Koronawirus: szczepienia mogą sparaliżować przychodnie POZ. Lekarze krytykują wytyczne Ministerstwa Zdrowia

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Szczepienia przeciwko koronawirusowi coraz bliżej. Trwa nabór placówek, które będą je wykonywać. Pixabay
Ministerstwo Zdrowia zaczęło zbierać deklaracje od placówek, które będą prowadzić szczepienia przeciwko koronawirusowi. Narodowy Program Szczepień ustalił wymogi, jakie będą musiały one spełnić. Lekarze rodzinni mówią, że wytyczne są zbyt rygorystyczne i mogą doprowadzić do paraliżu ich pracy.

Narodowy Fundusz Zdrowia ogłosił nabór do Narodowego Programu Szczepień przeciwko wirusowi SARS-CoV-2. Fundusz do 11 grudnia 2020 r. zbiera elektroniczne deklaracje od placówek medycznych, które chcą przystąpić do programu. Pierwszeństwo mają poradnie Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Tymczasem te mają wątpliwości, czy będą w stanie sprostać wymogom narzuconym przez MZ.

Trudności lokalowe i kadrowe

Większość przychodni nie jest w stanie wyznaczyć oddzielnych ciągów komunikacyjnych tak, aby prowadzić jednocześnie szczepienia i leczyć pozostałych pacjentów. Wytyczne przewidują możliwość ustalenia odrębnych godzin w ciągu dnia na szczepienia. Ale wymóg wszczepienia kilkudziesięciu osób dziennie spowodowałby, że na pozostałą działalność przychodnie miałyby dużo mniej czasu.

- Te wytyczne nie są możliwe do zrealizowania przy założeniu, że podstawowa działalność nie może zostać ograniczona – stwierdza Joanna Zabielska- Cieciuch, lekarz rodzinna z jednej z białostockich przychodni POZ. - Nie mamy możliwości, wykonując to, co wykonujemy w tej chwili, aby dodatkowo poświęcić czas na wszczepienie minimum 180 osób tygodniowo. To oznaczałoby wyłączenie przychodni na 5 godzin z funkcjonowania.

Lekarze podkreślają, że wytyczne co do realizacji szczepień przewidują szereg czynności, które zajmują czas: wypełnianie ankiet, wywiad z pacjentem, dbanie o dezynfekcję i wietrzenie pomieszczeń. Po każdym szczepieniu pacjent musi też pozostać pod obserwacją minimum 15 minut, do godziny.

- Tym musiałby się zająć odrębny zespół. Nie mamy mocy przerobowych i możliwości lokalowych, aby jednocześnie zajmować się leczeniem oraz szczepieniem. Trzeba byłoby zatrudnić ludzi do zajmowania się tylko szczepieniami – mówi Joanna Szeląg, lekarz rodzinna z białostockiej przychodni POZ.

Centralne sterowanie i zespoły wyjazdowe

Dodatkowym problemem dla POZ-ów jest to, że szczepienia w konkretnej placówce nie będą przeprowadzane wyłącznie na pacjentach do niej zapisanych. Muszą one szczepić wszystkich chętnych. Rekrutacja będzie odbywała się przez ministerialną stronę internetową i specjalną aplikację. Pacjenci będą umawiani centralnie.

- To oznacza, że do przychodni trafialiby pacjenci, których nie znam. Zebranie wywiadu z takimi osobami na pewno zajmie więcej czasu. Więc wytyczne przewidujące 10 minut na jednego pacjenta są zupełnie nierealne – mówi Joanna Szeląg.

Zespół, który będzie zajmował się szczepieniami będzie też miał obowiązek szczepić pacjentów w domach i zorganizować przywóz do przychodni pacjenta niesamodzielnego i odwiezienie go do domu.

- W przypadku małych przychodni jest to niemożliwe. Jak mamy zorganizować taki transport? Nie wynajmę nigdzie przewoźników za cenę proponowaną przez NFZ – mówi Joanna Szeląg.

Przechowywanie szczepionek

Kolejnym punktem jest wymóg odpowiedniego zabezpieczenia i przechowywania szczepionek. Zwłaszcza te produkowane przez firmę Pfizer wymagają odpowiednio przechowywania w temperaturze -70 stopni Celsjusza.

Zapadła już decyzja, że to stacje krwiodawstwa będą przetrzymywać szczepionki, gdyż tylko one posiadają odpowiednie zamrażarki. Natomiast po dostarczeniu do punktu szczepień będą one mogły być przechowywane przez maksimum 5 dni w temp. 2-8 stopni.

Szczepionki znajdują się w ampułkach. Do rozrobienia wymagają wstrzyknięcia soli fizjologicznej i jedna taka ampułka jest przeznaczona dla 5 pacjentów. Po rozpuszczeniu musi być podana w ciągu 2 godzin. Po tym czasie jest już nieskuteczna. I tu pojawia się problem.

- Pilnowanie tych godzin w przypadku zespołów wyjazdowych jest karkołomnym zadaniem – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch. - Taki zespół praktycznie musi zajmować się tylko szczepieniem i pilnowaniem ampułek. Część szczepionek na pewno będzie poddawana utylizacji.

Odpowiedzialność za niepożądane skutki

Problemem, który niepokoi lekarzy rodzinnych jest kwestia odpowiedzialności za niepożądane odczyny poszczepienne.

- Nie godzimy się na to, że konsekwencje takich zdarzeń będą ponosiły podmioty szczepiące. W Europie niektóre państwa już zmieniły uregulowania i wzięły na siebie odpowiedzialność za tą szczepionkę. U nas jest to nieuregulowane – zaznacza Joanna Zabielska-Cieciuch.

Zadanie dla molochów i przychodni prywatnych

Według Joanny Szeląg większość przychodni nie będzie w stanie zrealizować wymogów i przystąpić do programu.

- Być może duże przychodnie-molochy będą mogły się tym zająć. Lub placówki, które nie udzielają świadczeń w ramach NFZ i ich nie będzie dotyczył wymóg realizacji pozostałych zadań. Dla małych placówek to jest niewykonalne.

Joanna Zabielska-Cieciuch uważa, że rozwiązaniem mogłoby być stworzenie centrów, które mogłyby się skupić wyłącznie na szczepieniach. Jednak przyznaje, że problemem byłoby delegowanie kadry, która miałaby tam pracować:

- Już teraz wszędzie są braki kadrowe. A nie każdy może podawać taką szczepionkę. Trzeba ukończyć specjalny kurs.

Swój akces do Narodowego Programu Szczepień mogą też zgłaszać inne placówki medyczne. Do programu chce się włączyć Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku.

- Nie wiemy, czy będziemy w stanie spełnić wszystkie kryteria, ale mamy zamiar zgłosić się do tego programu – mówi Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzecznik prasowa USK.

NFZ zachęca do konsultacji

Podlaski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia nie udziela informacji na temat tego, ile podmiotów już zgłosiło się do Narodowego Programu Szczepień.

Zachęca natomiast do wzięcia udziału w konsultacjach, w trakcie których potencjalni świadczeniodawcy mogą uzyskać więcej informacji.

- Zapraszamy wszystkich chętnych, zwłaszcza placówki prywatne, do przybycia do naszej siedziby 8 i 9 grudnia, w godzinach od 8.00 do 16.00. Nasi pracownicy będą udzielać wszelkich informacji i rozwiewać wątpliwości – zachęca Beata Leszczyńska, rzecznik prasowa podlaskiego NFZ.

Pacjenci dzwonią i chcą się zapisywać

Tymczasem, jak mówią lekarze rodzinni, pierwsi pacjenci już dzwonią z pytaniem o możliwość zapisania się na szczepienia.

- Zaraz jak przyszłam do pracy, tuż po 8.00, pierwszych kilka telefonów dotyczyło zapisów na szczepienia – informuje Joanna Zabielska-Cieciuch. - Ludzie chcą sobie zaklepać miejsce w kolejce. Choć z doświadczenia wiem, że zawsze na początku jest pewna grupa osób, które chcą jak najszybciej się zaszczepić. Potem już jest gorzej.

Szczepienia będą dobrowolne. W pierwszej kolejności poddane szczepieniom zostaną osoby z grup ryzyka oraz pracownicy służb walczących z pandemią. Do pensjonariuszy DPS-ów będą przyjeżdżały zespoły wyjazdowe. Osoby, które przechorowały koronawirusa będą szczepione w późniejszych terminach.

Pomorskie objęte obostrzeniami

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Truskolaski i Jurgiel pierwsi

G
Gość

Za pisanie tego artykułu powinni dać 10lat lagru bydlakowi za kit

G
Gość

Wy chorzy psychicznie a kto się szczepi?

Dodaj ogłoszenie