Kryzys? Nie u nas!

Michał Franczak
W Europie stają fabryki, a w Polsce... rośnie sprzedaż
W Europie stają fabryki, a w Polsce... rośnie sprzedaż
Amerykańscy producenci samochodów przeżyli najsilniejsze uderzenie recesji od lat. Zawierucha nie ominęła też Europy oraz Polski.

Tymczasem na tle globalnych kłopotów nasze województwo jawi się jako oaza spokoju. – Ja kryzysu nie odczułem – mówi Andrzej Arefiew, właściciel salonu Top Auto, białostocki diler Opla i Chevroleta. – Wydaje mi się, że wieści o nim są mocno przesadzone. Klienci całkiem dobrze kupowali w ubiegłym roku Ople i Chevrolety – nasza sprzedaż wzrosła o 15 proc. w porównaniu z 2007 r.

Kłopotów nie odczuwa też Aleksy Breczko, właściciel salonu „Auto-Breczko”, diler marek BMW, Chrysler, Jeep oraz Dodge:

– Rok 2008 w sprzedaży samochodów oceniam pozytywnie – mówi. – Nastąpił wzrost sprzedaży, szczególnie wysoki w marce BMW wynoszący ok. 20 proc. Nieco mniejsze wzrosty zanotowaliśmy w wartości sprzedaży, gdyż zaledwie o kilka procent, co było efektem obniżki cen samochodów.

Skąd takie dobre wyniki podlaskiej branży motoryzacyjnej? Jest kilka przyczyn.

Polacy trzymają się mocno

Przede wszystkim – na tle innych państw europejskich polski rynek  aut nadal jest chłonny. W 2008 roku w naszym kraju przybyło o niemal 27 tysięcy pojazdów osobowych więcej niż rok wcześniej. Jest to nadal poniżej marzeń importerów, ale i tak daleko od sytuacji kryzysowej.

Poza tym, grudzień był zaskakujący w polskiej motoryzacji – w tym miesiącu sprzedawano niemal tak dużo samochodów, jak w rekordowym marcu 2008 r., kiedy nikt jeszcze o kryzysie nie słyszał.  Powód? Końcówka roku to okres wyprzedaży aut starego rocznika. Poza tym, obowiązujące od początku roku podwyższenie podatku akcyzowego na samochody z silnikami powyżej dwóch litrów napędziło w grudniu klientów dilerom.

Kurs już nie przeszkadza

Czynnikiem szczególnie godzącym sprzedaż aut w ubiegłym roku nie był, zdaniem dilerów, kryzys, lecz przede wszystkim silna złotówka. To ona spowodowała, że wiele osób zaczęło na własną rękę sprowadzać samochody z zagranicy, omijając rodzime salony. Nie  trwało to jednak długo.

– Sytuacja wróciła do normy w drugiej połowie roku, poprzez powrót kursu złotego do naturalnego poziomu i dostosowanie cen do rynku europejskiego – mówi Aleksy Breczko.

Polska branża motoryzacyjna nie dostała zatem tak mocno po kieszeni. Kryzys był odczuwalny głównie tam, gdzie działają firmy posiadające duże floty samochodów. Przedsiębiorstwa, dotąd regularnie wymieniające swój park samochodowy, ograniczyły swoje zakupy w drugiej połowie 2008 r. W naszym regionie takich firm nie ma. To jedna z przyczyn tego, że regionalni przedstawiciele importerów samochodów nie odczuli zbyt mocno kryzysu. Poza tym – nie ma co się oszukiwać – żeby spadać, trzeba najpierw osiągnąć pewien pułap. A w naszym regionie, niestety, sprzedaje się niewiele nowych samochodów. Jaki jednak będzie następny rok?

– Nieobliczalny – prorokuje Henryk Kosowski z białostockiego salonu „Auto Kras”, handlujący samochodami i motocyklami Suzuki. – W ubiegłym roku sztucznie napędzany kryzys nie pozwolił nam wykonać zakładanego planu sprzedaży. Mimo tego, że zainteresowanie klientów jest i było duże. Niestety, ludzie onieśmieleni doniesieniami o kryzysie mniej chętnie podpisywali umowy. Ten rok zaczął się z kolei całkiem dobrze – już sprzedaliśmy kilka samochodów. Jednak trudno wyrokować, co przyniesie przyszłość.

Dilerzy przygotowują się na każdy scenariusz.

– Żeby ustrzec się skutków potencjalnego kryzysu postanowiłem nieco zmienić strukturę działalności – mówi Andrzej Arefiew. – Utrzymuję  przychody ze sprzedaży samochodów i jednocześnie ciągle powiększam przychody z usług serwisowych, blacharni oraz lakierni.

 

Za wielką wodą

 

U nas kryzys razi odłamkami, a zza oceanu dobiegają hiobowe wieści: Chrysler ma kłopoty i zamyka fabryki – na długie tygodnie wstrzymuje sprzedaż. Z kryzysem zmaga się też General Motors (nawet gliwicka fabryka, produkująca Ople Zafiry zmniejszyła produkcję) oraz trzeci amerykański gigant – Ford (30 proc. spadek sprzedaży). Przestoje w fabrykach dotknęły też Skodę, Dacię, Audi, Toyotę. W węgierskiej filii Suzuki zwolniono 1,2 tys. pracowników. W ubiegłym tygodniu z wnioskiem o komisaryczny zarząd zwrócił się do sądu koreański producent aut Ssangyong.

 

Polacy masowo ruszyli do lombardów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie