Krzysztof Gedroyć - Piwonia, niemowa, głosy. Nagroda im. Wiesława Kazaneckiego (zdjęcia, wideo)

Janka Werpachowska [email protected] 748 95 44
Ewa Gedroyć w imieniu męża Krzysztofa odebrała statuetkę XXII Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego.
Ewa Gedroyć w imieniu męża Krzysztofa odebrała statuetkę XXII Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego. Andrzej Zgiet
Tegorocznym laureatem został Krzysztof Gedroyć i jego "Piwonia, niemowa, głosy". Takiego werdyktu spodziewało się wielu czytelników.

[galeria_glowna]

Pod nieobecność trzech z pięciorga nominowanych do XXII Nagrody Literackiej Prezydenta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego odbyła się piątkowa uroczystość, wieńcząca tę szlachetną rywalizację. Nagrodę odebrała żona laureata - Ewa Gedroyć.

Niespodzianki chyba nie było

Przyznam, że od początku stawiałam na "Piwonię, niemowę, glosy" Krzysztofa Gedroycia. Okazało się, że kapituła nagrody tym razem trafiła w moje przewidywania - a wiem, że nie tylko ja spodziewałam się takiego werdyktu.

Gdyby wierzyć statystykom, to można by było przyjąć, że nagrodę dostanie jeden z trzech tomików poezji. Bo tyle ich było wśród książek nominowanych do nagrody za 2012 rok. A w dotychczasowej historii tytuł najlepszej książki trafił aż do 21 tomików poetyckich i do 16 pozycji prozatorskich.

W tym roku wielu z nas, interesujących się życiem literackim Białegostoku, wierzyło, że laureatem nagrody im. Wiesława Kazaneckiego zostanie dramaturg Tadeusz Słobodzianek. Jego "Śmierć proroka i inne historie o końcu świata" mogły poważnie zagrozić "Piwonii...". Ostatecznie wygrał kryminał, choć i w dramatach Słobodzianka nie brakuje wątków sensacyjnych i tajemniczych.
Cieszę się razem z Piwonią

Obu najpoważniejszych pretendentów do nagrody nie było w piątek w Centrum im. Ludwika Zamenhofa, gdzie odbywała się uroczystość. Statuetkę i czek - symboliczny i bardziej wymierny dowód uznania - odebrała żona laureata, Ewa Gedroyć.

- Dziękuję w imieniu męża. Ta nagroda jest potwierdzeniem tego, że ta książka jest czytana. Dla mnie jest to bardzo ważne, bo "Piwonia..." zabrała nam całe ostatnie wakacje. A mąż w domu zaczął mówić językiem swoich bohaterów - powiedziała Ewa Gedroyć.

A laureat prosto z Rzymu

Zadzwonił telefon, stojący dotąd jako fragment dekoracji na stoliku przy scenie. Okazało się, że to nie był gadżet. Usłyszeliśmy głos Krzysztofa Gedroycia, przebywającego w Rzymie. Tam dogoniła go wiadomość o tym, że został laureatem tej prestiżowej i cenionej przez naszych literatów nagrody.

- Cieszę się razem z Piwonią. Dziękuję jurorom. Ciekaw jestem, jak się z tą książką obejdzie najsurowszy juror - czas. Na razie wiem, że "Piwonia..." jest czytana przez wielu - powiedział Krzysztof Gedroyć. I dodał: - To dziwne uczucie, bo jestem w dwóch miejscach naraz. Czuję i radość, i smutek, bo myślę też o dwóch postaciach, które odeszły ze świata białostockiej literatury: Sokracie Janowiczu i Wiesławie Szymańskim.

Po części oficjalnej był okazja do rozmów w kuluarach - w oczekiwaniu na recital Piotra Bukartyka.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Tu nigdy nic nie będzie (kultury, technologii, nauki) będzie tylko śmiech z samych siebie i wspomaganie utartych stereotypów: Podlasianin/Białostoczanin to taki głupawy Rusek w gumiakach.

Spytajcie młodych jak ich w innych miastach traktują kiedy powiedzą skąd są.

25 kafli na takie coś...
Dodaj ogłoszenie