Janusz Kochan, prezes Podlaskiej Gali Olimpijskiej: Chcemy uhonorować najlepszych sportowców

Redakcja
Janusz Kochan galą sportu chce promować Białystok. Za miejskie pieniądze.
Janusz Kochan galą sportu chce promować Białystok. Za miejskie pieniądze. Wojciech Wojtkielewicz
Bal sportu jest imprezą samofinansującą się - podkreśla Janusz Kochan, prezes Podlaskiej Gali Olimpijskiej.

Władze Białegostoku wycofały się ze współfinansowania Podlaskiej Gali Olimpijskiej. Nie dostaniecie 6o tys. zł. Czy w tej sytuacji to wydarzenie się odbędzie?

Janusz Kochan: Tak. Przygotowujemy się do niej przez cały rok. Musimy znaleźć złoty środek w tej sytuacji.

Co to za wydarzenie?

To podsumowanie wyników sportowych za rok 2017. Chcemy spotkać się z najlepszymi sportowcami i podziękować im za ciężką pracę. To ludzie, którzy niejednokrotnie 300 dni w roku spędzają poza domem, bo są na obozach, zgrupowaniach, zawodach. To ciężka praca. Kapituła PRO wskazuje najlepszych sportowców, trenerów. „Gazeta Współczesna” organizuje zaś plebiscyt na najpopularniejszego sportowca. Kilka lat temu połączyliśmy te wydarzenia.

Odmowa zaskoczyła Pana?

Tak. Gdybym wiedział wcześniej, to miałbym czas na szukanie kolejnych sponsorów. Teraz to bardzo trudne. Działamy społecznie, nie zarabiamy na tym. Wkładamy w to ogromny wysiłek, by znaleźć pieniądze na uhonorowanie najlepszych sportowców i trenerów. Ale nie uhonorować w zamkniętych gabinetach, tylko na forum publicznym. Zaproszonych jest ok. 400 osób. To celebryci, zawodnicy, kibice, sympatycy - wszyscy, którzy kochają sport. Będzie też transmisja telewizyjna.

W TVP Białystok. W tym władze nie widzą aspektu promocyjnego. Mówią, że to impreza regionalna, a w promocji chodzi przecież o szerszy zasięg.

I to mnie dziwi, bo tam gdzie są media zawsze jest aspekt promocyjny. W Polsce spotykam się z opiniami, że to udane wydarzenie.

A czy nie uważa Pan, że propozycja wiceprezydenta Rudnickiego o przekazaniu nagrody rzeczowej dla sportowca to dobry pomysł?

Jestem pod ścianą i przyjmę każde rozwiązanie. Być może prezydent zapłaci za statuetki i grawerton, które już zamówiliśmy.

Rudnicki „nie broni sportowym działaczom balować za swoje”.

Zawsze balowali za swoje. Żeby się dostać na tę imprezę trzeba otrzymać imienne zaproszenie, za które się płaci. Od 10 lat kosztuje to 450 zł od pary. Wszyscy bawią się za swoje. Bal, który jest tylko częścią tego wydarzenia, jest imprezą samofinansującą się. Do tego nigdy nie dopłacaliśmy - ani my, ani sponsorzy, ani władze miasta.

Skoro 450 zł od pary wystarczy na organizację balu to po co dodatkowe, nota bene publiczne, pieniądze?

Na bal nie potrzeba nam żadnych pieniędzy. Gala to przede wszystkim nasz ranking i plebiscyt czytelników „Współczesnej”. Nagród finansowych i rzeczowych, które musimy wręczyć jest naprawdę sporo. Ponadto występy gwiazd, w tym roku zespół Vox, który też trzeba opłacić, ale już ze środków innych. Do tego realizacja techniczna, nagłośnienie, oświetlenie, dekoracja - to wszystko kosztuje.

W takim razie na co konkretnie miały być przeznaczone te 60 tys. zł?

Na promocję Białegostoku.

Co Pan przez to rozumie?

Szczegóły zostały ujęte w piśmie do Rafała Rudnickiego.

Zobacz też:

Podlaska Gala Olimpijska. Najpopularniejsi podlascy sportowcy 2016

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie