Jarosław Mateuszuk: Kontrola rynku aptek jest potrzebna. Również pacjentom

Agata Sawczenko
Agata Sawczenko
Jak skorzystamy na zmianach w przepisach dotyczących aptek mówi Jarosław Mateuszuk
Jak skorzystamy na zmianach w przepisach dotyczących aptek mówi Jarosław Mateuszuk Archiwum
Leków brakuje, bo są wywożone do krajów, gdzie są o wiele droższe - mówi Jarosław Mateuszuk, szef Okręgowej Izby Aptekarskiej

Kurier Poranny: Dużo zmian dotyczących funkcjonowania aptek szykuje Ministerstwo Zdrowia. Zapowiada m.in. tzw. antykoncentrację aptek. Jeden właściciel podobno nie będzie mógł już prowadzić w danym województwie kilku punktów, nawet zarejestrowanych na różne podmioty.

Jarosław Mateuszuk:
Słyszałem o takich propozycjach. Konkretów jednak nie znam.

Uważa Pan, że takie rozwiązanie jest możliwie?

Oczywiście. Ale zgodnie z powiedzeniem - diabeł tkwi w szczegółach - poczekajmy na nie. Jest to na razie procedowane w Ministerstwie Zdrowia.

Ale takie przepisy będą chyba ograniczały aptekarzy?

Jeśli chodzi o koncentrację, to przede wszystkim należałoby wprowadzić kryteria demograficzne i geograficzne. Czyli minimalne odległości między aptekami i minimalną liczbę pacjentów przypadającą na jedną aptekę. Tak jak to jest w innych krajach. I to już w jakiś sposób będzie zapobiegało koncentracji aptek w danym regionie.

Ale dlaczego trzeba zapobiegać tej koncentracji? Przecież mamy wolny rynek.

A przepraszam! Rynek leków nie jest rynkiem wolnym. To rynek strategiczny i regulowany. Dlatego, że to państwo w znacznej części finansuje stosowanie produktów leczniczych u pacjentów. Na to idą ogromne fundusze. A w tej chwili Litwini przyjeżdżają do polskich miast, które leżą w pobliżu granicy i wykupują leki. Mówi się, że tam są ceny wyższe dlatego, że tam jest euro. Nieprawda! Leki tam są dużo droższe niż u nas, bo tam działają sieci aptek, które podyktowały płatnikowi warunki.

I możemy temu przeciwdziałać u nas, zapobiegając powstawaniu sieci aptek?

Jeśli nie będzie monopolu, nie będzie kilku sieci, które mają znaczny udział w rynku - w związku z tym nie będzie podmiotu, który będzie stawiać warunki czy żądania. Tych podmiotów będzie bardzo dużo. I w związku z tym obrót produktami leczniczymi będzie bezpieczniejszy i bardziej przejrzysty.

Czyli popiera pan plany wprowadzenia tych regulacji?

Oczywiście. Ale żeby wypowiedzieć się konkretnie, musiałbym znać szczegóły tej propozycji.

Dla pacjentów to też będzie z korzyścią?

Oczywiście. W tej chwili przecież leków brakuje. Leki są wywożone za granicę w tzw. odwróconym łańcuchu dystrybucji do krajów Unii Europejskiej, gdzie są droższe. A nasi pacjenci mają problem z ich kupieniem. Jeśli państwo przywróci właściwą kontrolę nad rynkiem leków, sytuacja znacząco się zmieni - na korzyść.

O handlu lekami na stacjach benzynowych przeczytasz na kolejnej stronie

Ale aptekarze na tych uregulowaniach mogą stracić...

To zależy, w jaki sposób to będzie rozwiązane. Ale nie sądzę, że z dniem 1 stycznia 2017 roku ci, co mieli trzy czy cztery apteki będą musieli zlikwidować część - tak, żeby im została jedna. Nie jest to możliwe - bo zwyczajnie nie pozwala na to prawo. Nawet w modelu węgierskim państwo dało czas na przekształcenie podmiotów.

Planów zmian jest więcej. Ministerstwo zapowiada też, że w aptekach nie będzie można sprzedawać kosmetyków.

Apteka jest elementem systemu ochrony zdrowia. I przede wszystkim powinna pomagać pacjentowi. Ta propozycja wycofania kosmetyków na razie też jest bardzo ogólna. A kosmetyk kosmetykowi nierówny. Są tzw. dermokosmetyki, kosmeceutyki, są preparaty, które są stosowane w różnych chorobach - przeważnie chorobach dermatologicznych. Nie sądzę, że tych kosmetyków w aptekach w ogóle nie będzie. Nie będzie określonego asortymentu kosmetyków. Tak samo z suplementami diety, które wchodzą masowo do obrotu aptecznego. Natomiast nie są to produkty, które w jakikolwiek sposób są badane. I tak naprawdę nie wiadomo, co my sprzedajemy. Chyba nie na tym to powinno polegać: żebyśmy sprzedawali pacjentowi coś, o czym nie mamy pojęcia. W aptekach powinny zostać tylko te suplementy, które są certyfikowane, czyli w jakiś sposób badane na przykład pod względem składu jakościowego.

No a z drugiej strony są plany, by leki całkowicie wycofać ze sprzedaży w sklepach spożywczych, kioskach, stacjach benzynowych.

Myślę, że nie da się tego wyeliminować całkowicie. Propozycje są takie, żeby drastycznie ograniczyć przede wszystkim asortyment i wielkość opakowań. Żeby w sklepach były tylko podstawowe leki w niewielkich opakowaniach.

Dlaczego?

Bo niekontrolowane przyjmowanie może być niebezpieczne. Przykład paracetamolu - podstawowy lek - który przyjmowany w połączeniu z alkoholem, czyli tzw. lek na kaca może wywołać toksyczne uszkodzenie wątroby i spowodować zgon.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie