Julieta, czyli piękne kobiety z klątwą (wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Młodą Julietę gra wystylizowana na modną buntowniczkę Adriana Ugarte
Młodą Julietę gra wystylizowana na modną buntowniczkę Adriana Ugarte Mat. dystrybutora
Pedro Almodovar to reżyser, którego jedni kochają, inni ignorują. Ekranizacja kompilacji opowiadań noblistki Alice Munro porusza świetną muzyką Alberto Iglesiasa i hipnotyzującą urodą Adriany Ugarte.

Grzebanie się w przeszłości, odkrywanie tajemnic to ulubione formuły nie tylko pisarzy. To także doskonała możliwość do formalnych zabaw obrazem, przywracania przeszłości, a także ukazywania upływu czasu. W tym wypadku to aż trzy dekady z życia kobiety, nic zatem dziwnego, że tytułową Julietę zagrały dwie aktorki – olśniewająco-hipnotyzująca Adriana Ugarte i przystrojona w zmarszczki pięćdziesięciolatki nie mniej piękna Emma Suarez.

Odrobina grozy, odrobina freudowskich symboli, ale przede wszystkim opowieść o swego rodzaju piętnie, które być może okrutny los przenosi z człowieka na człowieka, a kiedy napiętnuje go widokiem śmierci, ten widok może go prześladować do końca życia. Poczucie winy odnawiają kolejne tragiczne wydarzenia, wszystko zaś ukryte jest za zasłoną milczenia. Milczy dwunastoletnia córka, która przez sześć lat będzie wspierać na duchu przechodzącą załamanie psychiczne matkę, by wreszcie uciec do dziwnej sekty w poszukiwaniu jakiegoś boga, milczy matka, która nie umie porozumieć się ani z dorastającym dzieckiem, ani z dojrzałym kochankiem. Sekrety ciążą, a solidarność kobieca okazuje się być równie skutecznym lekarstwem, co pocałunkiem śmierci.

Ciekawe, że mężczyźni wokół Juliety, fakt, że stworzeni piórem anglosaskiej pisarki, to faceci czerpiący z życia, ile się da. Żyjąc z niedomagającymi żonami, bez skrupułów znajdują pocieszenie w ramionach przyjaciółek, młodszych kochanek, ba, nawet płodzą z nimi potomstwo. Jedynym wyjątkiem jest pisarz, który umie dostrzec w 50-letniej kobiecie piękno naznaczone niebywałym cierpieniem. Ale zanim wyjawi mu przyczynę cierpienia, będzie musiał znieść upokorzenie nagłego odrzucenia.

Zatem smutna, momentami wręcz tragiczna historia Juliety, to jeszcze jedna opowieść o czasie, który leczy rany, i o potrzebie pojednania, do której każdy musi samodzielnie dorosnąć. Oprawiona idealnie umiejscowioną w osi czasu filmu muzyką nadwornego kompozytora Almodovara – Alberto Iglesiasa, potrafi zahipnotyzować na 90 minut wrażliwego widza. Warto zobaczyć.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie