https://poranny.pl
reklama

Kraina Lodu jak z obrazka, jednak z nie do końca wykorzystanym potencjałem. "Królowa Śniegu" w Teatrze Dramatycznym pozostawia niedosyt

Urszula Śleszyńska
Spektakl "Królowa Śniegu" w reż. Katarzyny Deszcz to nowa propozycja Teatru Dramatycznego im. A. Węgierki dla młodych widzów.
Spektakl "Królowa Śniegu" w reż. Katarzyny Deszcz to nowa propozycja Teatru Dramatycznego im. A. Węgierki dla młodych widzów. fot. Bartek Warzecha
Wyobraźcie sobie krainę wiecznego chłodu. I nie, nie jest to przeciętne polskie miasto w połowie maja 2025 roku. To Kraina Lodu, którą włada Królowa Śniegu. W Białymstoku udało jej się też zawładnąć uwagą najmłodszych, dla których Teatr Dramatyczny im. A. Węgierki z reżyserką Katarzyną Deszcz przygotowali klasyczny spektakl z wciąż aktualnym przesłaniem, które niestety... trochę się gubi.

"Królowa Śniegu" to klasyczna baśń autorstwa Hansa Christiana Andersena, wydana po raz pierwszy w 1844 roku. Można tu doszukiwać się związków z życiem prywatnym autora. A konkretnie z uczuciami Andersena do pewnej śpiewaczki, która odrzuciła jego zaloty. Mogło to wpłynąć na to, jaka jest Królowa Śniegu - zimna, nieczuła i symbolizująca rozczarowanie autora. Jednak nie na tyle, by finalnie nie dał on czytelnikom szansy na szczęśliwe zakończenie. I nie przekazał ważnej, życiowej i baśniowej prawdy - że miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko.

Miłość w adaptacji, którą możemy oglądać za sprawą ekipy Teatru Dramatycznego nie jest jedynym przesłaniem. Może nawet bardziej przekuta jest w przyjaźń, a sama historia skupia się głównie na podróży Gerdy i chęci odnalezienia i odzyskania Kaja. I na tym, kogo nasza bohaterka spotyka po drodze. I jakie wiążą się z tymi spotkaniami życiowe wyzwania. Jest tu o pięknie, jest o materializmie i o przyjaźni. Niestety nie wszystkie te przesłania trafiają do młodego widza. W niektórych operowanie metaforą jest chyba zbyt duże. Trafia do odbiorcy dorosłego, ale do młodego już niekoniecznie.

quiz

Tak się bawiono w PRL-u! Czy pamiętasz te zabawy dla dzieci i dorosłych? QUIZ

1/12

Na wczasach o rozrywkę dbał...?


Tytułową rolę w spektaklu gra Justyna Godlewska-Kruczkowska, natomiast w postacie Gerdy i Kaja wcielają się Urszula Szmidt i Michał Przestrzelski. I to oni są osią napędową spektaklu. Godlewska - choć w roli Królowej Śniegu nie pojawia się na scenie ani razu (nie licząc specjalnie przygotowanych wideo-wizualizacji i głosu z off'u) jest w stanie wyczarować postać z charakterem i charyzmą. Taką, która swoim śmiechem sprawia, że dreszcz przechodzi po plecach - i to bynajmniej nie z zimna. Zabieg z niepokazywaniem realnej postaci Królowej Śniegu jest w sumie ciekawy. Dzięki temu dużo pozostawiamy wyobraźni, a ta może pracować i podpowiadać różne obrazy. Chociaż tutaj jest też druga strona. Dzieciom, szczególnie tym młodszym, jej brak może doskwierać. Nie do końca muszą też rozumieć dlaczego realnie się nie pojawia. I tutaj podobnie, jak przy metaforycznych przesłaniach - to co daje do myślenia dorosłym, niekoniecznie musi trafiać do dzieci. A to do nich przecież skierowany jest spektakl.

Nie do końca wykorzystany potencjał aktorski i scena finałowa, która aż się prosi o rozbudowanie

Świetnie za to dzieci (no dobra, dorośli też!) reagują na postaci zbójniczki (w tej roli świetna Agnieszka Możejko-Szekowska) i jej matki (tu - już w pełnej krasie - Justyna Godlewska-Kruczkowska). To bohaterki, które wnoszą do całości bardzo dużo życia i humoru. Widać, że odgrywające je aktorki dobrze się ze sobą rozumieją i dogadują - przez co są bardziej przekonujące i prawdziwe. To duet w którym czuć chemię i wielka szkoda, że tak krótko możemy je oglądać. Szkoda też, że tak mało jest Kaja, bo Przestrzelski, z całym swoim talentem, aż się prosi o rozbudowanie roli. Nie może niestety za dużo pograć, a finałowa scena jest za szybka i chyba nie do końca reżysersko przemyślana. Gubi się gdzieś główny morał - ten, który powinien wybrzmieć - mocno i dosadnie.

Dalsza część materiału pod wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych

W spektaklu grają też: Arleta Godziszewska, Paula Gogol, Monika Zaborska i Bernard Bania. Wszyscy oni trochę giną i nie do końca chyba mają w tej historii swoje miejsce (nawet Bania w roli samograja, Renifera). A szkoda, bo potencjał w tym konkretnym zespole aktorskim jest duży.

Choreografię, która dodaje wielu scenom lekkości ułożyła Karolina Garbacik, a muzykę skomponowała Małgorzata Tekiel. Potencjał wokalny aktorów wydobył Rafał Supiński. Pięknie prezentuje się scenografia i kostiumy, za które odpowiedzialny jest Andrzej Sadowski. Biały świat, do którego wkraczamy wraz z bohaterami zachwyca właśnie tą... bielą! Ale też strukturami i różnymi ciekawymi scenograficznie rozwiązaniami. Całość tym bardziej zasługuje na pochwałę, że przygotowana została na bardzo trudną scenę, która nie jest sceną teatralną. I nie ma wielu ułatwień i rozwiązań, które w normalnych okolicznościach by były. Pięknie zagrały też światła, które nadały całości magicznego sznytu. I które pomagają nam przenieść się do Krainy Lodu.

Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny