Kryzys? To dobrze

mf
Jeszcze kilka tygodni temu mało kto przypuszczał, że firmy motoryzacyjne będą ograniczać produkcję i zwalniać pracowników. Tymczasem problemy dotykają już naszych południowych sąsiadów. W przyszłym tygodniu nastąpi przerwa w produkcji w trzech fabrykach Skody w Czechach.

W Polsce kryzys jeszcze nie jest mocno odczuwalny – produkuje się u nas mniejsze i tańsze auta, a na takie wciąż znajdują się chętni. Poza tym w naszym kraju na 1000 mieszkańców sprzedaje się rocznie ledwie 6 samochodów. To trzy razy mniej niż wynosi średnia europejska.

Rynek zatem jest głodny nowych aut. Co jednak z producentami części, takimi jak np. białostocki AC, tworzący sterowniki instalacji autogazu? Firma sprzedaje na rynki zagraniczne, a te dzisiaj przeżywają duże kłopoty.

– Obecne problemy branży motoryzacyjnej nas nie dotyczą, gdyż tworzymy części głównie na rynek samochodów używanych – mówi Józef Maciorowski z białostockiej firmy AC. – Może za dwa, trzy lata odczujemy tegoroczny spadek produkcji nowych aut, na razie jednak nie spodziewamy się żadnych spadków sprzedaży. Tak naprawdę naszej firmie kryzys może się nawet przysłużyć, bo ludzie szukają oszczędności i chętniej kupują auta używane i montują instalacje LPG.

Także rosnąca cena benzyny w pierwszym półroczu powodowała szybszy rozwój branży autogazu. Firma, mimo problemów gigantów motoryzacyjnych, nie tylko nie ogranicza produkcji, ale rozwija działalność. Powód? Ma wiele rynków zbytu.

– Sprzedajemy nasze wyroby do kilkudziesięciu krajów na całym świecie – wyjaśnia Józef Maciorowski. – Żeby odczuć problemy, musielibyśmy mieć do czynienia z co najmniej rok trwającym krachem na wszystkich głównych rynkach światowych. Na szczęście taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Zazwyczaj jeśli w jednym kraju branża motoryzacyjna ma problemy, w drugim nadal ma się dobrze.

Mocno spada sprzedaż w Hiszpanii (aż o 22 proc.). Maleje rynek włoski – o pięć procent. I drugie tyle straci w przyszłym roku. Tymczasem w Europie trwa zawierucha – oprócz Czechów, problemy mają Niemcy, Włosi, Francuzi i Hiszpanie.

We wrześniu Renault ogłosił, że chce zwolnić w Europie 6 tys. osób. Pracę w fabrykach samochodów osobowych volvo (należą do Forda) straci 2,9 tys. osób. Szwedzkie AB Volvo, tworzące ciężarówki, pożegna 1,4 tys. pracowników.

W Niemczech, które borykają się ze stagnacją w całej gospodarce, na razie nie planuje się większych zwolnień, ale za to poważnie ogranicza się produkcję. Opel wstrzymał już pracę w zakładzie w Bochum, zatrudniającym ok. 5 tys. ludzi. Na trzy tygodnie wstrzymana została produkcja w Eisenach. Pracę straci też 204 pracowników niemieckich zakładów Forda.

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie