Kazik Staszewski – Idę tam gdzie idę. Autobiografia

Jerzy Doroszkiewicz
Konstruując rozmowę z liderem Kultu Rafał Ksieżyk zabiera czytelników w podróż nie tylko do PRL, ale także Londynu i Paryża lat 70., do Brazylii, USA , a nawet na Teneryfę.
Konstruując rozmowę z liderem Kultu Rafał Ksieżyk zabiera czytelników w podróż nie tylko do PRL, ale także Londynu i Paryża lat 70., do Brazylii, USA , a nawet na Teneryfę. Wydawnictwo Kosmos Kosmos
Kazik Staszewski, lider zespołu Kult, na scenie pojawia się nieprzerwanie od 36 lat. Rozmawiał z nim Rafał Księżyk, mistrz wywiadów muzycznych.

Księżyk dał światu spotkanie z Tomaszem Stańko w „Desperado”, zajrzał do wnętrza Roberta Brylewskiego i Ryszarda Tymańskiego. Za sprawą wydawnictwa prowadzonego przez syna Staszewskiego, w księgarniach pojawił się biograficzny wywiad z Kazikiem Staszewskim.

Licząca sobie ponad 400 stron książka to na swój sposób i kompendium wiedzy o jednej z najważniejszych postaci polskiego rocka, ale też spojrzenie w jego życie, rodzinę, wreszcie stosunkowo odważne potraktowanie kwestii wszelakich używek. Kto wie, czy jak sam żartobliwie stwierdza, nie był skazany na zostanie muzykiem, skoro jego sąsiadem z ulicy Niecałej był sam Czesław Niemen, jako dziecko dorastał w mieszkaniu po Annie Prucnal, aktorce i piosenkarce, zaś po narodzinach pierworodnego Kazika miał zamieszkać w kawalerce, gdzie romansowała Maryla Rodowicz. Jednak do dziś lider Kultu odżegnuje się po części od określania siebie mianem muzyka. Szkół żadnych nie skończył, a idea punk rocka uwiodła go właśnie poprzez możliwość wyrażania siebie bez specjalnych umiejętności technicznych. Po wielu latach dowiedział się, jak źle grał na saksofonie, choć pasowało to do muzyki zespołu, a wystarczyło kilka celnych komplementów pod adresem polskich jazzmanów, by usłyszeć w zamian porównania do sław światowego jazzu. Takim stwierdzeniem Kazik dowodzi dystansu i do siebie i do opinii, jakie światek muzyczny często wygłasza – tak samo zawistny i małostkowy przecież, jak reszta społeczeństwa.

Warszawskie początki punka nierozłącznie wiążą się z środowiskiem stołecznej inteligencji, która wręcz doznała oświecenia przez ten ruch muzyczny. Kilka razy w wywiadzie rzece pojawia się wątek narkotyków. Staszewski przyznaje, że w początkowym okresie muzyka, na próbach wszyscy palili sporo marihuany, ale teksty pisał przy pełnej świadomości. Przyznaje, ze podczas sławnej wizyty w Brazylii wszyscy próbowali kokainy, miał też za sobą próby z amfetaminą i LSD. We wspomnieniach nie zapomina o osobach, które będąc w nałogu heroinowym zaćpały się na śmierć czy popełniły samobójstwa. Do ciekawostek zaś można zaliczyć wyznanie, że oprócz silnego zainteresowania Świadkami Jehowy i studiowaniem Biblii miał chodzić w parze z innym wyznawcą po warszawskich mieszkaniach i uświadamiać ludzi.

Książka wyjaśnia także genezy powstania najważniejszych utworów Kultu. Od „Do Ani” wiążących się z podróżami do pochodzącej z Torunia przyszłej żony, „Polskę”, „Wódkę” aż po piosenki z płyt z XXI wieku. To rzecz jasna ciekawostki bliskie fanom, przeciętny Polak chętniej zapozna się z osobistym zdaniem Kazika, że wbrew dominującej w ostatnich czasach propagandzie rock lat 80. W żadnym stopniu nie przyczynił się do obalenia komuny, a podziemne pisma solidarnościowe temat ten niemal w ogóle przemilczały. Nie brakuje też anegdot z tras koncertowych wśród których wyróżnia się ta o kierowcy autobusu tak otumanionego oparami marihuany, że z trasy wjechał na poligon, gdzie odbywało się ostre strzelanie. Są też opowieści o sporach – artystycznych, ideowych i wynikających z prozy życia, które doprowadzały do zmian w składzie i o jedynej sesji terapeutycznej, na jaką raz trafił cały zespół.

Pokolenie dzisiejszych 40-latków powinno pamiętać szał, jaki wywołał pierwszy solowy album Kazika zawierający elementy rapowanych melorecytacji, czyli „Spalam się”. Do reedycji pewnie nigdy nie dojdzie, bo choć na wykorzystanie sampli zgodziła się i Sade i pozostający przy życiu członkowie Led Zeppelin, zabraniają tego muzycy AC/DC. I choć można by ich partie zagrać samodzielnie, Staszewski stanowczo się wzbrania. Wraz z gigantycznym sukcesem „Taty Kazika” to właśnie on wymyślił dziś tak chętnie używany termin „miejski folk”, a wykorzystując hasło prawicy „porozumienie ponad podziałami” udowodnił, że może grać muzykę i z metalowcami i występować na scenie Festiwalu Piosenki Aktorskiej.

W kilku miejscach Kazik Staszewski przyznaje, że w życiu brak ojca jednak mu doskwierał. Dziś oparcie znajduje i w starszym synu i w wiernych przyjaciołach. Jeśli nawet zmienia mentorów, zawsze jednak poszukuje silnych autorytetów, choć dla wielu pokoleń fanów sam stał się niekwestionowanym autorytetem, nie tylko idolem. Rozumie dobrze amnezję młodego pokolenia, wszak to on urodził się 18 lat po wojnie podczas gdy od wprowadzenia stanu wojennego w Polce min ęły już 34 lata. Jak się też okazuje, nie zawsze rozumie reguły rządzące światem internetu. Nie bez przyczyny jeden z rozdziałów nosi tytuł „Cyberjatka”. Wiele tam bicia się w piersi, ale i zdziwienia, jak podli mogą okazać się wirtualni przeciwnicy i jak bardzo można samemu uzależnić się od odpisywania na posty forumowiczów. Czasem tak, że trzeba poprosić o zablokowanie własnego konta.

Mimo pewnego przegadania, rozmowę Księżyka z Kazikiem czyta się jak rozmowę dobrych przyjaciół. Dziennikarz podrzuca coraz to nowe szczegóły z dziejów zespołu, zaś Staszewski odwzajemnia się wieloma ciekawostkami z życia swojej nieprzeciętnej, inteligenckiej rodziny, która życie składała w ofierze choćby Powstania Warszawskiego. Trudno żyć w Polsce nie słysząc choćby jednej piosenki Kazika, warto też dowiedzieć się, co kryje się wewnątrz artysty, który z równym zaangażowaniem wyznawał w piosence miłość żonie, co domagał się od prezydenta Wałęsy 100 milionów, artystów nazywał prostytutkami, a swego „wydafcę” – złodziejem. A do tego wszystkiego namówił do zaśpiewania w duecie samą Violettę Willas. Samorodnego talentu, który wierzy, że „paranie się muzyką zdecydowanie stanowi sposób na pozostanie kimś młodym”. Wierzę, że słuchanie muzyki po części chociaż też ma równie zbawczą moc.

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3