Kumiała: Był pożar i zgliszcza. Będzie dom

Adrian Kuźmiuk akuzmiuk@poranny.pl tel. 085 748 96 12
Marcin pomaga jak może w budowie nowego domu, aby jego rodzina mogła się wreszcie wprowadzić.
Marcin pomaga jak może w budowie nowego domu, aby jego rodzina mogła się wreszcie wprowadzić. Fot. Wojciech Oksztol
Gdyby nie pomoc życzliwych ludzi nie mielibyśmy gdzie mieszkać - mówi Maria Baranowska, mieszkanka Kumiały.

Boję się, że w tym roku nie przeprowadzimy się do nowego domu - żali się pani Maria.

- Ściany już stoją, ale pozostało jeszcze dużo pracy - dodaje Marcin Baranowski, jej syn. - Gdyby nie znajomi, nie wiem gdzie byśmy się podziali.

Tragedia Baranowskich zaczęła się 29 kwietnia, tuż przed maturą Marcina. Między godziną 9 a 10 w ich domu nie było nikogo. Marcin pracował na polu. Jego siostra była w szkole. Mama, jak zwykle wyszła do pracy. Nikt nie przeczuwał tego, co ma się wydarzyć.

Niespodziewanie wybuchł pożar. Ogień w błyskawicznym tempie zajął cały dom. Niczego nie oszczędził. Z dymem poszły meble, ubrania, książki, dosłownie cały dobytek. Uratował się jedynie garnitur Marcina, który był w pralni.

Nie zostali bez pomocy

Pogorzelcy nie musieli długo czekać na pomoc mieszkańców Kumiały. Sąsiedzi natychmiast przynieśli najpotrzebniejsze rzeczy, jedzenie i pieniądze. Przyjaciele zza płotu przyjęli ich pod swój dach.

- Gdyby nie sąsiedzi, nie mielibyśmy gdzie mieszkać - mówi pani Maria. - Ale to nie to samo, co własny dom.

Pomagali nawet uczniowie

Koledzy i koleżanki Marcina natychmiast pojechali do Białegostoku, aby dostać pozwolenie na zbiórkę pieniędzy.

Ich prośba nie pozostała bez odzewu. Zdobyli pozwolenie i przeprowadzili kwestę. A wszystko odbyło się w okresie między kolejnymi egzaminami maturalnymi.

Uczniowie kwestowali również w innych miejscowościach: - W janowskim kościele udało się zebrać około dwóch tysięcy złotych - wspomina Bożena Olszewska, nauczycielka Marcina.

- A w Korycinie ludzie dali o wiele więcej - dodaje Wojtek Łukaszuk.

Chce sam wykończyć dom

Pomimo tragedii jaka spotkała Marcina, udało mu się zdać maturę. Teraz studiuje budownictwo w Białymstoku.

- Wybrałem ten kierunek, bo chcę pomóc w remontowaniu naszego domu - mówi Marcin. - Mam nadzieję, że zdobędę tu potrzebne umiejętności.

A problemów z odbudową było co nie miara. Najpierw trzeba było zebrać pieniądze na materiały. Potem znaleźć odpowiednią ekipę budowlaną, bo pierwsza zrezygnowała po kilku dniach pracy.

Baranowscy dostali pozwolenie na budowę dopiero 1 września. Wcześniejsze fundamenty nie nadawały się pod budowę, więc trzeba było wylać nowe. Dziś stoją już ściany i powoli kładziony jest dach. Przed nimi jeszcze wiele pracy. Trzeba wstawić okna, drzwi, założyć wszystkie media.

- Póki nie wykończymy domu, będziemy musieli mieszkać u sąsiadów - mówi Marcin. - Mam nadzieję, że nie potrwa to długo.

- Boję się, że zabraknie nam pieniędzy, aby zakończyć remont w tym roku - dodaje jego mama.

Wierzy jednak, że wszystko w końcu się ułoży.

- Chciałabym podziękować wszystkim, którzy nie pozostali obojętni na naszą tragedię. Gdyby nie pomoc tych ludzi, nie moglibyśmy odbudować naszego domu. n

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie