Koronawirus uderzy nas po kieszeni, zapłacimy za niego wszyscy. Epidemia "czarnym łabędziem" światowej ekonomii

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska

Wideo

Unia Europejska przeznaczy ponad 230 mln euro na globalną walkę z koronawirusem. Stany Zjednoczone są gotowe przeznaczyć 100 mln dol. na pomoc dla Chin i innych krajów dotkniętych epidemią. Trzeba zwierać szyki, ale już dzisiaj wiadomo, że skutki tej epidemii odczujemy wszyscy.

Dla biznesu to jak czarny sen. Ekonomiści nie mają wątpliwości: im dłużej trwa epidemia koronawirusa, tym trudniej określić jaki będzie miała wpływ na gospodarkę. Najlepiej byłoby zatrzymać rozprzestrzenianie się epidemii w ciągu miesiąca, dwóch, ale nowe ogniska choroby pojawiają się we Włoszech, czy Korei Południowej. Jest źle.

Marek Belka, były premier i były szef NBP w TVN24, epidemię wirusa określił mianem „czarnego łabędzia”. Dodał, że jego wpływ na ekonomię państw będzie „znaczący”, a szczególnie idące za nim „strach” i „obawa”.

„Czarne łabędzie” oznaczają w ekonomii wydarzenia, których prawdopodobieństwo wystąpienia jest niskie, ale skala oddziaływania - ogromna.

Były premier został zapytany także o słowa minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, która stwierdziła, że epidemia wirusa Covid-19 może być „szansą” dla polskich małych i średnich przedsiębiorców.

- Nadmierny optymizm. Polska gospodarka jest zintegrowana mocno z gospodarką europejską - ocenił Marek Belka. - Oczywiście ten niewielki przedsiębiorca, który ani nie importuje, ani nie eksportuje, epidemii i przerw dostaw aż tak nie odczuje. W takiej sytuacji najlepiej jest być gdzieś tam na uboczu. Ale my nie jesteśmy na uboczu. Nie jesteśmy co prawda tak otwartą gospodarką jak ta Czech, czy Węgier, ale jednak eksport stanowi 50 proc. naszego PKB - wytłumaczył Belka.

Koronawirus w Polsce. SARS-Cov-2 na paczce z Chin lub u psa?...

Wiadomo, że strach utrudnia wymianę handlową, rujnuje branżę turystyczną. Rezygnacje w hotelach w Rzymie i w regionie Lacjum do czerwca spadły o 60 procent. Skrócono o dwa dni karnawał w Wenecji, nie będzie Tygodnia Mody w Mediolanie, mediolańska La Scala i wenecki teatr La Fenice zostały zamknięte, na całym świecie odwoływane się imprezy masowe. Branża turystyczna liczy straty w Chinach, Tajlandii, Japonii, Francji, Włoszech - bo ludzie masowo odwołują wczasy i wycieczki. Austriacy w obawie przed rozprzestrzenianiem się epidemii zamknęli przejścia drogowe w Alpach. Turcja zamknęła swoją granicę z Iranem, gdzie też zwiększa się liczba zachorowań na Covid-19.

Jak pisze „Rzeczpospolita” drastycznie spadł popyt na rejsy wycieczkowe (o 15 procent tylko w ciągu dwóch tygodni lutego w porównaniu z tym samym okresem 2019), wartość tego rynku, to 6 miliardów dolarów rocznie. A Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) szacuje, że przychody przewoźników w tym roku zmaleją o 29,3 miliarda dolarów, z których większość to straty przewoźników z regionu Azji i Pacyfiku. Ale wiadomo już, że i pozostali przewoźnicy będą mieli straty. Większość przewoźników europejskich zamknęła swoje połączenia z Chinami, a Lufthansa z powodu mniejszego popytu zdecydowała się na odstawienie 13 samolotów.

W połowie marca w chińskim Nankinie mają się odbyć halowe mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Czy się odbędą? World Athletics (WA) na razie nie wydała w tej sprawie żadnego oświadczenia.

Z kolei na przełomie lipca i sierpnia sportowców czeka największa impreza czterolecia - Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Nie wiadomo, jak do tego czasu rozwinie się sytuacja. W Chinach już przełożono narodowe igrzyska zimowe, jakie miały się odbyć w dniach 16-26 lutego w Regionie Autonomicznym Mongolii Wewnętrznej. W wielu krajach mecze piłkarskie już dzisiaj odbywają się przy pustych trybunach. W piątek, 28 lutego Intel Extreme Masters 2020 największa impreza e-sportowa w Polsce z powodu koronawirusa odbywa się bez udziału publiczności. Tymczasem ELS Polska, organizator turnieju, spodziewał się, że od 28 lutego do 1 marca podczas IEM przez Spodek oraz Międzynarodowe Centrum Kongresowe przewinie się około 170 tys. osób.

Straty spowodowane odwoływaniem takich wydarzeń - sportowych, czy kulturalnych - idą na świecie w miliony euro.

Turystyka, różnego rodzaju imprezy masowe to jedno, ale trzeba pamiętać, że Chiny są często nazwane „największą fabryką świata”. Dla Polski są drugim państwem po Niemczech, z którego sprowadza się najwięcej towarów. Jak wskazują eksperci, gospodarka strefy euro jest silnie uzależniona zarówno od eksportu, jak i importu z Chin, a więc siłą rzeczy, problemy Chińczyków odczujemy na własnej skórze - wszyscy. Do tego dochodzą problemy Włochów, którzy słyną z produkcji samochodów, ale media piszą, że koronawirus uderzy w gospodarkę Niemiec, Korei Południowej,. „Jak nie brexit, to koronawirus” - krzyczą nagłówki gazet.
Najlepiej atmosferę panującą w gospodarce oddaje to, co dzieje się na światowych giełdach, bo takich spadków na rynkach nie widziano od dekady. Przez dużą część lutego wielu analityków z dużym zdziwieniem obserwowało obojętności rynków na rosnące zagrożenie koronawirusem. Jeszcze w ubiegłym tygodniu na Wall Street i w Europie Zachodniej panowała euforia. Dopiero w ostatnich dniach lutego przerodziła się w panikę. Od trzech dni na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych kursy niemal wszystkich akcji prezentowane są na czerwono, a spadki są rzędu nawet kilkanaście procent dziennie. Piątek 28 lutego przynosi kontynuację panicznych wyprzedaży.

Koronawirus zatacza coraz szersze kręgi. Sprawdź, dokąd już dotarł, co  o nim wiemy i jak możemy się przed nim ochronić. Gdzie jest koronawirus w Polsce?

Koronawirus z Chin. Co już wiemy o wirusie? Objawy, leczenie...

W czwartek 27 lutego notowania warszawskiej GPW zamknęły się spadkiem indeksów o blisko 5 proc. Takiej jazdy w dół nie notowano od 2016 roku. Śledząc przebieg sesji piątkowej można prognozować, że nie był to jeszcze najgorszy dzień; do południa 28 lutego większość indeksów notowała spadki w przedziale 5-9 procent.

Tylko do czwartku 27 lutego od początku zachorowań na koronawirusa wartość papierów notowanych na GPW zmniejszyła się o 113 mld zł. Ile miliardów jeszcze wyparuje z giełdy, nim sytuacja się ustabilizuje, nikt nie ma odwagi prognozować.

- Nie ma już wątpliwości, co do tego, że wirus rozprzestrzenia się globalnie, a zatem scenariusz, w którym jest to jedynie problem Chin jest już nieaktualny. Wczoraj odnotowano 956 nowych przypadków poza Chinami i tylko 327 w Chinach, przynajmniej oficjalnie - komentował w piątek dr Przemysław Kwiecień CFA Główny Ekonomista XTB. - Co więcej przypadki notowane są już na wszystkich zamieszkałych kontynentach. O ile koszty ekonomiczne drakońskich rozwiązań podjętych przez Chiny są spore (co oficjalne dane powinny dopiero potwierdzić), dzięki temu władze mogły zapobiec rozprzestrzenieniu się epidemii na cały kraj, to szybki przyrost zachorowań we Włoszech i Korei pokazuje, że wirus rozprzestrzenia się bardzo łatwo i bez skutecznej kwarantanny może to mieć fatalne skutki. Nie brakuje obaw, że mniej rozwinięte kraje nie będą sobie radzić z powstrzymaniem infekcji, a przecież pojedyncze przypadki notowane są już w Indiach czy Nigerii, w wątpliwość poddawane są też oficjalne statystyki z Iranu. Z kolei środki ostrożności muszą uderzyć w łańcuchy dostaw.

Nie można wykluczyć, że koronawirus tylko zapoczątkował zmianę trendu. Wielu analityków spodziewa się trwałego spadku wartości spółek notowanych na giełdach.

Jak zauważa dr Przemysław Kwiecień, agencja Moody’s już teraz zapowiedziała, że w pierwszej połowie roku czeka nas globalna recesja. W tym kontekście ostatnie spadki na światowych giełdach nie wydają się przesadzone. W 2008 roku, kiedy globalna gospodarka stanęła (choć z innych powodów) przecena wyniosła ponad 55%, 20 lat temu bez takiego czynnika bessa miała zasięg 50% na indeksie S&P500, jedynie z powodu przewartościowania spółek, podobnego jak miało miejsce jeszcze kilka dni temu.

- Na rynku walutowym rządzą jen, frank i euro. Choć problemy dotyczą obecnie w dużym stopniu Japonii i Europy, japońskie oszczędności wracają z innych rynków, z kolei euro zyskuje wobec silnie rosnących oczekiwań na cięcia stóp procentowych w USA. Ogólnie reakcja rynku walutowego jest relatywnie spokojna. Wynika to po części z faktu, iż w świecie niskich stóp procentowych spekulacja na różnicach stóp nie była posunięta tak daleko jak w przeszłości. Również akcje rynków wschodzących nie były tak przewartościowane jak rozwiniętych. A to oznacza, że mniej kapitału z nich ucieka i choć widzimy kurs CHFPLN najwyżej od 3 lat, przecena złotego wobec franka nie jest paniczna - podkreśla dr Przemysław Kwiecień.

ZOBACZ TEŻ INNE INFORMACJE O WIRUSIE Z WUHAN:

Świat doskonale widzi, co się dzieje. - Unia Europejska przeznaczy ponad 230 mln euro na globalną walkę z koronawirusem - poinformował komisarz UE ds. zarządzania kryzysowego Janez Lenarczicz. Z ponad 230 mln euro, 114 milionów euro trafi do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Ma stanowić wsparcie m.in. w sytuacjach kryzysowych w krajach o słabym systemie opieki zdrowotnej. 15 mln euro trafi do Afryki, w tym do Instytutu Pasteur Dakar w Senegalu na wsparcie działań takich jak szybka diagnoza i nadzór epidemiologiczny. 90 mln euro zostanie przeznaczonych na partnerstwo publiczno-prywatne z przemysłem farmaceutycznym w poszukiwaniu szczepionki, a 10 mln euro na projekty badawcze dotyczące epidemiologii, diagnostyki, leczenia i zarządzania klinicznego. 3 mln euro trafi na ewakuację obywateli UE z Wuhanu w Chinach. Stany Zjednoczone są gotowe przeznaczyć 100 mln dol. na pomoc dla Chin i innych krajów dotkniętych epidemią koronawirusa.

Trzeba zwierać szyki, ale już dzisiaj wiadomo, że skutki tej epidemii odczujemy wszyscy.

Materiał oryginalny: Koronawirus uderzy nas po kieszeni, zapłacimy za niego wszyscy. Epidemia "czarnym łabędziem" światowej ekonomii - Polska Times

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2 marca, 15:50, ojwej i do przodu:

Ważne,że żydzi z kne-sejmu i chazarskiego rządu są bezpieczni.

no tak nie do końca często podróże , podawanie berła drugiemu a oni tam w sejmie w jednej dużej sali , tak i nie wiaomo skąd wylazł 4 białka hif sars >polączenie bomby atomowej z jądrową ,nikt nie ma wiedzy co z tego się wykluje !!!!!,

G
Gość

Ja już wolę umrzeć z głodu niż im dać za podwyżki żarcia. I wolę żyć bez prądu żeby im tylko nie płacić.

o
ojwej i do przodu

Ważne,że żydzi z kne-sejmu i chazarskiego rządu są bezpieczni.

Dodaj ogłoszenie