Kamil Szeremeta: Gołowkin ma coś, co chce mu zabrać. To mistrzowski pas!

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Kamila Szeremeta stoczy 18 grudnia walkę życia
Kamila Szeremeta stoczy 18 grudnia walkę życia Krzysztof Kapica
Miejsce i pora nie ma znaczenia. Mogę się bić z Giennadijem Gołowkinem nawet na Księżycu, a nie w Hollywood na Florydzie. Szanuję go, bo to wielki mistrz, ale się nie boję tej walki. Dążyłem przecież do niej - mówi białostocki pięściarz zawodowy Kamil Szeremeta, przed pojedynkiem o mistrzostwo świata wagi średniej federacji IBF.

Ogłoszenie terminu i miejsca walki z legendą światowego boksu (18 grudnia w amerykańskim mieście Hollywood na Florydzie) zastało Szeremetę na treningach w Warszawie.

- Spodziewałem się tego terminu i będę przygotowany najlepiej, jak to jest możliwe. Czekam przecież na tę walkę od roku. On ma coś, co chcę mu zabrać - mistrzowski pas i z takim nastawieniem wejdę na ring - zapowiada zawodowy mistrz Europy wagi średniej.

Pochodzący z Kazachstanu Gołowkin to jedna z największych postaci światowego boksu ostatnich lat. Obrońca pasa federacji IBF z 42. zawodowych walk wygrał 40 i tylko jedną przegrał. 35. rywali pokonał przed czasem i nazywany jest specjalistą, a nawet królem nokautów.

- Ani rankingi, ani statystyki nie boksują. Wiem, że nie jestem faworytem, ale nie mam nic do stracenia. Powiem nawet, że już zyskałem. Ta walka to nagroda za 19 lat ciężkiej pracy na treningach i spełnienie wielkiego marzenia. 18 grudnia mogę spełnić jeszcze większe, wygrać ten pojedynek - dodaje Szeremeta.

Klasa Gołowkina sprawia, że polscy kibice nie wróżą swojemu rodakowi powodzenia w starciu z bokserskim gigantem. W sondach internetowych w wygraną Biało-Czerwonego wierzy mniej więcej jeden na czterech ankietowanych.

- Nie przerażą mnie to. Będę walczył dla siebie, dla rodziny, dla Polski i zrobię wszystko, by zwyciężyć. Nieważne, kto we mnie wierzy, a kto nie. Najważniejsze, że sam w siebie wierzę - deklaruje Podlasianin, który na profesjonalnym ringu stoczył 21 pojedynków i wszystkie wygrał.

Obaj pięściarze walczyli ostatnio w październiku minionego roku na gali w Nowym Jorku. W słynnej hali Madison Square Garden Polak pokonał gładko Meksykanina Oscara Cortesa, a słynny "GGG" w walce o wakujący pas federacji IBF po twardym boju na pełnym dystansie okazał się lepszy od Ukraińca Serhija Derewianczenki.

- Czy rozmawialiśmy ze sobą w Nowym Jorku? A po co? Szanuję go, bo to wielki zawodnik, ale kolegami nie będziemy. On przecież ma coś, co chcę, żeby wkrótce należało do mnie - mistrzowski pas - mówi z naciskiem białostoczanin.

Nasz mistrz Europy nie chce zdradzać, jaką taktykę obierze wraz z trenerem Fiodorem Łapinem, ani tego, ile na walce zrobi. Nieoficjalnie mówi się, że może to być równowartość miliona złotych.

- Nie chcę mówić o pieniądzach, bo nie one są najważniejsze. Najważniejszy jest tytuł mistrza świata. W każdym razie zarobię więcej niż złotówkę. A co do taktyki, to Gołowkin, jak każdy zawodnik, ma swoje mocne, ale i słabsze strony. Muszę zneutralizować jego plusy i wykorzystać minusy. Zadanie jest proste: wejść, wygrać i zejść, a potem wrócić do rodziny i do Polski z mistrzowskim pasem - kończy Szeremeta.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie