Losy braci Żukowskich. Wojenna historia rodziny od 19146 roku

Alicja Zielińska
Od lewej: Andrzej Żukowski, Sylwester Żukowski, Wanda Sorokin i jej siostra Walentyna, Antonina Żukowska z synem Zygmuntem Wanda Sorokin, Wiktor, Sorokin
Od lewej: Andrzej Żukowski, Sylwester Żukowski, Wanda Sorokin i jej siostra Walentyna, Antonina Żukowska z synem Zygmuntem Wanda Sorokin, Wiktor, Sorokin Archiwum prywatne
Dziadek Wiktora Sorokina, aresztowany przez NKWD, został rozstrzelany w Kuropatach. Dwaj bracia dziadka byli oficerami. Jeden generałem i głównym dowódcą wojska litewskiego, a drugi pułkownikiem w polskim wojsku.

Obaj walczyli z bolszewikami. Ich potomkowie rozjechali się po świecie. Spotkali się po latach w lipcu tego roku na zjeździe w Wilnie.

- A o mnie, ich krewnym z Białegostoku, rodzina dowiedziała się dopiero we wrześniu - mówi pan Wiktor.

Braci Żukowskich było trzech. Jeden z nich, Andrzej to mój dziadek - zaczyna opowieść o rodzinie Wiktor Sorokin. Dwóch braci dziadka zrobiło karierę w wojsku. Gdy po I wojnie światowej Polacy i Litwini walczyli o niepodległość z bolszewikami w walki te zaangażowali się także służący wcześniej w armii carskiej właśnie bracia Żukowscy. Sylwester był generałem i naczelnym dowódcą tworzącego się wojska Litwy, a następnie wielokrotnym ministrem obrony. Teofil był pułkownikiem w wojsku polskim.

Sylwester zmarł bezpotomnie w 1937 r. Został pochowany na cmentarzu luterańskim w Kownie, gdzie Litwini wystawili mu pomnik. Z kolei potomkowie Teofila rozjechali się po świecie. Na Litwie została tylko rodzina ich bratowej Antoniny Żukowskiej, żony trzeciego brata, Andrzeja. Między tymi gałęziami rodu nie było żadnego kontaktu. Dopiero 15 lipca w tym roku ich przedstawiciele spotkali się na zjeździe rodzinnym w Domu Polskim w Wilnie. Spotkanie zorganizował z inicjatywy Dovile Kasciuniene (wnuczki Antoniny) Jan Andrzejewski, założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Polskich Inżynierów i Techników na Litwie.

O tym niezwykłym spotkaniu napisał "Kurier Wileński". Wiktor Sorokin na zjeździe nie był, dowiedział się kilka dni później. A artykuł przeczytał zupełnie przypadkowo we wrześniu, kiedy gościł w Wilnie u Jana Andrzejewskiego. - To coś niezwykłego - opowiada - bo oto ja jestem wnukiem Andrzeja, brata Sylwestra i Teofila, o czym oni nie wiedzieli. A zjazd rodziny odbył się akurat w moje urodziny, 15 lipca skończyłem 75 lat. W przyszłym roku zapowiedziałem, że przywiozę tort z 76 świeczkami.

Wskoczyła na okręt i ukryła się w ładowni

A jakie były losy trzeciego z braci Żukowskich? Dziadek przed rewolucją październikową mieszkał w miasteczku Żośle koło Trok - opowiada pan Wiktor. - I tak się złożyło, że w 1916 r. z dziećmi wyjechał, a jego żona Antonina, czyli moja babcia została. Nie wiem, z jakich powodów. Może było jakieś nieporozumienie między małżonkami, może on wyjechał, by zbadać sytuację, a ona miała dojechać później. Jednym słowem się rozstali i dziadek po rewolucji już nie mógł wrócić do swego domu rodzinnego, choćby ze względu na swoich braci, którzy walczyli z bolszewikami. Później, kiedy wojska polskie zapędziły się w głąb Rosji, to babcia - niesamowita osoba - skorzystała z okazji i postanowiła udać się na wycieczkę do Odessy. Ale jak! Nielegalnie wsiadła na okręt Abchazja, schowała się gdzieś w ładowni i do dziś pozostaje zagadką, czy chciała sobie popływać turystycznie, czy uciec do Turcji.

Dziadek zamieszkał w Szkłowie koło Mohylowa, w sowieckiej Białorusi. Tam dzieci pobierały nauki. Moja mama po ukończeniu szkół wyjechała do Homla i pracowała w Instytucie Pedagogicznym. A z kolei jej brat Zygmunt udał się do Odessy. W tym miejscu chcę podkreślić, że zarówno mój dziadek jak i jego brat Teofil swoim pierwszym synom nadali imię Zygmunt na cześć głównego dowódcy wojsk powstańczych na Litwie Zygmunta Sierakowskiego. Sierakowski tak jak Teofil był pułkownikiem, znali się dobrze, odwiedzali w czasie świąt.
I jeszcze znamienna rzecz, w 1927 r. moja mama młoda panienka pojechała ze Szkłowa na Białorusi odwiedzić swoją matkę, która mieszkała w Kuźmieniczach na Litwie. Babcia związała się, jak opowiadano w rodzinie, z byłym carskim oficerem. Mamie jako jej córce to się nie podobało. Nie wiem, jak jej się udało uzyskać zgodę na wyjazd.

Mroczne podziemia katedry mohylowskiej

15 sierpnia 1937 r., w 17 rocznicę bitwy warszawskiej, znamienna data, dziadek został aresztowany, trwały czystki stalinowskie, NKWD szalało. To był szok dla wszystkich, bo dziadek uchodził za złotą rączkę. Świetny zegarmistrz, fotograf, elektryk i fachowiec od najróżniejszych precyzyjnych spraw. Naprawiał też różne rzeczy w NKWD. Kiedy mu nie płacili, to potrafił się sprzeciwić. Nie bał się w ogóle. Tuż przed aresztowaniem maszynistka zawiadomiła go, że jest na liście i może by się ukrył, ale dziadek myślał tak: przecież ja nic nie zrobiłem, jestem im potrzebny, co mi zrobią. Bzdura. Wzięli i już nie wypuścili.

I wtedy wydarzył się epizod z moim udziałem. Mama opowiadała, że kiedy aresztowano dziadka, zadzwoniła do niej do Homla niania Bronisława Kamińska, bardzo zacna osoba, związana z naszą rodziną cztery pokolenia, żeby mama przyjeżdżała natychmiast do domu, ale nie powiedziała o co chodzi, bo się bała, dopiero po przyjeździe. Jak mama się dowiedziała, to w płacz, zaczęła bardzo szlochać, a ponieważ mnie trzymała na rękach, miałem wtedy rok i miesiąc, to ja też się rozpłakałem. Przez jaki czas rodzina odwiedzała dziadka (był więziony w podziemiach katedry mohylowskiej), a potem został zabrany stamtąd i rozstrzelany prawdopodobnie w Kuropatach.

Natomiast jak przyszedł rok 1939, mój ojciec Klaudiusz Sorokin, Rosjanin, który pracował w żegludze, został zwerbowany do wojska sowieckiego. Otrzymał stopień oficerski i w ramach tzw. wyzwolenia Zachodniej Białorusi 17 września dostał nakaz wyjazdu do Sokółki do pracy w administracji. Przyjechaliśmy całą rodziną i zamieszkaliśmy przy ulicy Ogrodowej, obecnie Wojska Polskiego u pani Grochowskiej. Bardzo dobrze rodzicom się tam mieszkało, zaprzyjaźnili się z panią Grochowską, która została moją mamą chrzestną.

Ciągle słyszałem przezwiska Sowiet

Ojciec natomiast 22 czerwca 1941 r. po agresji Hitlera na Związek Radziecki, poszedł z Sowietami, bo co miał robić. Do pani Grochowskiej wprowadził się oficer niemiecki z żoną i synkiem, żyliśmy przez ścianę, ja się z tym małym bawiłem, jego ojciec dawał mi cukierki. A potem, kiedy musieliśmy opuścić mieszkanie, to ten Niemiec sam wystarał się nam o lokum przy ul. Kościelnej.
Po ojcu ślad zaginął, prawdopodobnie poległ gdzieś na froncie. My zostaliśmy w Sokółce. Przez wiele lat wisiała nad nami groźba deportacji do Związku Radzieckiego. Co roku niemalże kazano nam się szykować do wyjazdu. I dopiero, kiedy ja zostałem powołany do odbycia służby wojskowej, to dano nam spokój.

W naszym domu zawsze panował duch polskości, mama mnie i brata wychowywała w wielkim patriotyzmie do Polski, a znajomi rodziców bardzo dobrze wyrażali się o moim ojcu. Mimo to, po wojnie jako syn oficera Armii Czerwonej nie miałem lekkiego życia, ciągle słyszałem przezwiska Sowiet. Po prostu na mnie się skupiła niechęć do Związku Radzieckiego i do całego systemu.

A ja - to paradoks - przez ćwierć wieku w czasach komuny przechowałem tablicę upamiętniającą wykładowców i uczniów Seminarium Nauczycielskiego w Białymstoku, poległych w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. Tablica wisiała na ścianie budynku przy ul. Mickiewicza 2 do 1939 r. Kiedy weszli Sowieci grupa seminarzystów zdjęła tablicę i ukryła ją. W 1965 r. Janina Mer przekazała mnie tę pamiątkę i ja ukrywałem ją przez następne 25 lat. W 2009 r. doprowadziłem do jej odnowienia i tablica zawisła znowu na dawnym gmachu, należącym obecnie do Uniwersytetu Medycznego. Była to piękna uroczystość z udziałem prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Teraz zaś moim marzeniem jest doprowadzenie do tego, by w Muzeum Wojska powstała ekspozycja poświęcona Sylwestrowi i Teofilowi Żukowskim, dwóm wielkim wojskowym zasłużonym w walce z bolszewikami. Byłby to piękny akcent pojednania polsko-litewskiego.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
korekta

"Losy braci Żukowskich. Wojenna historia rodziny od 19146 roku". Czytajcie tekst przed wrzuceniem na stronę. Czy to takie trudne?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3