Komentarz. Dobrze, że ten sezon Jagiellonia ma już za sobą

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Żółto-Czerwoni na koniec sezonu pokonali Lechię, ale nie zatarło to niekorzystnego obrazu zakończonego sezonu Wojciech Wojtkielewicz
Rozczarowanie, że było tak słabo i ulga, że mamy to za sobą - te dwa uczucia dominują po zakończeniu sezonu 2020/21 w wykonaniu Jagiellonii Białystok. Teraz najważniejsze, by wyciągnąć wnioski i żeby w przyszłych rozgrywkach było znacznie lepiej.

Dziewiąte miejsce to teoretycznie tylko oczko niżej niż w poprzedniej kampanii, ale nadzieje i oczekiwania były znacznie wyższe. W mojej ocenie, możliwości kadrowe także.

Jeszcze raz z mocą stwierdzam, że nie zgadzam się z opinią, że Jagiellonia była słaba personalnie. Przeciwnie, miała jedną z mocniejszych kadr w lidze. Owszem, Legia była silniejsza, może jeszcze ze dwie drużyny, ale z pewnością w Białymstoku na papierze skład nie zasługiwał na dolną połówkę tabeli. Większość zawodników z otwartymi ramionami zostałaby powitana w każdym klubie, z tymi z ligowego podium włącznie.

Czytaj też: Jagiellonia - Lechia 2:1. Wygrali i sprzątnęli gdańszczanom puchary sprzed nosa (galeria)

Albo inaczej. Tych, którzy mówią o kadrowej słabości Jagi zapytam: a jakim to gwiazdorskim składem dysponował zdobywca Pucharu Polski i wicemistrz kraju - Raków Częstochowa? Lub też: czy potrafią wymienić chociaż połowę składu Warty Poznań, która zakończyła sezon na piątym miejscu i była o krok od europejskich pucharów? To nie w słabości kadry tkwią przyczyny niepowodzenia Żółto-Czerwonych.

Na pewno za to zawiodła polityka transferowa. Od lata nie przyszedł nikt, kto stanowiłby o sile zespołu i stał się kluczowym, a przynajmniej ważnym zawodnikiem. Zdarzały się za to wielkie klapy, jak chociażby sprowadzenie Hiszpana Fernana Lopeza. Jagielloński wózek ciągnęli ci sami piłkarze, co wcześniej, a brak dopływu świeżej krwi nie jest dobrym zjawiskiem. Szczególnie, gdy podstawowi gracze miewają gwałtowne załamania formy.

Piłkarze Jagi zdają sobie sprawę, że zawiedli działaczy i kibiców, ale trzeba brać pod uwagę pandemię i plagę kontuzji, które dotknęły Żółto-Czerwonych. Oczywiście, każdy klub się z tym zmagał, ale u nas dał się to odczuć szczególnie mocno. Przy słusznej krytyce, która dotyka zespół, trzeba brać na to poprawkę.

Nie jest to jednak żadne usprawiedliwienie dla seryjnie traconych głupich goli, szczególnie w ostatnich fragmentach spotkań. Ani do kompromitującej postawy w starciach z zespołami z dołu tabeli. Trudno zrozumieć, że drużyna, która robi cztery punkty na mistrzach kraju z Legii Warszawa, po dwa razy ogrywa Lechię Gdańsk i Lecha Poznań, w ośmiu meczach z zespołami z miejsc 13-16 zdobywa ledwie siedem oczek na 24 możliwe. To dramatycznie mało i właśnie tych punktów zabrakło w ostatecznym rozrachunku. Przyzwoity wynik, czyli jakieś 14 pkt., dałby europejskie puchary.

No i dochodzimy do "truskawki na cieście", czyli kwestii trenera. Dużo już zostało napisane i powiedziane o Bogdanie Zającu, więc nie będę się nad tym rozwodził. Każdy widzi, jakie były efekty jego pracy pod względem sportowym i wizerunkowym. Najważniejsze jest teraz to, by działacze nie popełnili znów tak ogromne błędu przy wyborze nowego opiekuna drużyny.

Ma go dokonać firma zewnętrzna. Do oceny takiego posunięcia poczekam, aż będą widoczne jego efektu. Nie ukrywam jednak, że jestem zdziwiony. Mim zdaniem rozmowy z kandydatami, wyciąganie wniosków i dokonywanie wyboru, to nie tyle obowiązek, co przywilej przyszłego pracodawcy. Nie do końca rozumiem, dlaczego sternicy Jagiellonii tego przywileju się zrzekają. Ale poczekamy, zobaczymy.

Na pewno jednak złe jest zwlekanie z dokonaniem tego wyboru. Każdy dzień bezkrólewia na ławce trenerskiej to dzień stracony w kontekście przygotowań do nowego sezonu. Oby działacze, czy też firma zewnętrzna, zdawali sobie z tego sprawę. W każdym razie życzę im udanego posunięcia, bo od tego, kogo zatrudnią, będzie bardzo wiele zależeć. A wszystkim, działaczom, piłkarzom i nam kibicom życzę, by nowy sezon był znacznie lepszy niż ten, który się właśnie zakończył.

Wojciech Konończuk

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie