Łukasz Orbitowski – Wigilijne psy i inne opowieści

Jerzy Doroszkiewicz
Łukasz Orbitowski – laureat Paszportu POLITYKI 2015 za powieść Inna dusza. Debiutował na łamach miesięcznika „Science Fiction”. Poza niezliczonymi opowiadaniami ma na koncie sześć powieści. Docenione i pozytywnie przyjęte przez krytykę zostały m.in. Tracę ciepło, Święty Wrocław, zbiór opowiadań Nadchodzi, Widma oraz podróżnicze Zapiski Nosorożca.
Łukasz Orbitowski – laureat Paszportu POLITYKI 2015 za powieść Inna dusza. Debiutował na łamach miesięcznika „Science Fiction”. Poza niezliczonymi opowiadaniami ma na koncie sześć powieści. Docenione i pozytywnie przyjęte przez krytykę zostały m.in. Tracę ciepło, Święty Wrocław, zbiór opowiadań Nadchodzi, Widma oraz podróżnicze Zapiski Nosorożca. Wydawnictwo SQN
Mówi się od dawna, że więcej osób pisze książki, niż je czyta. Pewnie dlatego Wydawnictwo SQN zdecydowało się przypomnieć pierwsze opowiadania Łukasza Orbitowskiego, tym wszystkim, którzy je przegapili a są ciekawi początków laureata „Paszportu Polityki” za rok 2015.

Sam autor określa swoją prozę jako horrory, czyli zmieszanie realizmu z fantastyką. Trzeba przyznać, że przed dekadą ową mieszankę serwował niezwykle sprawnie i strawnie. Nie stara się poszukiwać odległych światów, kosmitów, czy krwiożerczych wampirów. To one przychodzą niepostrzeżenie, czasem są tylko wyobrażeniem, innym razem zaprzyjaźniają się z bohaterami opowiadań.

Z pewnością każdy z fanów Orbitowskiego wybierze sobie własne ulubione opowiadanie. Paradoksalnie, mnie zauroczyło „Nie umieraj przede mną”. Autor portretuje tu ludzi nieco starszych od siebie, tak jakby przyglądał się z dystansem i w szatach fikcji i swojej przyszłości. Jednocześnie nie brakuje mu przy tworzeniu swoich postaci humoru. 43-letni muzyk metalowy, 41-letnia tańcząca po domu nago stara panna psycholog – zestaw zaiste zabawny i w 2016 roku. Do tego dość obrazoburcze, szczególnie dziś podejście do kwestii ożywania zmarłych i środków po temu niezbędnych plasują te opowiadanie w przysłowiowym czubie. Z kolei znana wcześniej „Droga do modlichy” ze słowiańskim Strzygoniem rozczula i bawi czytelnika, szczególnie kiedy dowie się, że Orbitowski opisał galerię rzeczywiście istniejących postaci, no może poza owym słowiańskim duszkiem. Ale któż wie, co widzi utalentowany autor klasycznej w formie i treści horrorowej „Opowieści taksówkarskiej”. Błyskotliwej i wręcz proszącej się o sfilmowanie. Nic nie straciło też z aktualności opowiadanie „Zmierzch rycerzy światła”. Można powiedzieć, że powstało w następstwie wykupienia abonamentu na esemesowe wróżby. Pomysł na konsekwencje tego czynu to sposób na ukazanie źródeł współczesnych koszmarów i ich nieprzewidywalnych konsekwencji.

Łukasz Orbitowski dawno już wykroczył poza ramy fantastyki czy horroru. Może właśnie nadszedł czas, by połączył siły z jakimś scenarzystą i wspólnie stworzyli zarys jakiegoś filmu grozy. Wszak polskie kino gatunkowe ma się coraz lepiej, może poza komediami romantycznymi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie