Kijów, ul. Hruszewskiego. Krew na Majdanie (wideo)

Janusz Bakunowicz [email protected] tel. 85 730 34 90
Łukasz Czyżewski obserwował, w jaki sposób rodzi się Majdan, jak się rozwija. Nikt nie spodziewał się, że będą ofiary śmiertelne.
Łukasz Czyżewski obserwował, w jaki sposób rodzi się Majdan, jak się rozwija. Nikt nie spodziewał się, że będą ofiary śmiertelne.
Festiwal społeczeństwa obywatelskiego zamienił się w krwawą jatkę. Po tej władzy wszystkiego można było się spodziewać - twierdzą Ukraińcy mieszkający w Polsce.
Łukasz Czyżewski obserwował, w jaki sposób rodzi się Majdan, jak się rozwija. Nikt nie spodziewał się, że będą ofiary śmiertelne.
Łukasz Czyżewski obserwował, w jaki sposób rodzi się Majdan, jak się rozwija. Nikt nie spodziewał się, że będą ofiary śmiertelne.

Łukasz Czyżewski obserwował, w jaki sposób rodzi się Majdan, jak się rozwija. Nikt nie spodziewał się, że będą ofiary śmiertelne.

Ostatnie dramatyczne wydarzenia w Kijowie, szczególnie na ulicy Hruszewskiego, nieopodal Majdanu Niepodległości, wstrząsnęły opinią publiczną. Sytuacja na Ukrainie niepokoi nie tylko polityków, ale przede wszystkim zwykłych obywateli, także Ukraińców, którzy mieszkają w Polsce.

Lesja Szulc żyje na granicy dwóch światów. Pochodzi ze Lwowa, na Ukrainie kończyła studia, ale z czasem postanowiła przenieść się do Polski. Mieszka w Goleniowe pod Szczecinem, tutaj założyła rodzinę. Jej myśli ciągle powracają na Ukrainę, gdzie zostali bliscy: kuzyni i przyjaciele. Szczególnie w ostatnich dniach myślami jest z rodakami na Ukrainie, zwłaszcza z tymi na Majdanie.

- Pochodzę z zachodniej Ukrainy i wiem, że wyborcy z tej części kraju wcale nie głosowali ani na tego prezydenta, ani na obecny rząd - przyznaje Lesja. - Po wyborach wiadomo było, czego można się spodziewać po tej ekipie. I się sprawdziło. Na szczęście nie mam rodziny, ani przyjaciół w Kijowie czy na Majdanie, ale informacje o ofiarach śmiertelnych wstrząsnęły mną i moją rodziną. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego z pewnością odbiłoby się też na mojej rodzinie. Przecież we Lwowie również organizowane są protesty. Też może dojść do brutalnych bójek z protestującymi.

Łukasz Czyżewski z Bielska Podlaskiego był w Kijowie we wrześniu ubiegłego roku. Zaraz po studiach wyjechał na staż do stolicy Ukrainy. Natychmiast zaangażował się w to, co działo się na głównym kijowskim placu. Nawet nie myślał, że może znaleźć się w centrum wydarzeń, na które z niepokojem będzie patrzeć nie tylko Europa, ale i świat.

- Majdan zaczął się organizować 21 listopada, na drugi dzień już tam byłem - opowiada Łukasz. - Po kilku dniach w centrum Kijowa zebrało się 100 tys. ludzi. Potem była mowa nawet o milionie. Wtedy zdałem sobie sprawę, że uczestniczę w historycznym wydarzeniu, o którym kiedyś będą pisać w podręcznikach historii.

Wówczas protesty miały charakter pokojowy. Bardziej przypominały wielki festiwal obywatelskiego społeczeństwa, które demonstrowało wolę przystąpienia do Unii Europejskiej. Kiedy prezydent Ukrainy umowy stowarzyszeniowej nie podpisał, protesty przybrały charakter antyrządowy, szczególnie po próbie rozpędzenia demonstrantów.

- Ale wydarzenia z ostatniej środy zszokowały mnie - mówi Łukasz. - Ani ja, ani nikt z protestujących nie spodziewał się, że władza użyje siły, że będą ofiary śmiertelne. Na Majdanie zostało sporo moich znajomych, także dziennikarzy, z którymi utrzymuję kontakt - dodaje. - Sam nie wiem, czy gdyby nie koniec stażu, z wrodzonej ciekawości nie znalazłbym się w samym centrum wydarzeń, gdzie milicja traktuje protestujących jak terrorystów, wykorzystując broń gładkolufową, granaty hukowe i armatki wodne. Gdzie nieoczekiwanie polała się krew.

Grzegorz Stech z Warszawy, menedżer kijowskiego zespołu Haydamaky, w grudniu przez sześć dni pełnił na Majdanie straż na barykadach.

- Do ostatnich wydarzeń podchodzę bardzo osobiście - przyznaje. - Po pierwsze, Serhija, który został pierwszą ofiarą rewolucji, znałem osobiście. Staliśmy na sąsiednich posterunkach. Rano witaliśmy się, piliśmy razem herbatę, prowadziliśmy rozmowy. Teraz dowiedziałem się, że nie żyje. Po drugie, na ulicy Hruszewskiego została spora grupa moich przyjaciół, którzy znajdują się na pierwszej linii. Jeden z nich przysłał mi wiadomość. To, co w ostanim czasie wydarzyło się na Ukrainie określił tak: Początek był inny, kontynuacja jeszcze inna, teraz pozostała tylko walka. Ja również mam swój pogląd na wydarzenia w Kijowie, bo przebywając tam miałem okazję poznać atmosferę Majdanu i ukraińskiego społeczeństwa. Tam jest jak na Siczy, ale brakuje jednego, bardzo ważnego elementu. Jest wielu otomanów, ale brakuje hetmana. Drugiego Chmielnickiego.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Y
Yermak
W dniu 24.01.2014 o 18:47, Gość napisał:

"poranny" stał się ponadnarodowym portalem informacyjnym. Jutro wiadomości z Syrii i fachowa analiza sytuacji.Redaktorzy wychodzą na szerokie wody, pisanie o zaśnieżonych ulicach i pijanych kierowcach to już przeszłość.

Dobre :)

a
autor
W dniu 24.01.2014 o 17:25, Autor napisał:

"Atatamów" - oczywiście.

Atamanów - rzecz jasna.

G
Gość

"poranny" stał się ponadnarodowym portalem informacyjnym. Jutro wiadomości z Syrii i fachowa analiza sytuacji.

Redaktorzy wychodzą na szerokie wody, pisanie o zaśnieżonych ulicach i pijanych kierowcach to już przeszłość.

A
Autor

"Atatamów" - oczywiście.

C
Czup

Bdzie jak w Egipcie  amerykańska taktyka i scenariusz.

Dodaj ogłoszenie