Jan Zumbach – Ostatnia walka

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
"Ostatnia walka" to autobiografia Jana Zumbacha, polskiego asa myśliwskiego i dowódcy legendarnego Dywizjonu 303.
"Ostatnia walka" to autobiografia Jana Zumbacha, polskiego asa myśliwskiego i dowódcy legendarnego Dywizjonu 303. Wydawnictwo Bellona
Największy gwiazdor polskiego wojennego lotnictwa, legendarny dowódca Dywizjonu 303 to niezwykle barwna postać. Wydawnictwo Bellona właśnie wznowiło wspomnienia pirata przestworzy.

Wojenną karierę Jana Zumbacha Polacy poznali choćby dzięki szkolnej lekturze „Dywizjonu 303” Arkadego Fiedlera. Jednak losy wojennego pilota wszech czasów ułożyły się w rewelacyjną opowieść łotrzykowską, w dodatku wolną od uprzedzeń rasowych.

Patrząc na życie pilota z tej perspektywy, można przyznać, że wiele zawdzięczał Żydom. Ot choćby pieniądze niezbędne na młodzieńcze hulanki pożyczał na lichwiarski procent od niejakiego pana Cholewy. Oprocentowanie malało w zależności od postępów w pilotażu w sławnej dęblińskiej Szkole Orląt. Kiedy już pułkownik Zumbach obrósł w piórka pilota RAF-u, jeszcze w 1944 roku wykonał kilka „misji” z Londynu do Antwerpii, by przerzucić nad kanałem La Manche spore ilości diamentów na zlecenie swoich żydowskich znajomych. Po II wojnie światowej, za zarobione na przemycie pieniądze kupił kilka samolotów, i oprócz przewożenia pasażerów przemycał choćby szwajcarskie zegarki. Kiedy zgłosili się do niego Żydzi, by pomagał w przewozach ważnych person do rodzącego się państwa Izrael – podjął i to ryzyko. A przecież wspomina, że jeszcze przed wojną przyznanie się do zażyłości z Żydem w Polsce, szczególnie w szkole oficerskiej, mogło grozić ostracyzmem.

Umiłowanie awanturnictwa, przygód, a nade wszystko pilotażu, popchnęły Jana Zumbacha do zostania najemnikiem podczas wojen w Katandze i w Biafrze. Nie wiadomo do końca, czy uważał że służy w słusznej sprawie, czy była to zwykła żyłka do przygód, w każdym bądź razie wolał bombardowanie Afryki, niż prowadzenie dyskoteki na Avenue des Champs-Élysées z najpiękniejszymi nawet dziewczynami.

Co ważne, czytając wspomnienia Jana Zumbacha, ma się wrażenie że to opowieść dobrego kumpla. Dziś znając afrykańskie wojny z fabularyzowanych reportaży Ryszarda Kapuścińskiego warto przypomnieć sobie, jak takie walki wyglądały od wewnątrz. Jan Zumbach nie walczył piórem, zrzucał prawdziwe bomby.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie