Lech Majewski namalował Młyn i krzyż. Sztuka serca i komputera.

(dor)
Od lewej: Charlotte Rampling, Rutger Hauer (Pieter Breugel) i Michael York
Od lewej: Charlotte Rampling, Rutger Hauer (Pieter Breugel) i Michael York Fot. Mat. dystrybutora
Udostępnij:
Młyn i krzyż to niebywały wyraz miłości do malarstwa. I jedyny w swoim rodzaju film, który ożywił i zatrzymał w kadrze obraz wielkiego malarza Pietera Breugla. Absolutnie wyjątkowy.

Lech Majewski, który uciekł z Hollywood stworzył historię hollywodzką. Film, który miał trafić do muzeów sztuki szturmem podbił Sundance Festival i trafił do dystrybucji na całym świecie. Ale tego prędzej czy później można było się spodziewać. W końcu Majewski zaczynał swoją edukację od Akademii Sztuk Pięknych, by przenieść się do łódzkiej filmówki na reżyserię. I wreszcie sfilmował jeden ze swoich ukochanych obrazów. A dzięki niemu każdy chętny może zobaczyć niezwykły i okrutny świat Europy z roku 1564.

To świat pełen niesamowitych kontrastów. Bogacze żyjący w przepychu, ubrani we wspaniałe szaty i biedota śpiąca na kupie razem z bydłem i drobiem. To ciężki los wieśniaczek od świtu po zmrok szorujących podłogi i jeszcze cięższy osób uznanych za heretyków. W filmie młody mężczyzna umiera przywiązany do koła na wysokim palu, a kruki wydziobują mu oczy i pół twarzy. Anonimowa kobieta zakopana jest żywcem. XVI wiek powrócił w wieku XX na Bałkanach, a kto wie czy świadectwo Breugla za jakiś czas znów nie będzie aktualne.

Breugel w tym filmie to wizjoner niezwykły. Tłumaczy układ obrazu, jego niezwykłą perspektywę i symbolikę. Ubiera Chrystusa i towarzyszące mu postaci jak sobie współczesnych i pokazuje, że wielkie wydarzenia w historii świata nie są dostrzegane z perspektywy i bogatych i biednych.

A Lech Majewski, zafascynowany interpretacją Breugla z eseju Francisa Gibsona zatytułowanego właśnie Młyn i krzyż wchodzi w obraz przy pomocy nowoczesnej techniki. Przepiękne chmury sfilmował aż na Nowej Zelandii, ale już skały i wczesnojesienne złotawe liście i krzaki w Olsztynie w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Jego postaci mają niebywale prawdziwe twarze, a sam malarz opowiada kolekcjonerowi, który zamówił obraz, gdzie można zobaczyć twarz jego żony. Efekty splatają się z rzeczywistością, często sa tylko widokiem z okna wiejskiej chaty, czasem tworzą tło ożywionego arcydzieła.

Film absolutnie niezwykły i wyjątkowy. Jeśli do tej pory nie lubiliście oglądać klasycznego malarstwa i omijaliście muzea sztuki, to może być przełom,ba, nawet szok. Filmy często ożywiają komiksy, ale jeszcze nikt tak jak Majewski nie ożywiał płócien mistrzów.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

i
irena
Film cudowny i wspaniały, sam Bergman z pewnością by się pokłonił, lektura obowiązkowa dla każdego, zapada w serce głęboko i na zawsze.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie