku!".
Sam jestem Gdynianinem, ale już chciałbym "doczekać swoich dni" właśnie tutaj, więc wracaj coraz bardziej dynamiczna i twórcza, wzbogacając atrakcyjność możliwych jeszcze wystaw, prezentacji, wernisaży, projektów.... Niejednokrotnie zastanawiałem się, dlaczego Białystok nie wzbudza w mieszkańcach takiego rodzaju dumy, która czyniłaby życie w naszym mieście faktem nobilitującym. Co zachęciłoby artystów do zamieszakania i tworzenia w Białymstoku???
Pozdrawiam - Jerzy Binkowski

Dodaj ogłoszenie