Jolanta Szczygieł-Rogowska: Odbioru sztuki trzeba nauczyć

Aneta Boruch [email protected]
Jolanta Szczygieł-Rogowska, dyrektorka Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku.
Jolanta Szczygieł-Rogowska, dyrektorka Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku.
Od najmłodszych lat trzeba przyzwyczajać do obcowania z kulturą i estetyką - uważa Jolanta Szczygieł-Rogowska, dyrektorka Galerii im. Sleńdzińskich w Białymstoku.

Kurier Poranny: Czy białostoczanie są kulturalni w sensie częstego obcowania z dobrami kultury?

Jolanta Szczygieł-Rogowska: W tej chwili w Białymstoku miejskie instytucje kultury prezentują bardzo bogatą ofertę, adresowaną w zasadzie od najmłodszych do najstarszych, od sztuki wysokiej po bardzo komercyjną, popularną. Są grupy białostoczan, które korzystają z propozycji nie tylko instytucji kultury, ale także coraz prężniej działających stowarzyszeń. Myślę, że w sumie jest to jedna trzecia mieszkańców.

To aż czy tylko jedna trzecia?

Myślę, że tylko jedna trzecia. Nie wytworzył się u nas model takiego spacerowania, odwiedzania galerii czy muzeów. Ale też nasze społeczeństwo nie jest przygotowane do odbioru sztuki. A wychowanie do tego powinno zaczynać się już w przedszkolu.

Bardzo ważne w tym kontekście jest przygotowanie edukatorów i jest to bardzo odpowiedzialny zawód. Przecież w ten sposób kreujemy spojrzenie dziecka na otaczający świat, poczynając od własnego pokoju, podwórka, ulicy po szersze spojrzenie na otaczający świat. Estetyka ma olbrzymi wpływ na kulturę bycia, pewnych zachowań, rozwijanie wrażliwości. To pozwala na wychowanie młodego człowieka, który świadomie będzie kreował tę rzeczywistość wokół siebie.

Podam przykład, działo się to w latach 30. w naszym mieście. Po pierwszej wojnie światowej, po tym co zostało po zaborze rosyjskim, po trudnych pierwszych latach niepodległości i wielkiego kryzysu Białystok wyglądał koszmarnie. Na budynkach każdy jak chciał wieszał swoją reklamę, kolorystyka wołała o pomstę do nieba, budowano, jak chciano. I w pewnym momencie narodziła się myśl, aby stworzyć komisję plastyczną, która zajęłaby się estetyką miasta. Chodziło przede wszystkim o uporządkowanie koszmarnych reklam i różnokolorowych budynków w centrum. I również wtedy zadano sobie pytanie: czego nauczy się młody białostoczanin, żyjąc w takim chaosie i braku estetyki. Pojawił się fantastyczny prezydent Seweryn Nowakowski, który przyczynił się do pozytywnych zmian w mieście pod tym względem. Oczywiście wojna przerwała te działania. Smutny jest fakt, że po upływie wieku mamy te same problemy.

Widoczne są jednak w mieście pewne pozytywne zmiany, powstają estetyczne budynki z uporządkowanymi miejscami na reklamę, ale jednak jest ich za mało. Kolorystyka osiedli-sypialni na obrzeżach Białegostoku i innych budynków pozostawia wiele do życzenia i stawia pytanie: gdzie ci ludzie uczyli się sztuki, skąd takie niespójne estetycznie pomysły. Dlatego wracamy do potrzeby przygotowania młodych ludzi, wychowania ich do odbioru kultury, sztuki.

Czyli Pani zdaniem z tym przygotowaniem do odbioru kultury jest najlepiej?

Przyznaję, że nie. Trzeba znaleźć nowe formuły docierania do młodzieży. I z moich obserwacji wynika, że instytucje kultury od dłuższego czasu coraz lepiej sobie z tym radzą. Wprowadzają coraz szerszą ofertę działań edukacyjnych, kierowanych do różnych grup wiekowych. Plac zabaw w Arsenale, edukacja w naszej instytucji kierowana do dzieci, dorosłych a nawet mam z niemowlakami, które przebywają na urlopach wychowawczych cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Świadczy to o tym, że w ludziach jest olbrzymia potrzeba obcowania ze sztuką. Trzeba im to tylko umożliwić po przystępnych cenach.

Pewnie szybko nie dorównamy modelowi francuskiemu, gdzie edukacja w kulturze jest mocno wspierana przez państwo. Może problem na gruncie polskim leży w pieniądzach?

Myślę, że tak i jest to problem ogólnopolski. Dotacje na kulturę, pomimo, że zwiększają się co roku, jednak są ciągle niewystarczające. Kultura rozumie, że nie jesteśmy bogatym państwem zachodu, ale jednak w ramach posiadanych funduszy można by wygospodarować więcej na tę dziedzinę. I dobrze, że coraz więcej się o tym pisze i mówi. Jesteśmy teraz w momencie po zakończeniu dużych inwestycji infrastrukturalnych, zbudowaliśmy dużo dróg, porządkujemy urbanistykę. Czas pomyśleć o estetyce i nakładach na kulturę.

Kultura była kiedyś czymś, co pomagało dokonywać człowiekowi wyborów. Osoba inteligentna, wykształcona, kulturalna musiała przeczytać określone książki, mieć określony zasób wiedzy. Teraz wraz przemianami to zanikło. Niski poziom telewizji stał się złym nauczycielem, to sieczka która nie dostarcza wartościowych informacji, a czasami buduje złe wzorce. Do tego dochodzi internet, z którego korzysta się bezkrytycznie. Fakt, że z gali rozdania nagród w dziedzinie kultury tematem mediów robi się porwana sukienka czy prześwitujące majtki nie świadczy najlepiej o naszym poziomie.

Tylko, że skoro o tym się pisze, to takie są potrzeby społeczeństwa. Ono wybierze to, co jest mu potrzebne, ale trzeba mu pokazać co jest prawdziwa wartością. A edukacja kulturalna temu służy.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie