Krzysztof Varga - Masakra

Jerzy Doroszkiewicz
Krzysztof Varga, to niezły felietonista, autor ciekawych książek o Węgrzech, poeta i pisarz urodzony w latach 60. XX wieku.
Krzysztof Varga, to niezły felietonista, autor ciekawych książek o Węgrzech, poeta i pisarz urodzony w latach 60. XX wieku. Wydawnictwo Wielka Litera
Udostępnij:
Każdy ma takich bohaterów i taką apokalipsę, na jaką zasługuje. Co może być apokalipsą alkoholika - zgadnąć łatwo.

Dobiegający 50 roku życia autor po raz kolejny nurza się w tym samym sosie. Głównym bohaterem "Masakry" uczynił starzejącego się gwiazdora rocka alternatywnego. Znany z ciętego języka Varga z upodobaniem pastwi się nad wszelkimi symbolami. Jego rockman osiąga nirwanę pijąc wino i oglądając w samotności transmisje sportowe. Bystro zauważa, że Warszawa i Śmierć to kobiety, a właściwie kochanki. Odwiedzając jedną z modnych knajp daje niemal genialny opis paranoi umysłowej polskich nacjonalistów. Kpi również z wziętych krytyków, od których mają zależeć losy sukcesów artystów sztuk wszelakich. Niestety, te błyskotliwe opisy unurzane są w hektolitrach potu i potopach słów sławiących i opisujących różnorakie alkohole, ich smak i działanie na organizm człowieka, a raczej utajonego alkoholika. A to już czytaliśmy nieraz.

Mało odkrywczy jest dialog z pomnikiem Bolesława Prusa, skądinąd wielbionego przez Vargę autora "Lalki". Wszak podlaski pisarz Karpowicz z cokołu ściągał już Józefa Piłsudskiego w "Niehalo" w 2006 roku. Wytrawni czytelnicy nie będą pewnie odszukiwać znanych postaci ukrytych przez autora pod postaciami Prezesa, Poety, Docenta czy Magistra Wątroby, jak doszukiwali się ich w kontrowersyjnych "ościach" Karpowicza. Raczej uznają powieść za aluzję literacką do sławnej "Małej apokalipsy" Tadeusza Konwickiego. Tam bohater wyruszał w odyseję 22 lipca, w święto PRL, nasz Stefan Kołtun, bo tak ochrzcił rockmana Varga, rusza w poszukiwanie straconego portfela i telefonu komórkowego 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. I tam i tu podróż trwa całą noc, a bohater "Masakry" nie omieszka przespacerować się warszawskim Nowym Światem, jakby śladami Konwickiego. Symbolem ówczesnej Warszawy był rzecz jasna sypiący się Pałac Kultury, w ostatniej fazie alkoholowego zejścia Kołtun zobaczy wjeżdżający do centrum stolicy wrak tupolewa rozbitego w katastrofie smoleńskiej.

Momenty zabawne i pełne jadu felietonisty toną jednak w morzu alkoholowych wspomnień. Jakby każdy muzyk miał być alkoholikiem i Piotrusiem Panem. Varga zna i kocha Warszawę, a podróż śladami bohatera i śladami jego wspomnień odświeża pamięć o stolicy. Gdyby jeszcze była na trzeźwo. Książek o Polkach i Polakach alkoholikach powstało już pod dostatkiem.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie