Maciej Urbanowicz ma swój Kosmos. Zbudował satelitę

Agata Masalska redakcja@poranny.pl
25-letni Maciej Urbanowicz poświęcił ponad dwa lata na budowę satelity. – To była ciężka i żmudna praca – mówi. – Na szczęście, owocna. Archiwum prywatne
Od dziecka chciał budować statki kosmiczne. Ale marzenia, jak mówi, same się nie spełniają. Trzeba je spełniać. I właśnie, wspólnie z kolegami, zbudował satelitę.
Studencki satelita, to niewielka kostka o rozmiarach 10 cm na 10 cm, która za kilka miesięcy rozłoży swój 2-metrowy ogon.

Studencki satelita, to niewielka kostka o rozmiarach 10 cm na 10 cm, która za kilka miesięcy rozłoży swój 2-metrowy ogon.

Urządzenie od blisko dwóch tygodni krąży po orbicie Ziemi. Po jakimś czasie, przypuszczalnie po roku, rozłoży dwumetrowej długości ogon, dzięki któremu wytraci prędkość, opadnie do atmosfery i spłonie.

- To rozwiązanie może służyć do niszczenia kosmicznych odpadków - wyjaśnia Maciej Urbanowicz, pochodzący z Suwałk koordynator projektu.

Trzy razy dziennie leci nad krajem

Pomysł na budowę satelity powstał osiem lat temu. Wówczas na Politechnice Warszawskiej, w Studenckim Kole Astronautycznym zebrała się grupa entuzjastów, którzy chcieli wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Ale były to zupełnie luźne plany.

Rok później studenci określili misję swojego dzieła. Wymyślili bowiem, że "zwykły" satelita, to za mało. Trzeba zbudować takie urządzenie, które będzie ulegało deorbitacji, czyli znacznie skróci swój lot i spali się w atmosferze Ziemi. I zaczęły się prace. Powstało wiele koncepcji i wiele modeli urządzeń, które miały trafić na orbitę.

- Ale w każdym przypadku brakowało przysłowiowej kropki nad i - mówi Maciej Urbanowicz. Prace nabrały tempa dopiero w 2010 roku, kiedy zespołem zaczął kierować suwalczanin. Studenci, we współpracy z Centrum Badań Kosmicznych PAN (dzięki temu mieli zapewniony bezpłatny lot satelity na orbitę) zbudowali PW-Sat-a. To niewielkie, porównywane do kostki Rubika urządzenie, które waży niespełna kilogram. 13 lutego tego roku wyruszyło ono z wielką, kosmiczną misją. Zostało wyniesione bowiem na pokładzie rakiety Vega należącej do Europejskiej Agencji Kosmicznej na orbitę. Nastąpiło to w Kourou, w Gujanie Francuskiej o godz. 11 czasu polskiego pod okiem m.in. Macieja Urbanowicza. Niewiele ponad dwie godziny później konstruktorzy mieli już informację, że PW-Sat jest w kosmosie.

- Trzy razy dziennie przelatuje nad naszym krajem - precyzuje Maciek. - Wówczas możemy zbierać o nim dane. Ale nie tylko wtedy. Możliwości komunikacji z satelitą jest w sumie znacznie więcej. W zasadzie co kilka godzin satelita jest w polu widzenia stacji naziemnych w Warszawie.

Mało tego, projekt wspierają także radioamatorzy z różnych rejonów świata. Dlatego jego twórcy nie mają większego problemu ze zdobyciem danych dotyczących choćby stanu podzespołów satelity.

- Na razie wszystko przebiega zgodnie z planem - dodaje Maciek. - Nasza "gwiazdka" wciąż krąży.

Satelita ma swoją misję

Studencki satelita może mieć ogromne znacznie dla nas wszystkich. Warto wiedzieć bowiem, że orbita ziemska jest bardzo zaśmiecona. Krążą po niej stare, nieużywane lub niesprawne satality, stopnie rakiet nośnych i inne elementy zaliczane do "kosmicznych śmieci". Szacuje się, że tych, większych jest około 15 tysięcy. Do tego trzeba doliczyć małe, o średnicy do 1 cm wytworzone przez człowieka. W tym przypadku mówi się, że jest ich aż ok. 500 tys.

- Śmieci zaczynają się zderzać tworząc tysiące odłamków - mówi Maciek.

Na przykład tak było trzy lata temu, kiedy zderzyły się dwa satelity - Kosmos i Iridium. Powstało wówczas tysiące odłamków, które krążąc z ogromną prędkością po orbicie stały się szalenie niebezpieczne.

- Nawet mały odłamek, który uderzy w satelitę może go zniszczyć - wtrąca. - W ten sposób możemy wiele stracić, choćby możliwość przewidywania pogody.

Z analiz wynika, że "zwykły" PW-Sat krążyłby po swojej orbicie przez około sześć lat. Tymczasem po rozłożeniu ogona, który ma dwa metry długości i 10 cm szerokości zwiększy się jego powierzchnia. I dzięki temu zacznie wyhamowywać, a tym samym szybciej opadać. W atmosferze, w wyniku tarcia zacznie płonąć. Konstrukcja spali się, zanim doleci do Ziemi.

- Ten system mógłby być aplikowany do nowych obiektów, które mogłyby być zniszczone po zakończonej misji - mówi suwalczanin. - Mam nadzieję, że będzie to możliwe jak najszybciej.
Fizyka, to tylko narzędzie

Nikt nie ma wątpliwości, że gdyby nie Urbanowicz PW-Sat albo byłby wciąż budowany, albo nie powstałby nigdy. Między innymi dlatego, że z uczelni odchodziły kolejne pokolenia studentów. Nie było komu kontynuować pomysłu. Ta rola przypadła więc suwalczaninowi i doskonale sobie z nią poradził.

- Nie dziwię się, syn jest bardzo konsekwentny i pracowity - mówi Marianna Urbanowicz, mama Maćka. - Jak sobie coś postanowi, to robi wszystko, aby to osiągnąć. Zawsze taki był. A ja, wraz z mężem, wspieramy go w tych działaniach.

I dodaje, że w czasach szkolnych nie tylko "patrzył w gwiazdy" ale też interesował się sportem. Uczestniczył w tzw. czwartkach lekkoatletycznych. I to z powodzeniem.

- Odnosił także sukcesy w różnych konkursach i olimpiadach - dodaje pani Urbanowicz. - Ma, podobnie jak młodszy syn Michał, umysł ścisły.

Maciej ma 25 lat. Jak mówi, realizuje swoje marzenia i próbuje podbijać kosmos.

- Nie jestem wielkim fanem fizyki, czy matematyki - zastrzega suwalczanin. - Jestem raczej typem człowieka, który planuje, organizuje i działa. A matematyczne wzory, czy prawa fizyki są jedynie narzędziem w dążeniu do celu.

W 2006 roku zaczął kształcić się na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa. Tam, po pewnym czasie, trafił do Studenckiego Koła Astronautycznego. Odtąd jego przygoda z kosmosem rozwinęła się na dobre. Brał udział w różnych projektach, był także ich koordynatorem. Reprezentował Polskę na wielu konferencjach zagranicznych, w tym także w ONZ, w Wiedniu.

- On ma mnóstwo pomysłów, ciągle gdzieś pędzi. Bywa, że nie ma czasu nawet odpisać mi na sms-a - śmieje się pani Urbanowicz. Ale nie ukrywa, że jest bardzo dumna z syna.
- Cieszę się, że robi to, co lubi - mówi. - Bo to jest w życiu bardzo ważne.

Ambitne plany

Maciej Urbanowicz od 2010 roku pracuje nad własnym projektem. Chce stworzyć firmę, która będzie mogła konkurować na polu małych satelitów oraz usług w sektorze kosmicznym. Projekt został bardzo wysoko oceniony na sympozjum w Berlinie. Suwalczanin zajął tam trzecie miejsce.

- Do tej pory więcej angażowałem się w PW-Sat, ale teraz będę rozwijać swój pomysł i postaram się zdobyć finanse na jego realizację od inwestorów - zdradza nam plany.
Ale nie tylko na tym będzie się skupiał. Maciej Urbanowicz wystąpi też jako ekspert w dziedzinie małych satelitów oraz zarządzania projektami. Do współpracy zaprosiła go bowiem firma Europlan UK ltd.

- Na ten temat znacznie więcej można będzie powiedzieć za kilka miesięcy - dodaje tajemniczo.
Kiedy znajdzie czas na przyjazd do rodzinnego miasta, na razie nie wiadomo.

- Kilka dni temu wróciłem z Gujany Francuskiej - mówi. - Pracuję od rana do późnych godzin nocnych. Mam nadzieję, że wygospodaruję choć kilka godzin, aby odwiedzić rodziców. A może też uda mi się spotkać z suwalską młodzieżą i "zarazić" ich kosmosem.
Naukowiec? Nigdy w życiu.

A co dalej? Maciej Urbanowicz jednego jest pewien: naukowcem być nie chce. Interesuje go bardziej przemysł, niż nauka.

- Praca jako inżynier, fizyk, czy naukowiec, to nie dla mnie - zapewnia.
Poza inżynierią, interesuje się sportem, muzyką, podróżami i motoryzacją. Chciałby mieć pieniądze i czas na realizację swoich wszystkich pasji.

- Pewnie szybko to nie nastąpi - mówi z nutką żalu w głosie. Nie traci jednak nadziei.

Czytaj e-wydanie »

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3