Kpili za pieniądze z koronawirusa, narażali innych. Ruszyło śledztwo. Wiemy co grozi patostreamerom

Bogumił Storch
Bogumił Storch
Patostreamerzy w internecie łamią zakazy związane z koronawirusem. Nagrywają to i publikują w internecie. Im bardziej kontrowersyjne są to nagrania, tym więcej pieniędzy wpada im do kieszeni.
Patostreamerzy w internecie łamią zakazy związane z koronawirusem. Nagrywają to i publikują w internecie. Im bardziej kontrowersyjne są to nagrania, tym więcej pieniędzy wpada im do kieszeni. Małgorzata Genca/Polskapress
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Po naszej interwencji policja wszczęła śledztwo w sprawie szokujących transmisji internetowych, w których m.in. mówiono, że koronawirusa nie ma i kpiono z zakazów związanych z pandemią. Trzem osobom z Białegostoku grożą surowe kary. Wiadomo już jakie zarzuty mogą im zostać postawione.

Każdego dnia policjanci reagują na zgłoszenia dotyczące łamania kwarantanny i obowiązujących obostrzeń, związanych z pandemią. chodzi o sytuacje, w których nieodpowiedzialne osoby, swoim bezmyślnym zachowaniem, narażają siebie i innych na zakażenie.

Tu jednak sprawa jest o wiele bardziej bulwersująca, bo należy dodać do tego nakłanianie do takich zachowań dziesiątek tysięcy nieletnich i czerpanie z tego tytułu korzyści finansowych.

Taką, skrajną nieodpowiedzialnością, mieli wykazać się trzej mieszkańcy Białegostoku, m.in. zachęcając w internecie widzów do ignorowania zakazów związanych z koronawirusem.

W związku z napływającymi zawiadomieniami, dotyczącymi naruszeń przepisów, w tej sprawie wobec trzech osób wszczęto czynności wyjaśniające

- mówi mł. asp. Katarzyna Zarzecka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

Jak ustaliliśmy, chodzi o art. 54 kodeksu wykroczeń:

Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

Ale nie tylko.
- Dodatkowo wszczęte zostały czynności w sprawie przemieszczania się celem nagrywania filmów, mimo ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii - dodaje rzeczniczka policji.

Dowodami mają być filmiki, które patostreamerzy sami nagrywali i publikowali w internecie, zarabiając na tym. Jeśli zostaną uznani za winnych, grożą im też drakońskie kary finansowe. Materiał został przekazany do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego celem rozpatrzenia nałożenia kary pieniężnej.

To istotne, bo kary nałożonej przez sanepid nie można nie przyjąć, jak to bywa w przypadku mandatu, kiedy to można o swoją rację walczyć w sądzie: tutaj decyzja wykonalna jest od razu.
Zgodnie z nowymi przepisami naruszenie zakazu przemieszczenia może skutkować nałożeniem kary pieniężnej od 5 do 30 tys. zł.

A co z karą za fake newsy?

- Na obecnym etapie to są wszystkie informacje, jakie mogę na tą chwilę przekazać z uwagi na dobro postępowania - wyjaśnia mł. asp. Katarzyna Zarzecka.

Olkuszanin przyłapał syna na oglądaniu patologi w internecie

Policja zajęła się sprawą po tym, jak opisała ją "Gazeta Krakowska", a oburzeni Czytelnicy masowo zaczęli powiadamiać policję o szokującym zachowaniu tzw. patostreamerów. Zaczęło się od mieszkańca małopolskiego Olkusza. To on skontaktował się z redakcją, gdy jego nastoletni syn chciał wzorować się na postaciach, które oglądał w internecie. Radzili oni widzom m.in. jak wychodzić, mimo zakazów, z domu by uniknąć konsekwencji. Kpili też z samych obostrzeń i działań policji.

Jak się tłumaczą?

Patostreamer o imieniu Jarosław, powiedział nam, że nie ma sobie nic do zarzucenia a cała sprawa to "atak hejterów", którzy "chcą go zniszczyć z zazdrości o sukces" i dlatego "sponsorują dziennikarzy" i "od paru dni szykowali nagonkę na portalu wykop". Dodał też, że zastanawia się nad "pozwaniem do sądu" dziennikarzy o nim piszących i "hejterów".

Szkalują moją osobę, nie doceniają tego, co dobrego zrobiłem

stwierdził patostreamer Jarosław.
Od czwartku, 9 kwietnia, jego filmiki zaczynają się już od zapewnień, że nie łamie obostrzeń. Dlaczego jednak zamieścił w sieci film o tym, że "koronawirusa nie ma"? Tego już nie potrafił wyjaśnić.

Więcej na ten temat:

Wideo

Materiał oryginalny: Kpili za pieniądze z koronawirusa, narażali innych. Ruszyło śledztwo. Wiemy co grozi patostreamerom - Gazeta Krakowska

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
10 kwietnia, 19:16, Teresa K.:

To już nie jest bezmyślność, to już nawet nie jest głupota, to jest jawna kpina z policji i służb. Dobrze, że ktoś się w końcu tym zajął. Szkoda tylko, że policja tyle czasu nie widziała problemu. Mam wrażenie, że w Białymstoku żaden urzędnik nie czuje się za nic odpowiedzialny, takie polskie Burundi czy inne Zimbabwe

kpina z policji i z ludzi to kurdupel i jego banda skladajacy dzisiaj kwiaty pod bezprawnym pomnikiem w Warszawie - nie sadzisz?

H
Hahahahah

I na 5G......

H
Hahhaah

Nie przyjmujcie żadnych mandatów a przed sądem powiedzcie, ze te zakazy sa niezgodne z konstytucją.

Albo grzecznie sobie czekajcie na kryzys.

T
Teresa K.

To już nie jest bezmyślność, to już nawet nie jest głupota, to jest jawna kpina z policji i służb. Dobrze, że ktoś się w końcu tym zajął. Szkoda tylko, że policja tyle czasu nie widziała problemu. Mam wrażenie, że w Białymstoku żaden urzędnik nie czuje się za nic odpowiedzialny, takie polskie Burundi czy inne Zimbabwe

Dodaj ogłoszenie