Kazimierz Sprawiedliwy odwiedził Drohiczyn po pobiciu Jaćwingów

Włodzimierz Jarmolik
Kazimierz II Sprawiediwy
Kazimierz II Sprawiediwy Fot. Wikipedia
Udostępnij:
Prawie każda miejscowość podlaska ma w swojej przeszłości co najmniej kilka takich wydarzeń, które stanowią jej dumną, historyczną wizytówkę.

Bardzo często wydarzenia te związane są z pobytem koronowanej głowy - króla, księcia, cara czy cesarza.

Gdy spojrzymy na to z drugiej strony, to okaże się, że na Podlasiu gościli, z różnych zresztą powodów, niemal wszyscy królowie polscy, od Piasta - Bolesława Chrobrego poczynając, a na Stanisławie Auguście Poniatowskim kończąc, bywali tutaj władcy ruscy z dynastii Rurykowiczów, na czele z Jarosławem Mądrym, odwiedzali zbrojne nasze ziemie władcy litewscy, królowie szwedzcy, kilka godzin gościł car Piotr I, przyjeżdżali tędy m. in. cesarz Napoleon Bonaparte czy car rosyjski Aleksander II.

Choć o wielu z tych wydarzeń pozostały, niestety w źródłach historycznych tylko drobne wzmianki, to jednak są i takie epizody, o których wiemy całkiem sporo. Oto jedna z takich historii. Kazimierz Sprawiedliwy był piątym, najmłodszym synem Bolesława Krzywoustego. W 1177 roku, przy pomocy możnowładztwa i rycerstwa małopolskiego odebrał on swojemu starszemu bratu, Mieszkowi Staremu, tron senioralny w Krakowie, łamiąc tym samym postanowienie testamentu ojca.

Ponieważ ziemie, którymi przyszło władać Kazimierzowi w rozbitej na dzielnice Polsce leżały na wschodzie, stąd też czołowe miejsce w jego polityce zajmowały sprawy ruskie. W tym czasie większość ziem, które dzisiaj określamy mianem Podlasia, należało do księstwa wołyńskiego, rządzonego przez członków lokalnej linii Rurykowiczów. Wyróżniającymi się na tych ziemiach grodami ruskimi były w XII w. Brześć i Drohiczyn nad Bugiem.

Strzegły one od zachodu i północy granic państwa, zwłaszcza przed uciążliwymi najazdami Jaćwingów.

Ponieważ łupieżcze wyprawy pogańskich Jaćwingów dawały się mocno we znaki również poddanym Kazimierza Sprawiedliwego, władca ów szczególnie pilnie dbał o to, aby w ruskich grodach nad Bugiem rządzili lojalni wobec niego Rurykowicze, nie przepuszczający jaćwieskich napastników na polskie ziemie. Z tym jednak było różnie.

W 1192 roku Kazimierzowi Sprawiedliwemu doniesiono, że siedzący w Drohiczynie książę sprzyja potajemnie Jaćwingom. Władca polski nie namyślając się długo wsiadł na konia i wraz z licznym wojskiem wyruszył przeciwko krnąbrnemu sąsiadowi. Po krótkim oblężeniu Polacy zdobyli gród nad Bugiem. Kazimierz zaś, który dumnie wkroczył do Drohiczyna, narzucił pobitemu księciu jeszcze silniejszą zależność.

Wyprawa władcy krakowskiego nie skończyła się tylko na tym sukcesie. Chciał on za jednym zamachem pokonać również coraz bardziej natrętnych Jaćwingów. Z Drohiczyna więc zastępy polskich rycerzy z władcą na czele ruszyły dalej na północ, gdzie nad rzeką Łek (dzisiaj Ełk) mieszkało jedno z jaćwieskich plemion - Połekszanie. Tak oto scharakteryzował je Wincenty Kadłubek, nasz sławny dziejopis, relacjonujący na kartach swojej "Kroniki" przebieg całej wyprawy: "Lud to bardzo dziki, okrutniejszy od wszystkich dzikich zwierząt, niedostępny z powodu broniących dostępu rozległych puszcz, z powodu zwartych gąszczów leśnych, z powodu smołowych bagien".

Początkowo Połekszanie nie chcieli stawać do walki z przybyłymi do ich siedzib Polakami. Kryją się - jak pisał Kadłubek - w uroczyskach i jaskiniach. Później jednak, gdy książę Kazimierz polecił swoim rycerzom niszczyć pogańskie świątynie, domostwa i spichlerze, doszło do starcia. Przewaga była oczywiście po stronie polskiej. Wodzowie jaćwiescy chwytali się różnych sposobów, lecz nic nie pomogło.

Dlatego też po zniszczeniu ogniem i mieczem Połekszan, tamtejszy książę, jak i starszyzna plemienna, upadli do stóp Kazimierzowi i prosili o litość.

Według Wincentego Kadłubka, książę krakowski na widok zadanych Jaćwingom strat, postanowił wybaczyć im wcześniejsze przewiny i otrzymaniu odpowiedniej rękojmi posłuszeństwa i płacenia danin, powrócił triumfalnie do kraju.

Niewykluczone, że w czasie tego powrotu Kazimierz Sprawiedliwy zatrzymał się na krótki odpoczynek w Drohiczynie, który zdobył na początku swojej wielce udanej wyprawy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
ras
Dziwi nie wspominanie w tego typu publikacjach o średniowiecznej historii podlasia, najdonioślejszego chyba epizodu - koronacji w 1253 na króla - Daniela z Rurykowiczów, władcy królestwa Halicko-Włodzimierskiego, która odbyła się w Drohiczynie właśnie. Mamy więc piękną kartę - jedno z trzech w Polsce miejsc koronacji na królów - Drohiczyn, po Gnieźnie i Krakowie. Choć nie był to król Polski, to jednak państwowości nierozerwalnie splecionej z Polską, wnuk Krzywoustego, a koronę dał papież (dla uciszenia hist(e)orycznych radykałów). Małopolska, Wielkopolska króla wówczas nie miała...
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie