Katolicka Niepubliczna SP w Łapach. Ksiądz: Niech gmina przejmie tę szkołę

Julita Januszkiewicz
Pojawił się pomysł przekształcenia niepublicznej szkoły w placówkę publiczną
Pojawił się pomysł przekształcenia niepublicznej szkoły w placówkę publiczną Julita Januszkiewicz/Archiwum
Katolicka Niepubliczna Szkoła Podstawowa należy do parafii, ale jej proboszcz postanowił, że będzie inaczej. Napisał do władz gminy list z propozycją przekształcenia placówki w szkołę publiczną.

Czekamy na decyzję władz - stwierdza ksiądz Krzysztof Jurczak, proboszcz parafii pw. Św. Krzyża w Łapach, która od września prowadzi katolicką szkołę podstawową. Parafia przejęła niepubliczną placówkę od łomżyńskiego Stowarzyszenia Edukator.

Uczy się w niej 128 dzieci. Szkoła jest utrzymywana z subwencji oświatowej, która wynosi 588 tys. złotych rocznie.

- To nie jest dużo - ocenia ks. Wróblewski. - Wspierają nas sponsorzy. Dzięki nim na przykład wyremontowaliśmy klasę, ale nie można szukać pomocy w nieskończoność. Nie będziemy też pobierać czesnego, bo rodzice zabiorą dzieci z naszej szkoły. A im mniej uczniów, tym mniejsza subwencja - dodaje.

Dlatego pojawił się pomysł przekształcenia niepublicznej szkoły w placówkę publiczną.

- Przecież gmina dopłaca do utrzymania szkół. Gdyby nasza podstawówka była publiczna, wtedy jej sytuacja byłaby bardziej stabilna. Wzrósłby też jej standard. Skorzystaliby na tym i uczniowie, i nauczyciele - zapewnia ks. proboszcz.
Teraz nie obowiązuje ich tzw. Karta Nauczyciela, co oznacza, że zarabiają mniej niż ich koledzy ze szkół samorządowych.

- Chcemy także poprawić warunki nauki. Planujemy dobudować klatkę schodową oraz przenieść oddział przedszkolny na parter naszego budynku. Trzeba również wymienić okna. W przyszłości wybudowalibyśmy salę gimnastyczną. Szkole publicznej łatwiej zdobyć dotację z ministerstwa - wylicza ks. Antoni Wróblewski.

W łapskim magistracie parafia złożyła już stosowne dokumenty. Potwierdza to Marian Olechnowicz, rzecznik burmistrza Łap.

- Wniosek o powołanie publicznej katolickiej szkoły podstawowej wpłynął 30 września. Po jego rozpatrzeniu burmistrz do 30 listopada podejmie decyzję. Jednak wcześniej parafia Św. Krzyża w Łapach musi uzupełnić dokumentację. Dodam, że szkoły publiczne (poza ministerialną subwencją) dostają też pieniądze wynikające z obliczenia średnich kosztów utrzymania ucznia w gminie. Dziś trudno je policzyć, gdyż nie ma projektu budżetu gminy na 2012 rok - wyjaśnia rzecznik.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 421

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
O
A to nie Sapkowski przypadkiem? Ale może się mylę.

Zadałam to pytanie, ponieważ interesuje mnie kto to jest ten Zły?
G
Gość
Czy ty jesteś autorem tej myśli?

A to nie Sapkowski przypadkiem? Ale może się mylę.
O
O
Rzucam taką myśl, dla myślących racjonalistów i myślących ateistów do refleksji, a dla katolików ku pokrzepieniu serc:
Nic tak nie boli Złego jak widok tych, którzy dla celów wyższych odrzucili jego błyskotki.
Czy ty jesteś autorem tej myśli?
G
Gość
Używasz za dużo przymiotników w swojej wypowiedzi, a to nie jest zachęta do rozmowy.
Po za tym, jaką rolę dla siebie wyznaczasz w rozmowie, jeśli rolę narzedzia Złego, to możemy pogadać.
G
Gość
Rzucam taką myśl, dla myślących racjonalistów i myślących ateistów do refleksji, a dla katolików ku pokrzepieniu serc:
Nic tak nie boli Złego jak widok tych, którzy dla celów wyższych odrzucili jego błyskotki.
G
Gość
Składam wam wyrazy współczucia z powodu erozji myślenia, postrzegania i zdolności tylko do subiektywizmu. Mam nadzieje, że jeszcze macie szanse , aby innym nie szkodzić i siebie uratować.

Przed czym, bo nie rozumiem? Jeśli chodzi o życie wieczne, to chyba jednak wolę piekło. Tam podobno jest weselej:

"Ateista po śmierci trafił do piekła. Puka do bram, otwiera diabeł w gajerze
od Armaniego, woń Hugo Bossa...dzień dobry,
zapraszam Pana, oprowadzę po naszym piekle. Tutaj są sypialnie, tu
natryski, sauna, solarium, jackuzzi, można korzystać do
woli.
Ateista zdziwiony, nie wie, o co chodzi.
Wchodzą do następnego pomieszczenia. Długi stół, najlepsze alkohole, fura
żarcia, chętne dziwki się kręcą, ludzie
balują.....ateista czuje, ze musi być jakiś hak.
Następne pomieszczenie - biblioteka ze wszystkimi książkami, jakie na
świecie wydano, diabły pilnują ciszy, ludzie w skupieniu
czytają. Ateista nie wie, o co chodzi.
Kolejny lokal - kotły, ludzie w smole się prażą, nieludzkie wycie, diabły
widłami popychają tych, którzy chcą uciec. Ateista
nie wytrzymał - Panie Diable, ale o co chodzi, tu impreza, tu czytelnia, a
tu kotły, smoła...
A nie, na tych niech Pan nie zwraca uwagi, to katolicy, jak wymyślili, tak
mają."

Amen.
G
Gość
chodzi tu o naturalny szacunek do lekcji religii o nic więcej. Daleki jestem od poglądów ateistycznych i tym podobne. Po prostu religia w szkołach się nie sprawdziła. Młodzież robi sobie kpiny z takich zajęć. Niewinem może 10% uczniów wynosi coś pozytywnego z religii. Gdyby chodzili na katechezę (nawet raz w tygodniu) tak jak za PRL-u to by wiedzieli po co tam idą. Chodzili by ci którzy chcieli by chodzić.

Ja również nie jestem ateistą, tylko rzymskim praktykującym katolikiem, a mimo to, a może właśnie dlatego uważam, że religia w szkołach to farsa. A już ocena z tego przedmiotu i wliczanie jej do średniej o pomstę do nieba woła.
Na wsiach to pewnie się jeszcze uczniowie i rodzice trochę proboszcza boją, ale w dużych miastach młodzież rzeczywiście kpi sobie i z lekcji, i z katechetów, którzy jak ognia boją się trudnych pytań, na które nie potrafią odpowiedzieć.
Szczególnie dotyczą one teorii ewolucji, kultu maryjnego i kościelnych dogmatów.
Bo jak odpowiedzieć na pytanie, która Matka Boska jest ważniejsza i bardziej skuteczna - częstochowska czy może fatimska i czy to prawda, że w niebie jest nudno, bo wszyscy fajni i ciekawi grzesznicy siedzą w piekle.
G
Gość
chodzi tu o naturalny szacunek do lekcji religii o nic więcej. Daleki jestem od poglądów ateistycznych i tym podobne. Po prostu religia w szkołach się nie sprawdziła. Młodzież robi sobie kpiny z takich zajęć. Niewinem może 10% uczniów wynosi coś pozytywnego z religii. Gdyby chodzili na katechezę (nawet raz w tygodniu) tak jak za PRL-u to by wiedzieli po co tam idą. Chodzili by ci którzy chcieli by chodzić.
O
O
Jestem 'on', a @Wicia też raczej nie pani, tylko pan ("chodziłem z mamą na drugą stronę łap do „Piotra i Pawła”). Ale w sumie to nie istotne.

Przepraszam obu Panów.
Nie zauważyłam końcówki określającej płeć.
Ale nadal podtrzymuję, że napisaliście Panowie pięknie.
Szkoda, że stanowimy mniejszość.
G
Gość
Racjonalista i ateista uświadamia katolika, koń by się uśmiał .
G
Gość
Składam wam wyrazy współczucia z powodu erozji myślenia, postrzegania i zdolności tylko do subiektywizmu. Mam nadzieje, że jeszcze macie szanse , aby innym nie szkodzić i siebie uratować.
O
O
Bardzo, ale to bardzo zgadzam się z Tobą. Pochodzę ze wsi. Na religię szliśmy całą klasą do salki katechetycznej przy kościele. Ksiądz był dość surowy, bo i trzepnąć potrafił, i za ucho wytargać. Ale każdy wiedział, za co oberwał. Był cudownym gawędziarzem. Jak opowiadał nam starotestamentowe historie, to słuchaliśmy z otwartymi ustami. Na majowe albo na różaniec nie trzeba było dzieciaków namawiać ani szantażować, żeby chodziły. Zawsze było nas pełno. Dziewczyny pchały się do procesji, chłopcy do ministrantury... A dziś? Brak słów. Czyja to wina - to chyba oczywiste. Na katechezę idzie ogromna kasa z budżetu. A gdyby tak przeznaczyć ją na lekcje matematyki, a religię wrócić tam, gdzie jej miejsce - do sal katechetycznych. A katechetom niech płaci ich właściwy chlebodawca. Wiara i religia to sprawa prywatna. Amen.

Obie Panie pięknie napisały!
Ale niestety, wiara i religia były sprawą prywatną w PRL - w RP są sprawą państwową.
A rzekomo Polska nie jest państwem religijnym.
G
Gość
A ja uważam inaczej:
Kiedyś religii w szkołach nie było, a rodzice prowadzali dzieci na lekcję religii do Kościoła.
Gdyby teraz tak było myślę, że by było lepiej niż jest. Dlaczego?
1. Lekcje religii są lekceważone przez dzieci. Brak szacunku do księży, czy też katechetów.
2. Na religii można spokojnie przepisać jakieś lekcje itp. Kompletny luz.
A gdyby dziecko rodzic zaprowadził do kościoła na religię, dziecko wiedziało, by po co tam idzie i rodzice też. Ksiądz czy też zakonnica (jak kiedyś zupełnie za darmo!!!) nauczali, by dzieci z potrzeby serca, a nie jak dzisiaj za pieniądze (oby godzinki przeleciały i kasę się weźmie)
Bynajmniej ja pamiętam takie lekcje religii, gdzie jako dziecko 1-3 klasa chodziłem z mamą na drugą stronę łap do „Piotra i Pawła” po to by usłyszeć coś o Bogu więcej niż mi rodzice mówili(sporo z tego pamiętam do dziś).
Taka była intencja budowy budynku szkoły katolickiej przez „Juzika”
Czysz by nie było pięknie gdyby takie czasy wróciły….

Bardzo, ale to bardzo zgadzam się z Tobą. Pochodzę ze wsi. Na religię szliśmy całą klasą do salki katechetycznej przy kościele. Ksiądz był dość surowy, bo i trzepnąć potrafił, i za ucho wytargać. Ale każdy wiedział, za co oberwał. Był cudownym gawędziarzem. Jak opowiadał nam starotestamentowe historie, to słuchaliśmy z otwartymi ustami. Na majowe albo na różaniec nie trzeba było dzieciaków namawiać ani szantażować, żeby chodziły. Zawsze było nas pełno. Dziewczyny pchały się do procesji, chłopcy do ministrantury... A dziś? Brak słów. Czyja to wina - to chyba oczywiste. Na katechezę idzie ogromna kasa z budżetu. A gdyby tak przeznaczyć ją na lekcje matematyki, a religię wrócić tam, gdzie jej miejsce - do sal katechetycznych. A katechetom niech płaci ich właściwy chlebodawca. Wiara i religia to sprawa prywatna. Amen.
W
WICIA
A ja uważam inaczej:
Kiedyś religii w szkołach nie było, a rodzice prowadzali dzieci na lekcję religii do Kościoła.
Gdyby teraz tak było myślę, że by było lepiej niż jest. Dlaczego?
1. Lekcje religii są lekceważone przez dzieci. Brak szacunku do księży, czy też katechetów.
2. Na religii można spokojnie przepisać jakieś lekcje itp. Kompletny luz.
A gdyby dziecko rodzic zaprowadził do kościoła na religię, dziecko wiedziało, by po co tam idzie i rodzice też. Ksiądz czy też zakonnica (jak kiedyś zupełnie za darmo!!!) nauczali, by dzieci z potrzeby serca, a nie jak dzisiaj za pieniądze (oby godzinki przeleciały i kasę się weźmie)
Bynajmniej ja pamiętam takie lekcje religii, gdzie jako dziecko 1-3 klasa chodziłem z mamą na drugą stronę łap do „Piotra i Pawła” po to by usłyszeć coś o Bogu więcej niż mi rodzice mówili(sporo z tego pamiętam do dziś).
Taka była intencja budowy budynku szkoły katolickiej przez „Juzika”
Czysz by nie było pięknie gdyby takie czasy wróciły….
G
Gość
Film jest bardzo dobry, ale nie o tym o czym mówisz, jego akcja po za tym nie toczy się w średniowieczu
Film jest o protestantach i przemocy dorosłych w protestanckiej rodzinie wobec dzieci oraz o jej skutkach, warto go obejrzeć.

Dobrze wiem, o czym mówię. Nie chodzi o to, gdzie, ani kiedy dzieje się akcja filmu, tylko do czego może prowadzić życie w lęku i ciągłym poczuciu winy. Niestety, na religii, a często i w domach rodzinnych straszy się dzieci piekłem za grzechy, zmuszając tym do ślepego posłuszeństwa. A gdy dzieci staną się dorosłe, odreagują swój lęk.
Dodaj ogłoszenie