Likwidacja rosyjskiej spółki wodociągowej w Białymstoku

Wiesław Wróbel Biblioteka Uniwersytecka
Komitet likwidacyjny mienia byłej rosyjskiej Spółki Akcyjnej Wodociągu Białostockiego: Feliks Filipowicz (stoi w tyle, pośrodku) i inż. Włodzimierz Ałtuchow (pierwszy z lewej). Zdjęcie ze zbiorów Wodociągów Białostockich Sp. z o. o.
Komitet likwidacyjny mienia byłej rosyjskiej Spółki Akcyjnej Wodociągu Białostockiego: Feliks Filipowicz (stoi w tyle, pośrodku) i inż. Włodzimierz Ałtuchow (pierwszy z lewej). Zdjęcie ze zbiorów Wodociągów Białostockich Sp. z o. o.
Nadrzędnym celem jedenastoletniej działalności Feliksa Filipowicza na stanowisku likwidatora byłej rosyjskiej Spółki Akcyjnej Wodociągu Białostockiego była sprzedaż mienia spółki oraz uregulowanie wszystkich jej należności i zobowiązań finansowych. Miał on jedynie zarządzać samą procedurą likwidacji. Jak wiadomo, mimo nadziei na pozytywne zakończenie, nie udało się zlikwidować spółkowego mienia przed wrześniem 1939 r. Stan ten w lokalnej prasie z przekąsem nazywano "wieczystą likwidacją", zaś prezesa komitetu likwidacyjnego zaczęto postrzegać nie jako urzędnika państwowego, ale rzeczywistego prezesa wodociągów. Bo w istocie taką funkcję zaczął z czasem pełnić.

Chociaż likwidacja nie doszła do skutku, podejmowano w tym okresie czterokrotne próby sprzedaży mienia. Dwukrotnie kupnem majątku spółki wodociągowej była zainteresowana - co oczywiste - gmina miasta Białystok, pozostałe zaś propozycje padły ze strony prywatnych przedsiębiorców.

Rada Miejska i Magistrat za rządów prezydenta Herma- nowskiego niewiele w tej sprawie uczyniły. Zajął się nią niemal natychmiast Seweryn Nowakowski. Porządkując sprawy Białegostoku nie mógł ominąć kwestii wodociągowej, tym bardziej, że publiczna licytacja groziła utrzymaniem status quo, czyli pozostaniem tak ważnych urządzeń komunalnych w rękach prywatnych. Swoje obawy wyraził w 1933 r. przewodniczącemu Komitetu Likwidacyjnego w Warszawie. Zostały one najwidoczniej wysłuchane, skoro w latach 1933-1934 trwały prace nad wyceną mienia wodociągu, w których brał udział delegat Magistratu, inż. Antoni Choroszucha.

Po zakończeniu szacowania przystąpiono do negocjacji na temat sposobu przeprowadzenia likwidacji tak, by była ona korzystna miastu. Poważną przeszkodą okazała się jednak sama wartość mienia oraz odszkodowanie za wykupienie wodociągów przed upływem 70-letniej koncesji. Dlatego ostatecznie wstrzymano dalsze prace, wyczekując lepszych warunków finansowych.
W 1936 r. pojawiły się dwie kolejne propozycje wykupienia majątku - pierwsza złożona przez spółkę Józefa Błeszyńskiego i P. Horbaczewskiego oraz druga, złożona przez inż. Leona Kirkor-Bąkowskiego. W obu przypadkach Komitet Likwidacyjny wstrzymał decyzje o sprzedaży, gdyż oferenci nie dotrzymali wyznaczonego terminu wykupu, zgłaszając jedynie prośby o prolongatę dalszych negocjacji w tej sprawie.

Czwarta propozycja padła z najmniej spodziewanej strony. Inż. Michał Ałtuchow, budowniczy i posiadacz większości akcji spółki białostockiego wodociągu, zmarł w Petersburgu w 1935 r. Prawa do stanowiących jego własność udziałów przeszły na córkę Luizę Ałtuchow oraz na bliżej nieznane (również córki?) Helenę Bukowską, Anastazję Rościszewską i Olgę Gejslerową. Poprzez swego pełnomocnika adw. Czesława Mejro złożyły miastu Białystok propozycję sprzedaży posiadanych akcji, co miało uczynić gminę głównym akcjonariuszem spółki. Mejro zarzucił jednocześnie, że Feliks Filipowicz działa na szkodę wodociągów, gdyż jako likwidator zajmuje się nieuzasadnioną działalnością inwestycyjną skutkującą zmniejszeniem zysków spółki. Propozycja była kusząca, w prasie pisano, że nie należy jej lekceważyć. Wywołała ona jednak ostrą reakcję Filipowicza, który oburzony zarzutami odpierał atak udowadniając, że jego działania są ukierunkowane nie tyle na dobro przedsiębiorstwa, co miasta i abonentów. Niestety, przy tej okazji ujawnił tajemnicę handlową - szacunkową wartość likwidowanego mienia.

Ostra wymiana zdań na łamach "Dziennika Białostockiego" trwała kilka dni. Z wykupu akcji miasto ostatecznie nie skorzystało, ale sprawą zajął się Komitet Likwidacyjny w Warszawie, który ewidentnie zezłoszczony na Filipowicza za niestosowne zachowanie wysłał nawet specjalnego delegata do Białegostoku. Na miejscu okazało się, że prezes Filipowicz ciężko zachorował i wyjechał na kilkumiesięczną kurację. Miał przecież 73 lata, a posada kosztowała go dużo zdrowia i nerwów.

Ostatecznie więc likwidacji przed wrześniem 1939 r. nie zakończono. Ale rzecz w tym, że likwidowane mienie to działający wodociąg, który nieustannie pracował dostarczając miastu i jego mieszkańcom wodę. Aby mógł sprawnie funkcjonować i sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na wodę, należało dokonywać w nim inwestycji i rozbudowy. Na drodze ku temu stała forma prawna likwidatury, która nie była przecież zarządem prywatnego przedsiębiorstwa. Potrzebna była zgoda centrali w Warszawie, o którą Filipowicz osobiście zabiegał. Z trudem uzyskał specjalne zezwolenie, chociaż za cenę stałego nadzoru specjalnej komisji. Miała ona każdorazowo badać zasadność inwestycji realizowanych przez Filipowicza wespół z dyrektorem Ałtuchowem.

Inwestycji w ciągu 11 lat było dużo - budowa drugiej wieży ciśnień w latach 1929-1932, rozszerzenie majątku przy ul. Młynowej 52/1, rozbudowa sieci wodociągowej, ułożenie magistrali obwodowej, remont budynków na terenie ujęcia wody w Wasilkowie, zakup pomp i silników, remont i wiercenie nowych studni czy zlecenie projektów przebudowy głównej magistrali wodociągowej. Filipowicz dbał o pracowników, wysyłał ich na studia, w Komitecie Likwidacyjnym starał się o podwyżki, wyremontował dom socjalny przy stacji pomp w Wasilkowie. O wielu działaniach z powodu braku źródeł na pewno nie wiemy. Trudno dziś stwierdzić, jak potoczyłyby się losy białostockiego wodociągu, gdyby nie wybuch II wojny światowej. Problem własności, likwidacji, roszczeń i inwestycji rozwiązała nacjonalizacja dokonana przez Sowietów pod koniec 1939 r.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie