Janusz Wiśniewski: Najważniejsza na świecie jest miłość

Rozmawia Karina Obara
Kobiety w ogóle są lepsze od mężczyzn, są lepszą częścią ludzkości. Kobiety zadają bardzo trudne pytania, z czym mężczyźni nie mogą sobie poradzić
Kobiety w ogóle są lepsze od mężczyzn, są lepszą częścią ludzkości. Kobiety zadają bardzo trudne pytania, z czym mężczyźni nie mogą sobie poradzić Fot. Lech Kamiński
Kiedy kocham, to nie myślę o tym, co naciąga ścianki naczyń w ciele jamistym mojego prącia, ale to prawda, to też jest miłość - wyznaje Janusz Wiśniewski

Janusz Leon Wiśniewski - naukowiec i pisarz, torunianin, choć na stałe mieszka obecnie we Frankfurcie nad Menem. Jest autorem pierwszego w świecie programu AutoNom do komputerowej konwersji struktur chemicznych w nomenklaturę chemiczną. Jako pisarz zadebiutował w roku 2001 powieścią "S@motność w sieci", na podstawie której powstał film oraz serial telewizyjny wyprodukowany przez TVP.
Tłumaczenia jego książek dotychczas ukazały się w Rosji, Chorwacji, Czechach, Wietnamie i na Litwie.

Gazeta Pomorska: Dopiero wrócił Pan z Rosji, jak było?

Janusz Wiśniewski: Znakomicie. Nastąpiła tam jakaś kulminacja zainteresowania moimi książkami. Przyjęli mnie bardzo ciepło.

Raczyli trunkami, jak to Rosjanie?

- Oni są smutnym narodem, więc podlewają wszystko wódką. Rosjanie odważyli się właśnie na inscenizację mojej książki "S@motność w sieci", wystawią ją na deskach teatru. Za to moją bajkę "W poszukiwaniu najważniejszego", którą ostatnio napisałem, kupili razem z ilustracjami. Każdy pisarz marzy o takim zainteresowaniu.

A czytał Pan bajki córkom Adriannie i Joasi?

- Zdecydowanie za mało im czytałem.

I teraz postanowił Pan nadrobić zaległości i napisał bajkę dla przyszłych wnuków?

- Chyba tak, bo gryzie mnie świadomość, że kiedyś, zamiast czytać córkom bajki, siedziałem nad algorytmami, zajmowałem się pracą naukową.

Czuje się Pan usprawiedliwiony? W końcu zarabiał Pan na życie.

- To tylko trochę mnie usprawiedliwia, bo innym udawało się i zarabiać na życie, i czytać bajki. Teraz już jest za późno, bo moje córki słuchają bajek od zupełnie innych mężczyzn, ale pomyślałem, że jak napiszę im bajkę, to trochę się zrehabilituję.

Pana bajka kojarzy mi się z "Małym Księciem".

- Zgadzam się, bo moja historia też jest o podróży, dokonywaniu wyborów, ale nie mogłem tak wprost powiedzieć, że to jest drugi "Mały Książę", bo krytycy nie daliby mi spokoju, znów by mieli powód do czepiania się, że Wiśniewski napisał "Małego Księcia" i to jeszcze z dziewczynką w roli głównej.

No właśnie, dlaczego Pana bohaterką jest Marcelinka, a nie Marceli? Dziewczynki są bardziej ciekawe świata?

- Kobiety w ogóle są lepsze od mężczyzn, są lepszą częścią ludzkości. Kobiety zadają bardzo trudne pytania, z czym mężczyźni nie mogą sobie poradzić. Nie przyszło mi do głowy, aby tak ciekawy świata, tak skupiony na emocjach był chłopiec. Od początku wiedziałem, że będzie to rozmowa dwóch płci.

Marcelinka szuka we wszechświecie tego, co najważniejsze, bo chciałaby zrozumieć. Dlaczego warto rozumieć i wiedzieć?

- Bo przestajemy się bać. Im więcej się wie, tym mniej się wierzy, tym mniej się boimy.

Niektórzy nie mają potrzeby, aby wiedzieć więcej niż to konieczne w codziennym życiu, dlaczego?

- Ci, którzy boją się wiedzieć, uważają, że wiedza wprowadza do życia więcej niepokoju. Ja mam ogromną potrzebę wiedzy. Zamiast w brzuchu, często burczy mi w mózgu. Wiedzieć jest po prostu "sexy", uwielbiam przebywać z ludźmi, którzy wiedzą.

Zawsze Pan taki był czy coś Pana zmieniło?

- Od kiedy zdałem sobie sprawę, że to jedyna droga, jaką mogę iść, ale znam ludzi, którzy nie są erudytami, ale mają wiedzę o życiu, którą zdobyli przez doświadczenie, bo mieli pęd do zdobywania doświadczeń, do dowiedzenia się w ten sposób więcej o sobie.

To jest dla Pana najważniejsze na świecie?

- Dla mnie ważny jest spokój, wiedza, że robię coś interesującego. Przeżycia są dla mnie ważne, aby z ciekawością dziecka wstawać codziennie z łóżka i oczekiwać z nadzieją, co ten dzień przyniesie. Bardzo ważne jest dla mnie szczęście i zdrowie moich córek.

A czy nie jest tak, że to, co jest najważniejsze w życiu, zmienia się wraz z upływem czasu? Inaczej przecież postrzega ważność spraw dwudziestolatek, inaczej pięćdziesięciolatek.

- Zdecydowanie tak. Mężczyźni trzydziestoletni są w najgorszym okresie swojego życia, są ustawicznie skupieni na sobie, strasznie chcą być ważni.

A czterdziestoletni już nie?

- Mniej, bo po czterdziestce powinni już osiągnąć swoją pozycję, dowiedzieć się, że to, co robili dotychczas, było próżne i głupie. Mężczyzna przed czterdziestką funkcjonuje na testosteronie, chce być kochany przez wszystkie kobiety, nawet przez kioskarkę, która sprzedaje mu co rano gazetę, przez teściową, żonę i kochankę. Przede wszystkim zaś jest skupiony na swojej karierze i zapomina, co jest najważniejsze. Mnie też się to przydarzyło.

Kiedy Pan zmądrzał?

- Po pięćdziesiątce, bo najlepiej jest z pięćdziesięciolatkami.

Bo im się nic nie chce czy dlatego, że odcinają kupony?

- Odcinanie kuponów sprawia, że nie muszą już żyć w tak wielkim jak dotychczas pośpiechu, brać udziału w wyścigu szczurów. Mają świadomość, że osiągnęli pewien cel, a jeśli nawet nie, to już nie dogonią uciekinierów z peletonu. Gdybym wiedział wcześniej to, co teraz wiem, pewnie poświęcałbym więcej czasu moim dzieciom, bo dopiero teraz wiem, co jest najważniejsze. I wcale nie jestem wypalony.

Ale jak znaleźć czas na to, aby dbać o najważniejsze?

- No właśnie, najważniejsza jest umiejętność podzielenia czasu tak, aby go komuś darować, a ja wciąż mam z tym problem. Gdybym mógł za pieniądze, które zarabiam na książkach i na nauce, kupić coś potrzebnego, to kupowałbym od ludzi czas.

Może Pan mniej pisać.

- Pisanie jest związane u mnie z poczuciem spełnienia. Mężczyzna, który siedzi na kanapie z pilotem w ręku, ma wprawdzie dużo czasu, ale nie czuje się spełniony. Mężczyzna chce mieć dużo czasu i spełnienie.

Ale jeśli nie ma Pan czasu, to co kobiecie po Panu?

- Dlatego żadna kobieta nie może ze mną wytrzymać.

A jakiś kompromis?

- Są kobiety, dla których nie liczy się ilość spędzanego razem czasu, ale jakość. Na taką kobietę liczę, ale na razie pracuję w firmie i piszę książki po godzinach.

Ale miłość jest dla Pana wciąż ważna?

- Po to warto wstawać rano z łóżka.

To dlaczego powiedział Pan, że miłość to tylko chemia i biologia, która kończy się po trzech latach?

- Bo jest w niej chemia. Wśród wszystkich naczelnych nie ma miłości romantycznej. Mężczyźni mylą często miłość z pożądaniem i podpisują wtedy w amoku różne dokumenty.

Rozwodowe podpisują już bez amoku.

- Też w amoku, bo za rogiem czeka inna, to dla niej zmieniają wszystko. Chemia miłości jest faktem i wiedzą o niej więcej laboranci niż poeci, a mimo to jest dla nas najważniejsza.

Wiedza nie przeszkadza w miłości?

- Kiedy kocham, to nie myślę o tym, co naciąga ścianki naczyń w ciele jamistym mojego prącia, ale to prawda, to też jest miłość. Ludzie są zafascynowani miłością, bo przychodzi do nich nieoczekiwanie, ale to jest stan narkotyczny.

I po pięćdziesiątce człowiek już nie da się zwieść?

- Ależ skąd! Tym bardziej daje się zwieść! Mężczyzna w tym wieku nieustannie chce dotykać młodszych kobiet, jest skażony ewolucją, chce być na miłosnym rauszu.

Nie widzi Pan w tym ryzyka, gdy słyszy Pan, że 47-letni Cezary Pazura zaręczył się z 21-letnią niewiastą?

- Ryzyka czego?

Że oboje stają się starsi, co u niej oznacza za dziesięć lat szczyt możliwości, a u niego raczej ich analizę.

- Dla wielu ludzi nieistotne jest, co będzie za dziesięć lat, oni chcą przeżywać te wzruszenia, które zdarzą się po drodze. Wielu ludzi pamięta bardziej związki, które trwały dwa tygodnie, niż te, które trwały dwadzieścia lat.

Czyli lepiej coś przeżyć, niż nie przeżyć niczego?

- Tak, a jeśli się nie krzywdzi po drodze świadomie, nigdy nie żałować.

A jeśli jesteśmy w takim związku, na którym nam zależy, jak sprawić, aby przetrwał?

- Najważniejsza w związku jest rozmowa, aby chcieć opowiadać sobie różne rzeczy. Moja formuła na dobry związek jest formułą matematyczną - dziewięćdziesiąt procent rozmowa, dziesięć dobry seks. Przeciętne małżeństwo w Niemczech po 15 latach stażu rozmawia ze sobą dziewięć minut dziennie. We Frankfurcie nad Menem, gdzie mieszkam, siedemdziesiąt procent gospodarstw domowych to single, dlatego w sklepach można bez problemu kupić pojedyncze porcje sushi, bo ludzie wybierają życie w pojedynkę. Przyjmujemy codziennie kilkadziesiąt bitów więcej informacji niż człowiek w XIX wieku. Aby przejść ze stanu trzyletniego upojenia chemicznego w miłości do kolejnego etapu i zachować związek, trzeba rozmawiać i mieć zawsze coś ciekawego do powiedzenia.

Dziękuję za rozmowę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3