Kursy i szkolenia po 50. roku życia. Życie zaczyna się po pięćdziesiątce

Agata SawczenkoZaktualizowano 
– Interesuję się wszystkim, co nowe. I czuję, że żyję – mówi Jolanta Wojdanowicz Andrzej Zgiet
Po kilkudziesięciu latach wrócili do szkolnej ławy. Uczyli się angielskiego, obsługi komputera, ale też poznawali zasady współdziałania w grupie oraz własne predyspozycje. - Człowiek ma tyle lat, na ile się czuje - przekonują. I czekają na kolejne unijne kursy, bo poznawać nowe można przecież w każdym wieku.

To nie slogan. Naprawdę życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Zbigniew Fiedorowicz jest o tym głęboko przekonany. Trudno mu nie wierzyć: pracuje zawodowo, działa ochotniczo w straży pożarnej, uwielbia prace w ogrodzie, a gdy ma nieco więcej wolnego czasu - żegluje po Morzu Śródziemnym. To jeszcze nie koniec: gdy nadarzyła się okazja usiąść w szkolnej ławce, pan Zbigniew chętnie z niej skorzystał.

Na naukę nigdy nie jest za późno

– Interesuję się wszystkim, co nowe. I czuję, że żyję – mówi Jolanta Wojdanowicz Andrzej Zgiet

Dzięki kursowi Jadwiga Staniszewska poznała podstawy języka angielskiego. - I gdy teraz gdzieś jadę, nie muszę już liczyć na to, że znajdzie się ktoś mówiący po polsku.
(fot. Andrzej Zgiet)

Na zajęcia z języka angielskiego chodzili dwa razy w tygodniu. Przychodzili do szkoły, siadali w ławkach niczym nastoletni uczniowie i powtarzali słówka. Wstyd było, jak komuś zdarzyło się nie odrobić pracy domowej. Ale za to jaka satysfakcja, gdy udało się udzielić prawidłowej odpowiedzi na pytanie zadane przez lektora.

80 białostoczan uczestniczyło w projekcie "Nowe kwalifikacje - nowe możliwości po 50. roku życia", który za pieniądze unijne zorganizowała szkoła językowa "Euroschool-Perfect". W ramach szkoleń uczestnicy przez 14 miesięcy uczyli się języka angielskiego, obsługi komputera oraz przeszli zajęcia w ramach aktywizacji zawodowej i osobistej, odbyli indywidualne spotkania z psychologiem w zakresie aktywizacji zawodowej. Projekt się skończył - a oni wspominają, cieszą się ze zdobytej wiedzy i nowych przyjaźni.
Młody jak pięćdziesięciolatek

- Człowiek ma tyle lat, na ile się czuje - uważa Zbigniew Fiedorowicz. Skończył 52, ale entuzjazmem i chęcią życia mógłby obdzielić sporą grupę dwudziestolatków. Pracuje w białostockim oddziale Polskiej Grupy Energetycznej. Jest też strażakiem-ochotnikiem. I to nie tylko na papierze. Czynnie ratuje ludzkie mienie, a nieraz i życie. Kilka lat temu gasił cysterny w wypadku kolejowym, a kilka dni temu prezydent Białegostoku podziękował mu za osuszanie archiwum państwowego, które zalało po ulewie. Prywatnie wielką radość sprawiają mu wszelkie prace przy domu, który wybudował pod Białymstokiem kilka lat temu. Ma podwórko pełne iglaków, oczko wodne, w którym pływa ponad setka kolorowych rybek. Jednak jego główne hobby to żeglarstwo. Jest kapitanem jachtowym. Często wraca na Mazury, ale tak naprawdę to uwielbia rejsy po Morzu Śródziemnym.

- Turcja, Grecja, Chorwacja, Włochy, Sardynia, Korsyka, Balear, Hiszpania, Gibraltar - wymienia miejsca, do których dopłynął jachtem.

W takich podróżach ciężko byłoby poradzić sobie bez znajomości języków obcych.

- Dlatego cały czas myślę o szlifowaniu angielskiego - przyznaje pan Zbigniew.

W językowym kursie unijnym uczestniczył już dwa razy. - I czekam na kolejny - uśmiecha się.

Kto zrozumie odpowiedź

- Interesuję się wszystkim, co nowe. I czuję, że żyję - mówi Jolanta Wojdanowicz
(fot. Andrzej Zgiet)

Jolanta Wojdanowicz i Jadwiga Staniszewska również brały udział w projekcie prowadzonym przez Euroschool-Perfect. Tyle tylko, że naukę angielskiego dopiero zaczynały.

- Śmiałam się z siebie na początku, że ja, 52-latka, znów jestem w zerówce - opowiada Jadwiga Staniszewska.

Pani Jadwiga jest ankieterką w urzędzie statystycznym. To praca z ludźmi, a że jest osobą otwartą, lubi to robić. Choć jednocześnie przyznaje, że ta praca czasem bywa trudna. Bo to przecież chodzenie po domach, pytanie ludzi o ich osobiste sprawy, warunki ich życia, budżet domowy. A wiadomo - czasem ktoś jest nie w humorze, czasem obrazi - ot, tak sobie, a zupełnie niesłusznie. Ale pani Jadwiga nie wyobraża sobie życia bez pracy.

Dlatego teraz, gdy jej córka po skończeniu szkoły w Stanach Zjednoczonych postanowiła na stałe zostać za Oceanem, pani Jadwiga szukała sposobów, jak zapełnić dodatkowy wolny czas. Gdy koleżanka opowiedziała jej o projekcie - nie miała wątpliwości, że chce w nim uczestniczyć.

- Zawsze staram się być otwarta na nową wiedzę - uśmiecha się. I opowiada historię, gdy zauważyła, żebrak znajomości języków utrudnia jej życie:

- Pojechałam z dwiema koleżankami do Londynu. One po kursach językowych, ja nie. One były już w Londynie wcześniej, ja dopiero pierwszy raz. Chodziłam więc za nimi jak ogon. A one szukały sklepu, w którym robiły zakupy rok wcześniej. Szukały, szukały, a ja za nimi chodziłam i chodziłam. Wreszcie mówię: dlaczego nie zapytacie kogoś o drogę? A one mi wtedy powiedziały coś mądrego: zapytać możemy. Ale czy zrozumiemy odpowiedź? - śmieje się pani Jadwiga.

I już poważnie dodaje, że właśnie wtedy zdała sobie sprawę, jak bardzo jest niekontaktowa. Teraz jest inaczej. Bo choć na kursie poznała dopiero podstawy języka, to i tak czuje się już dużo pewniej.

- Zdecydowałam się nawet polecieć do Stanów, do córki - mówi. - Bo kiedyś na każde jej zaproszenie odpowiadałam: na pewno nie. Po czym po roku zmieniłam zdanie i powiedziałam: tak, przylecę. Dzięki kursowi nie czułam się w tej podróży kompletną analfabetką - mówi pani Jadwiga i opowiada, że poradziła sobie nawet na lotnisku, za co potem dostała pochwałę od córki.

- To daje pewność siebie. Bo choć potrafię mówić tylko w stylu: Kali jeść, Kali pić, zawsze sobie poradzę za granicą. Nie muszę już liczyć na łut szczęścia, że znajdzie się ktoś, kto będzie mówił po polsku czy rosyjsku. Znajomość angielskiego otwiera okno na świat - mówi.

Większe perspektywy

A Jolanta Wojdanowicz przyznaje, że angielski otwiera przed nią nowe możliwości zawodowe.

- Pracuję w Państwowej Inspekcji Sanitarnej w nadzorze nad bezpieczeństwem żywności - mówi. - Moja praca wymaga znajomości przepisów prawa, również tego europejskiego. Cały czas jesteśmy z niego doszkalani. Jednak aby jeździć na te szkolenia, trzeba znać angielski, bo inaczej nie zrozumiesz wykładu.

Poza tym znajomość tego języka otwiera drzwi do dodatkowego zarobku:

- Można dostać się do specjalnego zespołu, który przeprowadza audyty w nowych państwach Unii - mówi pani Jola. I czeka na następną edycję kursu. Bo wie, że na pewno jej się przyda.

Pani Jola zresztą od lat dokształca się dzięki dofinansowaniom z Unii Europejskiej.

- Na przykład, żeby podnieść swoje kwalifikacje i żeby móc uzyskać stanowisko starszego asystenta, skończyłam studium podyplomowe na naszej politechnice w zakresie zagrożeń biologicznych. Studia dzięki dofinansowaniu były bezpłatne - mówi.

Skończyła też m.in. kurs szybkiego czytania czy podnoszący kwalifikacje zawodowe.

Kursy i szkolenia są jej potrzebne. Bez nich nie byłaby w stanie rozwija się zawodowo. Bo - choć ma dyplom Akademii Rolniczej w Poznaniu - sama określa swoje wykształcenie jako "komunistyczne".

- Nie uczyliśmy się tam wielu potrzebnych dziś rzeczy. A zajęcia były prowadzone w zupełnie inny sposób niż teraz - mówi. - Wtedy bazowaliśmy przede wszystkim na książkach, teraz uczymy się od razu zastosowania w praktyce.

Pani Jolanta cieszy się również z możliwości nauki obsługi komputera. Po prostu lubi różne nowinki.

- Na bieżąco interesuję się rozwojem cywilizacji, techniki. To jest potrzebne, żeby funkcjonować i w pracy, i prywatnie - mówi.

Na kursie nauczyła się, jak pracować na nowym programie biurowym.

- Udowodniłam sobie, że umiem, że potrafię, że nie jest to dla mnie za trudne. Całe szczęście, bo ja po prostu lubię się uczyć, bo to daje poczucie własnej wartości. No i dzięki temu nie boję się młodych, że będą ode mnie lepsi na rynku pracy. Uczę się, więc idę z postępem. A do tego mam spore doświadczenie zawodowe - mówi. I bardzo chwali prowadzących zajęcia.

- Młodzi ludzie, którzy podeszli do nas z szacunkiem.

- I mieli dla nas mnóstwo cierpliwości - dodaje pani Jadwiga.

Obie nie ukrywają, że takie podejście ułatwiło naukę.

- O wszystko można było zapytać, wszystko wyjaśnić - mówi pani Jadwiga.

Naukę ułatwiało również to, że wszyscy kursanci byli w podobnym wieku - po pięćdziesiątce.

- Po pierwsze, nie wstydziliśmy się siebie. Bo wiadomo, jak to na początku, każdy duka, wymawia obce słowa tak, jak potrafi - mówi pani Jadwiga. - A jeśli wśród nas byłby 20-latek? Może i by to miało swoje dobre strony, może i młodzi ludzie nas motywowali. Ale ja nie chciałabym w takiej grupie być - śmieje się.

I poważnie już dodaje, że obawia się trochę, że starszym wiedza już tak szybko nie wchodzi do głowy jak młodym. Poza tym mają o wiele więcej obowiązków: bo i praca, i zajęcia domowe. Mniej jest czasu na przygotowanie do zajęć. A są tak samo ambitni.

- Tego dnia, gdy były zajęcia, po pracy nigdy nie jechałam do domu. Przyjeżdżałam do szkoły i powtarzałam materiał - przyznaje pani Jola.

- Każdy z nas bardzo się starał, by dobrze wypaść. Wstyd było, gdy ktoś nie odrobił pracy domowej - uśmiecha się pani Jadwiga.

Za to gdy umieli odpowiedzieć na pytanie, zachowywali się czasem jak licealiści. - Próbowaliśmy mówić jeden przez drugiego. Tacy byliśmy niesubordynowani - śmieje się. - Myślę, że w tym wieku cechuje nas podobne poczucie humoru, możemy nadawać na tych samych falach. A młodzi niekoniecznie. Z młodymi nie czułabym się dobrze.

W czasie kursu nawiązały się też prywatne znajomości, przyjaźnie.

- Cały czas je pielęgnuję - mówi Jolanta Wojdanowicz.

Uczestnicy chwalą również zajęcia z psychologami.

- Dowiedziałam się, do wykonywania jakich zawodów jestem predysponowana- mówi pani Jola. - Na szczęście okazało się, że dobrze wybrałam pracę.

Oprócz tego były też zajęcia interpersonalne.

- Bawiliśmy się, rozwiązywaliśmy rebusy, uczyliśmy się rozwiązywać konflikty - wylicza pani Jola.

- Nikt nam nie przedstawiał gotowych rozwiązań. Do każdego wniosku musieliśmy dojść sami - dodaje pan Zbigniew.

Uczyli się pisać CV, dobrze zaprezentować się pracodawcy.

- To bardzo ważne, by to umieć - nie ma wątpliwości pan Zbigniew. - Bo choć każdy z uczestników miał pracę, to w dzisiejszych czasach nigdy nic nie wiadomo. Nawet w wieku pięćdziesięciu paru lat możemy zdarzyć się, że będziemy musieli zmienić pracę. I będziemy musieli poradzić sobie podczas rozmowy kwalifikacyjnej, przedstawić swoje mocne strony, zainteresować potencjalnego pracodawcę swoją osobą.

- Psycholog uczył, w jaki sposób przezwyciężyć strach czy pokonać bariery, które gdzieś w nas drzemią - wspomina pani Jadwiga. - Nauczyłam się, co znaczy gestykulacja rąk, jak rozmawiać, jak się zachować.

W pełni życia

Wszyscy czekają na następny kurs dla osób po pięćdziesiątce.

- Poprosiłam wszystkich znajomych, by dawali mi znać, gdy zauważą informacje o takim szkoleniu - przyznaje pani Jadwiga.

Również pani Jola i pan Zbyszek chętnie by znów wrócili do szkolnej ławki.

- Kiedyś się utarło, że człowiek jak skończy 50 lat, to jest już stary. A przecież wszystko zależy od nas samych, od tego, jak się czujemy, jak zachowujemy. Ja jestem w pełni życia. W ogóle nie odczuwam, że mam już tyle lat - uśmiecha się pani Jola.

I jeszcze dodatkowo chwali kurs jako fajną formę spędzania wolnego czasu. - Dużo się zyskuje na takich zajęciach. Przede wszystkim można się oderwać od domu, jest okazja, by o siebie zadbać.

- Miło jest, jeśli idę ulicą i ktoś mówi: cześć czy dzień dobry. Fajnie jest poznać kogoś nowego - podkreśla pani Jadwiga. - Bo to nie jest tak, że po pięćdziesiątce trzeba usiąść w fotelu i z pilotem w ręku oglądać telewizję. W pewnym momencie może okazać się, że ten pilot przyrósł do ręki, tak jak ciało do fotela. Lepiej być aktywnym - we wszelki możliwy sposób - dodaje.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Wideo

Materiał oryginalny: Kursy i szkolenia po 50. roku życia. Życie zaczyna się po pięćdziesiątce - Kurier Poranny

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3