Kara więzienia w zawieszeniu dla białostoczanki oskarżonej o skrajne zaniedbania swoich dzieci. Sąd: "Potrzebuje wsparcia i nadzoru"

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
W wyroku sąd zobowiązał oskarżoną do powstrzymania się w okresie próby od nadużywania alkoholu. Jeśli Anna B. nie skorzysta z danej jej szansy, może dojść do odwieszenia kary.
W wyroku sąd zobowiązał oskarżoną do powstrzymania się w okresie próby od nadużywania alkoholu. Jeśli Anna B. nie skorzysta z danej jej szansy, może dojść do odwieszenia kary. Izabela Krzewska/ Polska Press
Udostępnij:
Takiego przypadku nie widzieli nawet doświadczeni białostoccy policjanci. Dzieci pogryzione przez pluskwy i wszy, z ich odchodami we włosach; miały infekcje, nieleczone ropiejące rany i oznaki niedożywienia. W stanie zagrożenia życia i ryzyku sepsy 4-latka i jej trzy lata starsza siostrzyczka trafiły do szpitala, a potem w trybie interwencyjnym do domu dziecka.

Wobec 44-letniej matki dziewczynek wszczęto dochodzenie zakończone skierowaniem do sądu aktu oskarżenia. We wtorek 23 listopada zapadł nieprawomocny wyrok. To rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata i dozór kuratora.

Sąd nie miał wątpliwości, że oskarżona jest winna zarzucanego jej narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dwóch córek. Groziło za to od 6 miesięcy do 5 lat więzienia. Sąd Rejonowy w Białymstoku uznał jednak, że nie ma potrzeby umieszczania Anny B. za kratkami.

- Sam pobyt w zakładzie karnym nie sprawi, że będzie to osoba lepiej funkcjonująca jako matka. Oskarżona potrzebuje bardziej wsparcia, nadzoru, kontroli, motywowania do budowania właściwych postaw. Zdaniem sądu nadzór kuratora taką rolę spełni - mówiła w uzasadnieniu sędzia Anna Jamiołkowska.

Zobacz także: Sąd Okręgowy w Suwałkach. 21-letnia kobieta oskarżona o zabójstwo dziecka spędzi w więzieniu 3 lata

Z naszych ustaleń wynika, że mieszkance ul. Klepackiej wcześniej odebrano troje innych dzieci. Dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa (w tym momencie już pełnoletnich) przy rozwodzie decyzją sądu pozostało przy ojcu. Anna B. ponownie wyszła za mąż. W 2013 r. z powodu zaniedbań odebrano jej 3-letnią wówczas córkę. Dziewczynkę oddano do adopcji. Na świecie pojawiło się kolejnych dwoje dzieci, które kobieta też może stracić. Kurator dzieci potwierdził na pierwszej rozprawie, że dziewczynki są aktualnie pod opieką rodziny zastępczej. Z informacji przekazanych nam przez ojca dziewczynek, na początku listopada br. został orzeczony rozwód, w którym sąd obojga rodziców pozbawił prawa do opieki. Mężczyzna zamierza walczyć o dzieci, choć jeszcze rok ma spędzić w więzieniu. Trafił tam w czerwcu 2020 r. Z zeznań świadków po tym Anna B. żaliła się, że nie radzi sobie z sytuacją. Jednocześnie coraz bardziej popadała w nałóg alkoholowy, a w jej mieszkaniu zaczęły się pojawiać osoby bezdomne.

W wyroku sąd zobowiązał oskarżoną do powstrzymania się w okresie próby od nadużywania alkoholu. Jeśli Anna B. nie skorzysta z danej jej szansy, może dojść do odwieszenia kary.

Do narażania życia córek miało dojść poprzez zaniedbania w podstawowej opiece. Sąd przyjął, że trwało to od końca września 2020 r. do 20 stycznia 2021 r., czyli momentu, kiedy w wyniku interwencji policji i konsultacji z załogą pogotowia, 4- i 7-latka zostały zabrane do szpitala. Jak wynika z dokumentacji medycznej i opinii biegłego, u dziewczynek stwierdzono znaczne zawszenie, skołtunienie włosów, zaniedbaną ciemieniuchę tworzącą rodzaj skorupy na głowie, liczne ślady po ukąszeniu owadów, które doprowadziły do infekcji, niedokrwistość, a u jednej z sióstr dodatkowo dużą nadkażoną zmianę skórną na pięcie, infekcje ropną w okolicach płciowych. Wszystko to groziło sepsą, a więc nawet śmiercią.

Oskarżona przyznała się do winy, ale nie chciała składać wyjaśnień na etapie śledztwa. Nie składała ich także w procesie, bowiem ani razu nie pojawiła się w sądzie.

Czytaj też: Pijani rodzice opiekowali się niemowlęciem. Przez alkoholowe upojenie mieli problemy z poruszaniem

Jak to możliwe, że przez pięć miesięcy nikt nie zauważył, że z dziećmi dzieje się coś złego? Przesłuchana pracownica białostockiego MOPR zeznała, że rodzina nie była objęta opieką społeczną, a Anna B. sporadycznie korzystała z zasiłków. Podczas ostatniej wizyty w jej domu (23 września 2020 r.) nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości. Nie było też sygnałów ze strony lokalnego środowiska, sąsiadów, czy instytucji. Nic nie zaniepokoiło także nauczycieli z przedszkola, do którego uczęszczały dziewczynki. W ramach okresu ostatecznie objętego zarzutem, przez dwa miesiące dzieci nie pojawiły się w placówce z powodu wykrycia wszy. Z relacji przesłuchanych wychowawców, matka utrzymywała, że wciąż trwa leczenie, a oni o przedłużającej się absencji dzieci nie informowali ani opieki społecznej ani policji. Wcześniej zachowanie Anny B. i stan jej córek nie wzbudzał jakichkolwiek podejrzeń. Dzieci chodziły na zajęcia, nie sprawiały problemów wychowawczych, były grzeczne, spokojne, i dość zadbane - choć ich ubrania pachniały papierosami.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie