Kazimierz Borowski wystąpił w Szansie na sukces. Żubra widział z bardzo bliska.

Janka Werpachowska
Tylko raz zgubiłem rytm, ale zaraz go złapałem - mówi pan Kazimierz.
Tylko raz zgubiłem rytm, ale zaraz go złapałem - mówi pan Kazimierz. Fot. Archiwum
Kazimierz Borowski z Hajnówki wystąpił w Szansie na sukces. Bez trwogi zaśpiewał piosenkę Trwoga Zbigniewa Wodeckiego.

Trwoga

Trwoga

W ziemi giwera, rdza zżera oręż dziadzia oficera,
szabla smętnie w pochwie drzemie, wspominając dawne plemię.
Handgranaty, dar od taty, zawinięte pięknie w szmaty
marzą, leżąc na podeście, żeby się rozerwać wreszcie.
Masz gotowość i masz wolę, żeby jutro ruszyć w pole
i przywalić siłą gromu.
Tylko, w mordę, nie ma komu!

Trwoga, ludzie, wielka trwoga, trzeba nam wyznaczyć wroga,
bo inaczej, panie, pany, same się powyrzynamy! Hej!

Ociepliła się historia, wszędzie miłość i euforia,
nikt nikogo nie opluje, tylko cięgiem negocjuje.
Jakieś, kurde, consensusy, interesy robią Rusy,
drepcze Szwab przyjaźni mostem; już mu przeszło "drank nach osten".
Czasem jakiś Osetyńczyk wyjmie z szopy karabińczyk,
a świat robi się na bóstwo. Wszędzie ruja i porubstwo!

Trwoga, ludzie, wielka trwoga, trzeba nam wyznaczyć wroga,
bo inaczej, panie, pany, same się powyrzynamy! Hej!

Więc przed laskę marszałkowską naród składa z wielką troską
apel - niech się w sejmie ziści podkomisja nienawiści.
Lecz nim dali to pod głosy - już targanie się za włosy,
więc chwilowo rada w radę ustalili my z sąsiadem,
że od środy on mi wrogiem, do soboty - ja mu mogę,
a w niedzielę, jak w niedzielę - spotykamy się
w kościele.

Jan Wołek

Zapraszam następnego uczestnika Szansy na sukces. Pan Kazimierz Borowski - powiedział Wojciech Mann. - Skąd pan do nas przyjechał?

- Z miasta leżącego tuż przy Puszczy Białowieskiej, z Hajnówki.

- A bobra, o przepraszam, żubra pan widział?

- Widziałem, tak blisko jak pana - odpowiedział zawodnik.

A potem dowiedzieliśmy się, że Kazimierz Borowski z wykształcenia jest polonistą, ale na chleb zarabia jako doradca podatkowy.

Polonista w stanie spoczynku - tak mówi o sobie od lat. A w wolnych chwilach śpiewa. Śpiewał jako student w chórze akademickim, teraz w istniejącym w Hajnówce chórze kameralnym.

Na widowni kciuki za Borowskiego trzymały trzy osoby: żona Mirka, córka Agata i jej chłopak. Za chwilę Wojciech Mann miał wylosować numer piosenki, którą trzeba będzie zaśpiewać. Zbigniew Wodecki życzliwie się uśmiechał do najstarszego uczestnika tego wydania.

Pół roku wcześniej

Myśl o tym, żeby spróbować swoich sił w Szansie na sukces towarzyszyła Borowskiemu od kilku lat. Od czasu do czasu sprawdzał w internecie, kiedy i gdzie odbędzie się casting do programu. Kiedy zajrzał na stronkę TVP we wrześniu ubiegłego roku, zobaczył, że za kilka dni w Lublinie będą takie eliminacje. Zdecydował się od razu. Razem z nim pojechała nastoletnia hajnowianka, córka znajomych.

Kazik Borowski przygotował sobie piosenkę niełatwą - kompozycję Zbigniewa Nahornego z pięknym tekstem Jonasza Kofty "Naprawdę jaka jesteś", którą przed laty wylansował Bogusław Mec.

- Do Lublina dojechaliśmy około południa. Przed siedzibą tamtejszego radia kłębił się tłum szukających swojej szansy. Ktoś wydawał numerki. Dowiedzieliśmy się, że na przesłuchanie dostaniemy się około drugiej w nocy. No to poszedłem do fryzjera - opowiada Borowski. - Prawdę mówiąc przez całą drogę się jeszcze wahałem, czy warto brać w tym udział, ale kiedy okazało się, że tyle godzin trzeba czekać, stwierdziłem, że nie daruję, spróbuję.

Tak zwany casting polegał na zaśpiewaniu króciutkiego fragmentu przygotowanej piosenki. "Dziękujemy, proszę czekać na wiadomość. Jak długo? Może dwa tygodnie, a może dwa miesiące, trudno powiedzieć. Do widzenia. Następny proszę".

Po kilku miesiącach

List z TVP przyszedł 26 stycznia. Kazimierz Borowski zakwalifikował się do udziału w programie. Nagranie miało się odbyć za miesiąc. Przez ten czas trzeba było przygotować swoje interpretacje siedmiu piosenek Zbigniewa Wodeckiego.

- Słuchałem i śpiewałem. Starałem się nie angażować w to całej rodziny, ale prosiłem czasem żonę o pomoc, czyli żeby posłuchała i oceniła. Nie wszystko w repertuarze Wodeckiego mi się podoba - opowiada Kazimierz Borowski. - Ale jedna piosenka mnie urzekła. Zupełnie nowa, pod tytułem "Trwoga", do tekstu Jana Wołka.

Tuż przed wyjazdem do Warszawy na nagranie, Mirce przyśniło się, że mąż śpiewa "Trwogę".

Kiedy już siedziała w studiu na widowni, powiedziała do córki:

- Jestem pewna, że dla taty Mann wylosuje numer trzy.

Pan Kazimierz śmieje się, kiedy o tym opowiada:

- Wszystko się sprawdziło. Ożeniłem się z czarownicą i tyle lat o tym nie wiedziałem.

Sposób na nieśmiałość

Czy Kazik Borowski chciał zostać polskim i męskim odpowiednikiem Susan Boyle, szkockiej gospodyni domowej, która w ubiegłym roku wprawiła w zdumienie jurorów angielskiego programu Mam talent?

- Skądże! Na pewno nie liczyłem na to, że otworzy się przede mną kariera na estradzie - śmieje się Borowski. - Zgłosiłem się do Szansy na sukces dlatego, że od lat jestem fanem tego programu. Bardzo lubię też Wojciecha Manna, chciałem go poznać, zobaczyć jak pracuje. Poza tym taki występ to była dla mnie ważna okazja do sprawdzenia się przed publicznością. Taki sposób na nieśmiałość. Liczyłem się z tym, że może mnie zeżreć trema, ale jednocześnie wiedziałem, że nie mogę się już wycofać.

Kazimierz Borowski śpiewał jako drugi. Nie było po nim widać tremy. Niełatwy pod względem melodycznym utwór wykonał swobodnie, nie pomylił ani razu tekstu. Raz gdzieś zgubił rytm, ale szybko to skorygował.

- Jestem z siebie zadowolony, chociaż nie wygrałem. Werdykt jury, jak zwykle w takich programach bywa, wzbudził pewne kontrowersje, ale nie moją rolą jest to oceniać.

Opowiada, że większą tremę niż podczas nagrania w studiu, czuł w domu, kiedy z całą rodziną oglądali program w telewizji.

- Najchętniej gdzieś bym się schował w tym czasie. Zamiast na monitor patrzyłem na reakcje innych, którzy ze mną oglądali Szansę na sukces.

Przez całe niedzielne popołudnie odbierał telefony i czytał SMS-y z gratulacjami. Kilka osób chciało się dowiedzieć, jak można dostać się do programu.

Kiedy w środę Kazimierz Borowski wybrał się do banku, kasjerka przyjrzała mu się uważnie.

- Ja pana znam, pan śpiewał w Szansie na sukces.

- Nie sądziłem, że wystarczy raz się pokazać w telewizji, żeby stać się gwiazdą - śmieje się pan Kazimierz. - Ale nic z tego, kariery na estradzie robić nie będę. Zostanę polonistą w stanie spoczynku, zajmującym się doradztwem podatkowym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie