Lech Wiszniewski: To był przyzwoity rok

Piotr Czaban
Lech Wiszniewski, wiceprezes klubu MKS Supraślanka Supraśl
Lech Wiszniewski, wiceprezes klubu MKS Supraślanka Supraśl
O kończącym się roku i tym o tym, co czeka Supraślankę w nowym, mówi Lech Wiszniewski, wiceprezes supraskiego klubu piłkarskiego

Kurier Lokalny: Jaki był ten rok dla Supraślanki?

Lech Wiszniewski: - Był udany. Wygraliśmy w jesiennej rundzie wszystko, co można było wygrać, bo wygraliśmy Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim. Później w rozgrywkach centralnych co prawda przegraliśmy minimalnie z Lechią Gdańsk, ale po dobrym meczu, który był rozgrywany na arenie ogólnopolskiej. Wielu tych zawodników z Lechii gra teraz w pierwszym zespole (w Supraślu drużyna z Gdańska wystąpiła w rezerwowym składzie, dop. red.). Wzasadzie liczyliśmy się z tą porażką. Za to w czwartej lidze graliśmy, jak chcieliśmy. Graliśmy też baraże o druga ligę, niestety przegraliśmy. Oczywiście po tym sezonie w trzeciej lidze, jako beniaminek, spodziewaliśmy się trochę więcej. Jednak nieco tych zmian w naszym zespole było, a nie dysponujemy takimi pieniędzmi, żeby robić jakieś spektakularne transfery zawodników. Nie możemy też im płacić.

To znaczy, że sportowe osiągnięcia Supraślanki w 2008 roku ocenia Pan raczej na plus, z lekkim niedosytem jeżeli chodzi o trzecią ligę. A jak wyglądał klub w tym roku od strony zaplecza technicznego, finansowego? Było dobrze?

- Na pewno taki wizerunek obiektu został poprawiony, bo trybuny zostały troszeczkę odnowione. Różnymi sposobami to robiliśmy. Sporo pracy włożyli w to członkowie zarządu Supraślanki. Pomogli nam też sponsorzy. Tartak przekazał nam deski na wymianę ławek na trybunach dla gości. Za pieniądze z gminy wyremontowaliśmy dół naszego budynku klubowego. Po naszym awansie do trzeciej ligi zaadoptowaliśmy go na szatnię. Sam budynek po wielu latach w końcu został odnowiony. Teraz jest odmalowany i na pewno zupełnie inaczej to wygląda niż wcześniej. Na stadionie został postawiony nowy boks dla zawodników rezerwowych. To zasługa firmy Adampol; jednak to jest droga rzecz. W planach mamy zbudowanie takiej ambony przy stadionie, z której można będzie na przykład rejestrować kamerą mecze Supraślanki. Będzie to też dobre miejsce dla dziennikarzy, którzy będą obserwowali spotkania. Kiedyś była podobna ambona, tyle że przeszklona, na białostockim Hetmanie.

Poza tym, w przyszłym roku zostanie zakończona budowa “Orlika".

- Tak. To też w pewnym sensie dzięki staraniom zarządu klubu “Orlik" będzie u nas. Pamięta pan jakie były początki?

Chyba nie było łatwo, bo “Orlik" miał powędrować do Sobolewa.

- Zarząd mocno się postarał, żeby powstał on jednak na naszym obiekcie, żeby służył oczywiście wszystkim ...

Nawet mieszkańcom Sobolewa?

- Oczywiście, że tak.

Jeśli tylko dojadą, to niech grają. Tak?

- Oczywiście, że tak. Nie ma problemu.

Patrząc z perspektywy czasu, czy były jakieś sprawy klubowe w tym roku, które można było lepiej rozwiązać? Chodzi mi tu między innymi o wysokość dotacji z gminy. Czy, Pana zdaniem, powinna być większa?

- Myślę, że tak. Ostatnio dostaliśmy 70 tysięcy złotych, jednak na ten poziom trzeciej ligi to była niska dotacja. Budżet był uchwalany co prawda w zeszłym roku, kiedy byliśmy jeszcze w czwartej lidze, chociaż juz wtedy można było się spodziewać naszego awansu. Jeżeli nie dostaniemy większych pieniędzy z gminy, będzie kłopot z dalszą modernizacją stadionu. Stworzenie trybun z plastikowymi krzesełkami jest teraz poza naszym zasięgiem.

Może nie będzie takiego problemu z budową, jeśli Supraślanka spadnie do czwartej ligi, czego wcale jej nie życzę?

- Wszędzie są wymogi licencyjne, w każdej klasie są co roku podwyższane czy to będzie trzecia, druga, czy czwarta liga. Te prace, o których mówię, powinny zostać wykonane. Za jakieś odstępstwa od wymogów licencyjnych trzeba płacić kaucje. Jeśli nie wykona się zaplanowanych prac w terminie, to te kaucje wzrastają. Może się to skończyć nawet utratą licencji na grę w danej lidze.

Jeżeli chodzi o sam zespół Supraślanki, to zarząd klubu planuje jakieś zmiany kadrowe?

- Mamy jeszcze trochę czasu na te posunięcia transferowe. Część zawodników juz odeszła do Jagiellonii, bo byli tylko wypożyczeni na rundę jesienną. Teraz będziemy szukać nowych wzmocnień na ich miejsce. A jak ich znajdziemy? Bez pieniędzy będzie to naprawdę trudne, żeby namówić do gry u nas kogoś naprawdę dobrego.

Czyli, najważniejszym zadaniem na kolejny rok pozostaje, podobnie jak w poprzednim, znalezienie strategicznego sponsora, który finansowo wesprze klub.

- I tak wydaje mi się, że robimy naprawdę bardzo dużo jeśli chodzi o pozyskiwanie pieniędzy. Jeżeli chodzi o wpłaty gotówkowe od sponsorów, to nie wiem czy jakieś stowarzyszenie pozyskuje tyle, co my.

Jeśli to nie tajemnica, ile pieniędzy udało się pozyskać od sponsorów w 2008 roku?

- Pozyskaliśmy prawie tyle samo, co dostaliśmy od gminy.

Myśli Pan, że po w tym nowym roku, po rundzie wiosennej Supraślanka wciąż będzie zespołem trzecioligowym?

- Jako sportowiec zawsze mam taką nadzieję, że się utrzymamy.

Pamietam, jak wcześniej, tuż przed turniejem Euro mówił Pan, że serce podpowiada co innego niż rozsądek. Jak jest w tym przypadku?

- Nie wiem czy uda się nam pozyskać strategicznego sponsora, czy ci, którzy teraz nam pomagają, nie wycofają się. Wiadomo jakie czasy nadchodzą. Ten kryzys wszystkich dotyka. Niektórzy już powoli rezygnują ze sponsorowania. Mamy takiego jednego, z którym po nowym roku będziemy musieli rozwiązać umowę.

A jakie są Pana życzenia noworoczne?

- Chciałbym takie życzenia złożyć naszym kibicom, bo mocno się zaangażowali we wspieranie naszego klubu. Oczywiście, wszystkim zdarzają się jakieś wpadki, ale nasi kibice próbowali robić stronę internetową Supraślanki (klub jej wciąż nie ma, dop. red.), gadżety porobili. Tego wcześniej nie było i za to trzeba im podziękować. Małe grupy kibiców też jeździły za piłkarzami na mecze wyjazdowe. Co prawda do Elbląga nikt nie dojechał, ale na tych spotkaniach, które były rozgrywane bliżej Supraśla, zawsze byli z nami. Chciałbym złożyć najlepsze życzenia noworoczne wszystkim sympatykom klubu, kibicom, piłkarzom i działaczom Supraślanki.

Dziękuję za rozmowę.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mat

pewne podobieństwo między tymi dwoma Panami jest...

G
Gruby

Do przedmówcy.

Benhakker? No to żeś dowalił stary. Nie masz nic konkretnego do powiedzenia to się nie wypowiadaj.

j
jan

Dlaczego zamieściliście w artykule o Supraślance zdjęcie Beenhakkera, a nie Lecha Wiszniewskiego.

Dodaj ogłoszenie