Konrad Szamryk, językoznawca z Uniwersytetu w Białymstoku: Durślak bliższy mi niż durszlak

Rozmawiała Anna Kopeć
Dlaczego mamy się wyzbywać tego, co jest nam bliższe i świadczy o naszym pochodzeniu? - pyta Konrad Szamryk, językoznawca z Uniwersytetu w Białymstoku
Dlaczego mamy się wyzbywać tego, co jest nam bliższe i świadczy o naszym pochodzeniu? - pyta Konrad Szamryk, językoznawca z Uniwersytetu w Białymstoku Andrzej Zgiet
Dlaczego mamy się wyzbywać tego, co jest nam bliższe i świadczy o naszym pochodzeniu? - pyta Konrad Szamryk, językoznawca z Uniwersytetu w Białymstoku

„Wiszczeć”, „naduszać” i „zasynać” to najbardziej popularne zwroty językowe, których znaczenie rozumieją chyba tylko Podlasianie. Zna Pan podobne?

Gnić z czegoś. Długo nie rozumiałem jego znaczenia. Kiedy ktoś mówił, że zgnił z czegoś, myślałem, że stała mu się jakaś krzywda lub zachorował. Często zapisuję sobie w specjalnej teczce niektóre regionalizmy, np. pękać drzwiami oznacza trzaskać, przylepka w innych częściach Podlasia i regionach Polski nazywa się także dupką, piętką lub skibką. Starsi ludzie używają baterejki, nie latarki.

To przykłady gwary czy regionalizmów? Jaka jest między nimi różnica?

Zarówno regionalizmy, jak i dialektyzmy są ograniczone terytorialnie. Ale regionalizmy występują w mowie osób wykształconych, natomiast dialektyzmy to elementy właściwe gwarom, którymi posługiwali się mieszkańcy wsi. Regionalizmy często mają również szerszy zasięg, czasem nawet na pół Polski, jak na przykład wyjść na dwór czy śmieli się.

Podlasie słynie ze swojej różnorodności. Okazuje, że także językowej.

Oczywiście. Podlasie również jest bardzo zróżnicowane i niektóre słowa używane w jednej części są niezrozumiałe w innej. Na przykład w Białymstoku raczej nie spotykamy się określeniem kaczy żer, natomiast na północ od Augustowa, czyli w okolicach Suwalszczyzny i Sejneńszczyzny znane jest ono doskonale. To po prostu sałatka jarzynowa. Denko dla jednych Podlasian to przykrywka, a dla innych dno butelki.

Dzisiaj gwary raczej odchodzą do lamusa. Dlaczego?

Powoli tak. Gwary jeszcze występują na wsi, ale nawet tam ludzie coraz częściej posługują się ogólną polszczyzną. To zasługa powszechność radia i telewizji, obowiązku edukacyjnego oraz migracji społecznych.

A przykład gwary?

Z okolic Zambrowa pochodzi słowo poczesne, czyli stypa. Są też opatry lub oględy, czyli sytuacja, w której rodzice przyszłych małżonków domawiają szczegóły wesela czy przyszłego życia nowożeńców. Te słowa chyba nie są powszechnie znane w regionie?

Wiele osób, które stąd wyjechały mówi, że z czasem wyzbyły się charakterystycznej mowy, chodzi oczywiście o nasz słynny zaśpiew.

Zaśpiew, czyli wzrastająca intonacja zdania, zupełnie jak w zdaniach pytających, jest charakterystyczny na Podlasiu, zwłaszcza w jego wschodniej części. Rzeczywiście to jest coś, czego można się łatwo pozbyć.

To powód do wstydu czy dumy?

Mnie, jako współczesnego użytkownika polszczyzny, u zwykłych ludzi zupełnie to nie razi. Ale studenci, nauczyciele, osoby publiczne powinny jednak tego unikać, zwłaszcza w sytuacjach oficjalnych. Zaśpiew ma charakter silnie regionalny. Nauczyciel, który uczy w szkole, powinien jednak posługiwać się językiem ogólnym. Powinien zwrócić uwagę, by uczniom nie przekazywać zaśpiewu. Generalnie regionalizmów nie należy się wstydzić. W moim domu na przykład zawsze mówiło się durślak. Tak mówiła moja babcia, tak mówi moja mama, i ja też tak mówię.

Przyzwyczajenie?

Nawet nie. Regionalizmami posługujemy się w kontaktach nieformalnych, swobodnych. Więc dlaczego w takich sytuacjach mamy się wyzbywać tego, co jest nam bliższe i świadczy o naszym pochodzeniu? Nie wstydzę się swoich regionalizmów, choć jako językoznawca mam ich świadomość Durślak będzie mi zawsze bliższy niż durszlak, a o osobie, słabej, która często choruje, powiem, że to chorobździel, a nie cherlak

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 04.01.2016 o 13:08, Gość napisał:

Jasne , jasne , lokalny " językoznawco"... Wywód godny podlaskiego przedstawiciela "elyty " akademickiej miłującego własny DURŚLAK . " Język ogólny" ? - a co to jest , u licha ? Istnieje natomiast polszczyzna literacka , to niejako " oficjalna "odmiana języka , którą posługują się ludzie w relacjach , zawodowych , publicznych etc. , a badanie regionalizmów to wąska dyscyplina i nie należy jej demonizować.

 

"Podstawową odmianą języka, mającą zasięg ogólnonarodowy, a więc taką, którą posługują się użytkownicy polszczyzny bez względu na wiek, płeć, pochodzenie społeczne i terytorialne, a także wykonywany zawód, jest język ogólnopolski (nazywany dziś także językiem ogólnym lub standardowym). Jest on upowszechniany przez szkołę, a jego opanowanie konieczne do czynnego uczestnictwa w kulturze". (D. Zdunkiewicz-Jedynak, Wykłady ze stylistyki, s. 22).

G
Gość
W dniu 04.01.2016 o 21:33, Gość napisał:

Jesteś kompletnym laikiem w temacie , dlatego piszesz androny , co w pewnym  sensie tłumaczy twój wywód dyletanta.Ale rzeczony pan " językoznawca " nie jest , a przynajmniej nie powinien być , więc dziwi fakt ,że tak bredzi. A już ten jego durślak jest bezkonkurencyjny . Oczywiście rozumiem ,że własne regionalizmy prezentuje przed własną mamą , bo chyba nie posługuje się tego typu polszczyzną na co dzień w oficjalnych kontaktach interpersonalnych.

Jak byś przeczytał artykuł trochę ze zrozumieniem to pewnie byś się dowiedział.

Język Polski który tak ciebie boli jest to język typowo wyuczony, nie jest to typowy polski język, bo nigdzie w całej polsce się takiego nie używa w mowie. Język nauczany jest opracowany sztucznie, sobie ktoś tak wymyślił że ma tak być i koniec, wszyscy mają się tego nuczyć i używać, głównie właśnie w urzędach. Potocznie można sobie rozmawiać jak kto chce.

G
Gość
W dniu 04.01.2016 o 16:24, gość napisał:

To co piszesz najbardziej świadczy o tym jak bardzo wstydzisz się swojego pochodzenia. Ludzie powinni mówić tak jak potrafią i jak chcą, ważne żebyśmy się rozumieli. A jak już piszesz o polszczyźnie jakiejś literackiej, to może zaczniemy się uczyć mówić jak Miskiewich czy Sienkiewicz, a może jeszcze wcześniejsi literaci, będzie ciekawie. czyżby oni nie mówili po polsku, powinni się wstydzić takiej polszczyzny.

Jesteś kompletnym laikiem w temacie , dlatego piszesz androny , co w pewnym  sensie tłumaczy twój wywód dyletanta.Ale rzeczony pan " językoznawca " nie jest , a przynajmniej nie powinien być , więc dziwi fakt ,że tak bredzi. A już ten jego durślak jest bezkonkurencyjny . Oczywiście rozumiem ,że własne regionalizmy prezentuje przed własną mamą , bo chyba nie posługuje się tego typu polszczyzną na co dzień w oficjalnych kontaktach interpersonalnych.

g
gość
W dniu 04.01.2016 o 13:08, Gość napisał:

Jasne , jasne , lokalny " językoznawco"... Wywód godny podlaskiego przedstawiciela "elyty " akademickiej miłującego własny DURŚLAK . " Język ogólny" ? - a co to jest , u licha ? Istnieje natomiast polszczyzna literacka , to niejako " oficjalna "odmiana języka , którą posługują się ludzie w relacjach , zawodowych , publicznych etc. , a badanie regionalizmów to wąska dyscyplina i nie należy jej demonizować . Nikogo w oficjalnych kontaktach nie interesuje rodowód danej osoby , a tym bardziej jego językowe sentymenty.Natomiast  do dobrego tonu należy " gubienie " prowincjonalnych naleciałości , które często negatywnie definiują człowieka. Polacy nie potrafią poprawnie mówić po polsku i to jest największy problem - wystarczy posłuchać szanownych dziennikarzy i poczytać takich jak ten pan, niestety.

To co piszesz najbardziej świadczy o tym jak bardzo wstydzisz się swojego pochodzenia. Ludzie powinni mówić tak jak potrafią i jak chcą, ważne żebyśmy się rozumieli. A jak już piszesz o polszczyźnie jakiejś literackiej, to może zaczniemy się uczyć mówić jak Miskiewich czy Sienkiewicz, a może jeszcze wcześniejsi literaci, będzie ciekawie. czyżby oni nie mówili po polsku, powinni się wstydzić takiej polszczyzny.

G
Gość

Jasne , jasne , lokalny " językoznawco"... Wywód godny podlaskiego przedstawiciela "elyty " akademickiej miłującego własny DURŚLAK . " Język ogólny" ? - a co to jest , u licha ? Istnieje natomiast polszczyzna literacka , to niejako " oficjalna "odmiana języka , którą posługują się ludzie w relacjach , zawodowych , publicznych etc. , a badanie regionalizmów to wąska dyscyplina i nie należy jej demonizować . Nikogo w oficjalnych kontaktach nie interesuje rodowód danej osoby , a tym bardziej jego językowe sentymenty.Natomiast  do dobrego tonu należy " gubienie " prowincjonalnych naleciałości , które często negatywnie definiują człowieka. Polacy nie potrafią poprawnie mówić po polsku i to jest największy problem - wystarczy posłuchać szanownych dziennikarzy i poczytać takich jak ten pan, niestety.

A
Adam M

REGIONALIZMY są w każdym kraju i kazdym języku . Nie ma tu nic odkrywczego.

Mama trafiła w czasie wojny do Prus na roboty przymusowe i w majatku byla tylko młoda dziewczyna  prusaczka a jej maż będący na froncie pochodził z Bawarii.

Mama i reszta robotników musieli rozumiec przynajmniej po niemiecku, a byli tam i robotnicy z polski, ukrainy, i jeńcy z Francji.  

Do owej wlaścicielki przyjechał ok 1943 roku jej teściowa Bawarka i powstał problem, nikt jej nie rozumiał poza synową . Ona mówiła , do wszystkich a glównie w kuchni na wszystkie potrawy w swym języku.

W drugą stronę jak przetłumaczyc na niemiecki np ,pierogi, zacierka, bogos, czy tluczone ziemniaki/zwane tołkanicą /.

W Polsce je sie pyry, ziemniaki i kartofle.

W dzieciństwie jeżdziłem do Kamiennej Góry do ciotki, ciotka mówiła tez dla mnie jakoś dziwnie , Gdy zapytałem o ten temat , a bo ja z Łodzi pochodzę. 

Niemcy oficjalne przyznaja że sa w ich kraju praktycznie 3 języki niemiecki , zależy czy ktos mieszka w Hamburgu, Berlinie czy Monachium lub okolicach tych miast mówi inaczej, inny jest akcent i nazwy wielu rzeczy.

Dodaj ogłoszenie