Liga chorwacka. Michał Masłowski po ośmiu miesiącach wraca do gry. Remis HNK Goricy

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Lucyna Nenow / Polska Press
Osiem miesięcy i jeden dzień - dokładnie tyle Michał Masłowski czekał na powrót na ligowe boiska. Pomocnik, który w lipcu zerwał więzadła krzyżowe, w piątek po raz pierwszy znalazł się w meczowej osiemnastce. W drugiej połowie dostał szansę zaprezentowania się na murawie, a jego HNK Gorica zremisowała na wyjeździe z NK Osijek 2:2. Prawie cały mecz Łukasza Zwolińskiego.

Wyjazd z Polski okazał się dla Michała Masłowskiego strzałem w dziesiątkę. Odchodził jako zawodnik trzecioligowych rezerw Legii Warszawa, który za sobą miał przeciętny sezon w Piaście Gliwice. Rok później był już bohaterem. Były pomocnik m.in. Zawiszy Bydgoszcz trafił bowiem do prowadzonej przez Deana Klafuricia HNK Goricy, z którą już w pierwszym sezonie wywalczył historyczny awans do chorwackiej ekstraklasy.

Historyczny, bo założony w 2009 roku klub nigdy wcześniej nie miał okazji grać w 1. HNL. Przez osiem sezonów walczył na jego zapleczu i dopiero z udziałem Polaka zdołał zwyciężyć tę klasę rozgrywkową. Udziału nie można odmówić także Henrikowi Ojamie, który z sześcioma trafieniami okazał się najlepszym strzelcem w drużynie.

Masłowski w tamtym sezonie rozegrał 25 ligowych meczów, podczas których trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Kolejny występ zanotował w Pucharze Chorwacji, przez cały ten czas będąc podstawowym zawodnikiem w swoim zespole. Latem, gdy część z jego kolegów poszła szukać szczęścia u innych pracodawców, Polak pozostał i nadal miał być jednym z trzonów drużyny.

Miał, bo latem zatrzymała go kontuzja. Zgodnie z przewidywaniami urodzony w 1989 roku zawodnik znalazł się w wyjściowym składzie na otwierający sezon 2018/2019 i przygodę HNK Goricy z 1. HNL meczu z HNK Rijeką. Rozegrał wówczas 86 minut, otrzymał żółtą kartkę, a jego drużyna z debiutującym wówczas weń Łukaszem Zwolińskim przegrała 0:2.

Był to jedyny dotąd mecz Masłowskiego w aktualnych rozgrywkach. Kilka dni później na jednym z treningów zerwał więzadła krzyżowe i od tej pory toczył żmudną walkę o powrót do zdrowia. Rehabilitował się w Łodzi, gdzie obok takich zawodników jak Daniel Ciechański, Wojciech Hajda czy Bartosz Gęsior pracował by jak najszybciej ponownie znaleźć się na boisku. Udało się w piątek.

Na dobrą sprawę Polak mógł zagrać już wcześniej. Do treningów z zespołem oraz pełnym obciążeniem powrócił podczas zimowej przerwy, od tamtej pory występując w sparingach oraz spotkaniach drugiej drużyny. Dobre wyniki Goricy nie skłaniały jednak jej trenera do roszad w składzie. Kompletny beniaminek notuje bardzo dobry sezon. Po 25. kolejkach miał 38 punktów i plasował się w środku stawki.

Po 26. ma ich 39, bowiem piątkowe starcie z walczącym o europejskie puchary NK Osijek zakończyło się remisem 2:2. To gospodarze byli minimalnym faworytem tego spotkania, oni też zwyciężyli poprzednie ligowe starcie między tymi ekipami. Wówczas asystę przy honorowym golu Goricy zapisał sobie Zwoliński. Tym razem nie wpisał się do meczowych statystyk, mimo że spędził na boisku 93 minuty. Boisko opuścił na moment przed końcem spotkania, został zmieniony przez Giorgi Mtchedlishviliego.

Kilkadziesiąt minut wcześniej na boisku pojawił się Masłowski, który po godzinie gry zastąpił Senegalczyka Cherifa Ndiaye.

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Materiał oryginalny: Liga chorwacka. Michał Masłowski po ośmiu miesiącach wraca do gry. Remis HNK Goricy - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie