Komuniści straszyli nim Polaków przez lata

(dor)
Udostępnij:
Jego zabójstwo podobno zlecił podobno sam Nikita Chruszczow. Marzyła mu się wolna Ukraina w sojuszu z Hitlerem, ale wychowały go polska szkoła i harcerstwo. Wiesław Romanowski napisał książkę z cyklu biografie przeklęte "Bandera terrorysta z Galicji".

Autor - zawodowy reporter ma świetne pióro. Ukrainę opisywał już w książce i przedstawiał w filmach dokumentalnych. Dla wydawnictwa Demart opisał historię postaci, którą przez lata straszeni byli Polacy. Właściwie - przez ostatnie 75 lat.

Romanowski wartko opisuje młodość ukraińskiego nacjonalisty, miesza czasy i wydarzenia, a wszystko po to, by zatrzymać uwagę czytelnika. I to mu się udaje. Mimochodem przypomina o jednym z największych mordów politycznych II RP.

Ukraiński nacjonalista na warszawskiej ulicy Foksal zastrzelił w 1934 roku ministra spraw wewnętrznych Bolesława Pierackiego. A było to w czasach, kiedy Piłsudski głosił, że wszystko co w Polsce najlepsze jest na jej obrzeżach - słynny bon mot o obwarzanku.

Niewielu jednak pamięta, że Polacy pacyfikowali wsie ukraińskie już w 1930 roku po tym jak narodowcy zaczęli napadać na naszych rodaków. Ale jeszcze mniej osób wie, że po mordzie na ministrze Marszałek zarządził "policyjną akcję represyjną". Objęła 450 wsi a ulubioną rozrywką ułanów było wieszanie ukraińskich kobiet za nogi, głową w dół, co nazywali "robieniem tulipana", a co potępiła międzynarodowa prasa.

Więcej osób z pewnością pamięta, że Bandera wierzył, iż po agresji Niemiec na Sowiety utworzy niepodległą Ukrainę. Zawiódł się on srodze w swoich politycznych mrzonkach, choć szpiegowskie szkolenia przechodził u faszystów w Wolnym Mieście Gdańsku i w Oliwie. A jeszcze w 1940 roku w okupowanym przez hitlerowców Krakowie Ukraińcy byli sprzymierzeńcami a tabliczki "nowej" administracji wypisywane były po niemiecku, polsku i ukraińsku.

Takich ciekawostek w książce Romanowskiego jest znacznie więcej. Podobnie jak archiwalnych ilustracji. Dostajemy także niemal wierny opis zabójstwa samego Bandery, śledztwa prowadzonego po jego śmierci, wreszcie ustalenia sposobu, w jakim zamachowiec przerwał jego życie. A był nietuzinkowy, nawet jak na lata 50. XX wieku.

Wiesław Romanowski z życzliwością przygląda się dzisiejszej Ukrainie i próbom budowania polityki historycznej tego państwa na micie Bandery - wszak i w samym Lwowie łatwo znaleźć można jego gigantyczny pomnik. Bo historia Polski i Ukrainy splatają się ze sobą od stuleci - na dobre i na złe.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie