MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Judyta Sierakowska: Jeżeli disco polo tak się rozrosło, to można zapytać, czy my rzeczywiście wstydzimy się tej muzyki?

Marta Gawina
Judyta Sierakowska
Judyta Sierakowska Jerzy Doroszkiewicz
Zenek Martyniuk jest fenomenem fenomenu, a do tego idealnym produktem do sprzedaży. Jest swojski, przewidywalny, rodzinny – jedna żona, niesforny syn (co tylko pokazuje, że Zenek też jest człowiekiem i ma swoje problemy). I choć na scenie nie robi nic specjalnego, to nie tego się od niego oczekuje - mówi Judyta Sierakowska, autorka książki "Nikt nie słucha. Reportaże o disco polo".

Judyta Sierakowska to dziennikarka i socjolożka. W ubiegłym tygodniu na zaproszenie Książnicy Podlaskiej odwiedziła Białystok, by opowiedzieć o swojej książce „Nikt nie słucha. Reportaże o disco-polo”.

Udało nam się z nią porozmawiać o disco polo, jego fenomenie, wpływie na politykę i gospodarkę. Nie zabrakło też podlaskich i białostockich akcentów. W końcu to nasz region kojarzy się z tym gatunkiem muzycznym.

Czy mamy się czego wstydzić?

- Gdzieś indziej mogłoby się to kojarzyć tylko z kiczem, ale Białystok i Podlasie pokazują, że inność to nie jest powód do wstydu. To tutaj na Dziesięcinach powstał mural z Zenkiem, słynny na całą Polskę. W książce opisuję imperium Jarosława Dziemiana i słynny konflikt w branży między Cezarem Kuleszą (właścicielem Green Stara), a Marcinem Siegieńczukiem (kiedyś zespół Toples). To w Polsce są rzeczy nieznane. A sam Białystok to dla mnie miasto bardzo charakterystyczne. Słowem, z którym kojarzy mi się najbardziej, jest szczerość. Kiedy tu rozmawiam z ludźmi, to czuję, że nikt nie czaruje opowieściami, ale mówi się prosto i wprost - podkreśla Judyta Sierakowska.

Kino Helios Atrium Biała. Przedpremiera filmu "Zenek" i mini koncert Zenka Martyniuka  zespołem live

Premiera filmu "Zenek" w Białymstoku. Zobacz, co się działo ...

Dodaje, że w jej książce disco polo jest tłem do pokazania przemian w naszym kraju na przestrzeni trzydziestu lat. Pokazuje od kuchni i branżę i ludzi, którzy za nią stoją. Tłumaczy fenomen.

Niektóre gwiazdy disco polo najpierw chciały grać rocka. Przywołuje pani historię Boysów, którym marzył się Depeche Mode. Ale potem było granie na weselach, czy dyskotekach i muzyka poszła w inną stronę.

Dokładnie. To wyszło z popytu. Gdy spojrzymy na pierwszą kasetę Boysów, to Marcin, Robert, Krzysiek i Bogdan ubrani są w czarne koszule, mają srebrne łańcuszki. I pozują na Depeszów i chcieli grać jak oni. Robert Sasinowski, który współtworzył Boysów, a teraz jest liderem Skanera, opowiadał, jak na wiejskiej zabawie próbowali grać covery. Śpiewają Black Celebration Depeche Mode, a publiczność nie reaguje. Jak zaczęli grać kawałki muzyki tanecznej to nagle tłum pod sceną. Trzeba to też powiązać z barierą językową. W latach 90-tych mało kto znał angielski, a my lubimy to, co znamy i co rozumiemy. Jeżeli publiczność nie może zaśpiewać refrenu, to też jest jakiś problem. A jakie są refreny piosenek disco polo? Łatwe do powtórzenia i melodyjne. I wbrew pozorom, wcale nie jest łatwo nagrać przebój. Pamiętam rozmowę w radio Tok FM. Prowadzący audycję przywołał słowa kolegi, że ten stwierdził, że w każdej chwili może napisać przebój disco polo. Zapytałam: to ile hitów nagrał kolega? To, że disco polo jest proste to oczywistość, ale to czy piosenka się przyjmie, o tym już decyduje publiczność - odpowiada Judyta Sierakowska.

Więcej w piątek Magazynie "Kuriera Porannego i wydaniu PLUS.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny