Łomża walczy z kryzysem

Źródło: Gazeta Współczesna
Nie zanosi się, aby linie produkcyjne browaru, jednego z największych zakładów produkcyjnych Łomży, miały stanąć. Spółka jest cz
Nie zanosi się, aby linie produkcyjne browaru, jednego z największych zakładów produkcyjnych Łomży, miały stanąć. Spółka jest cz
Światowy wielki kryzys gospodarczy trwa w pełni i każdy łomżyniak zaczyna odczuwać jego skutki, zwłaszcza jeżeli chodzi o grubość portfela. W dodatku coraz wyraźniej zarysowuje się groźba zwolnień.

Firmy, choć tną koszty, nie mogą jednak robić tego w nieskończoność. Wyraźnie zaniepokojeni związkowcy pomału zaczynają trąbić na alarm.

Nie zanosi się, aby linie produkcyjne browaru, jednego z największych zakładów produkcyjnych Łomży, miały stanąć. Spółka jest częścią dużego koncernu z większościowym udziałem kapitału zachodniego. Zwolnienia nie są planowane.

- Muszę przyznać, że coraz bardziej obawiamy się niepokojących sygnałów, jakie dochodzą od nas z Łomży i okolic - mówi Henryk Piekarski, przewodniczący łomżyńskiego oddziału NSZZ "Solidarność” Regionu Mazowsze.

- Prowadziliśmy i prowadzimy rozmowy z największymi zakładami, jak choćby Peepes S.A., Browarem Łomża, czy choćby w sprawie likwidacji łomżyńskiego "Ruchu”. Staramy się przekonywać kierownictwa przedsiębiorstw, aby nie szli najkrótszą drogą, bo zawsze zwalniać człowieka jest najłatwiej - podkreśla Piekarski.

 

 

Biznes szuka oszczędności

 

 

Z niepokojem w przyszłość patrzy kierownictwo największej spółki na ziemi łomżyńskiej i odbiorca ziemniaków od kilku tysięcy plantatorów, Peepes S.A. Nie dość, że światowy kryzys wpływa na spadek zamówień, to jeszcze o 41 proc. wzrosły opłaty za prąd. Oznacza to, że koszty spółki wzrosną miesięcznie o ponad 400 tys. zł, i sięgać będą około 1,4 mln zł. To bardzo dużo, nawet dla tak prężnie działającej spółki jaką jest Peepes. I to nawet mimo bardzo zadowalających wyników, jakie osiągnęła podczas tegorocznej kampanii ziemniaczanej.

- Cały czas myślimy nad najbardziej optymalnymi rozwiązaniami, by przetrwać ogólnoświatowy kryzys - mówi Maciej Gryguc, rzecznik prasowy spółki. - Ciężko na chwilę obecną jednoznacznie określić zakres działań oszczędnościowych, jakie będziemy podejmować i czy będą one nieść za sobą ograniczenia liczby zatrudnionych pracowników. Możliwe, że zostanie tylko ograniczona produkcja - dodaje Gryguc.

 

Nie uspokaja to związkowców

 

- Podjęliśmy rozmowy z kierownictwem spółki odnośnie naszej przyszłości w firmie - informuje Helena Frąckiewicz, przewodnicząca tamtejszej Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność”. - Dwa tygodnie temu otrzymaliśmy od prezesa zapewnienie, że jak na razie nie zamierza zwalniać. To jednak decyzja tymczasowa.

Poza redukcją stanowisk firmy stosują rozwiązanie zastępcze, jakim jest dobrowolne ograniczenie wysokości wynagrodzeń lub - co na jedno wychodzi - skrócenie czasu pracy. Tu jednak związkowcy również stawiają pewne warunki.

- Oczywiście, że jesteśmy gotowi przystać na takie warunki. Podczas negocjacji musimy jednak mieć wykazane czarno na białym, że na dłuższy czas takie działanie zagwarantuje ludziom pracę, a pozyskane w ten sposób oszczędności nie zostaną w obłudny sposób wykorzystane przez zarząd do wypłacania sobie premii - podkreśla Piekarski.

 

Niełatwo zadbać o portfel

 

Drugą stroną kryzysu jest narastający lęk o domowe budżety oraz zgromadzone oszczędności. Niepokój o nie, wcześniej momentami bliski paniki, uspokoił rząd, gwarantując wypłatę lokat bankowych do 50 tys. euro. Ale wiele osób szuka lepszych sposobów lokowania kapitału.

- Trzymanie pieniędzy na oprocentowanych lokatach polecałbym obecnie dla tych najbardziej ostrożnych z nas - mówi jednak Cezary Snarski, dyrektor łomżyńskiej firmy "Unimediator”, od kilkunastu lat niezależny doradca finansowy. - Trzeba zauważyć, że giełdowa bessa powinna stanowić zachętę do zakupu akcji spółek, zwłaszcza na dłuższy okres czasu. Kiedy kryzys się zakończy, notowania powinny zacząć piąć się systematycznie w górę. Dlatego też inwestowania w obligacje skarbowe bym nie polecał - sugeruje Snarski.

Nieprzerwanie, jak dotąd, banki wciąż piętrzą przeszkody na drodze do pozyskania kredytów, nie tylko hipotecznych.

- Ta tendencja jest widoczna od kilku miesięcy, jednak obecnie trudniejsze jest również pozyskanie kredytu konsumpcyjnego, np. na zakup samochodu. Wcześniej banki nie ograniczały ich dostępności, jako że to na nich zarabiały najwięcej - mówi Snarski. - Wciąż panują również obostrzenia w udzielaniu kredytów na zakup własnego mieszkania, zarówno pod względem wymaganej wysokości wkładu własnego, jak i wysokości odsetek.

Wobec ciągłego spadku notowań złotówki do łask zaczyna wracać frank szwajcarski. Po chwilowym spadku zaufania to on jest najlepszą walutą.

Minimalna płaca w górę. Wzrośnie przynajmniej o 184 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie