Jan Ołdakowski: Powstanie Warszawskie niesie wartości, których potrzebuje Zachód [WYWIAD]

Anita CzuprynZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Lech Kaczyński uważał i my też tak uważamy, że w powstaniu, jak w soczewce widać to wszystko, co było problemem w historii Polski XX wieku - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

To już 73. rocznica Powstania Warszawskiego. Inna od wszystkich innych?
Dla mnie ona jest ważna, dlatego, że po raz pierwszy, w tak intensywny sposób wprowadziliśmy w życie zasadę sztafety pokoleń. Są grupy ludzi, które w sposób naturalny są predestynowane do tego, żeby być spadkobiercami powstańców. W tym roku mamy 750 wolontariuszy, którzy będą pomagać w czasie organizacji obchodów Powstania Warszawskiego. Wszyscy wolontariusze na pewno są takimi spadkobiercami. Ale również odbędzie się pierwszy od wielu lat zjazd wszystkich organizacji harcerskich w Polsce, z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego. Harcerze będą nie tylko na służbie w czasie obchodów, ale będą również specjalnymi gośćmi - tymi, którzy będą wartości bliskie powstańcom nieść w przyszłość.

Co dla Pana, osobiście, będzie najważniejsze w czasie tych obchodów?
Zobaczyć tylu wolontariuszy i harcerzy, którzy będą się też czuli współgospodarzami, tymi, którzy niosą przyszłość, to na pewno będzie dla mnie coś wyjątkowego. Ale jak zawsze, podobnie jak wielu innych Polaków, czekam na dźwięk syren. To doświadczenie absolutnie mistyczne. To taki moment, w którym okazuje się, że jesteśmy wyjątkowi, że pod tym zewnętrznym wrażeniem pośpiechu załatwiania swoich spraw, pogoni, skupianiu się na powierzchownych sprawach, na dźwięk syren ten największy w Europie, mówiąc językiem kultury młodzieżowej, flash mob urzeczywistnia się. Największa grupa ludzi w Europie zatrzymuje się na jeden sygnał i tym dziwnym zatrzymaniem, któremu towarzyszą zmiany, bo jak ktoś siedzi, to wstaje, jak idzie, to nagle nieruchomieje, jak prowadzi samochód, to hamuje i wysiada - oddaje się hołd powstańcom. To daje wrażenie ciągłości pamięci, łączności z wydarzeniami sprzed lat; to jest zawsze coś niesamowitego. Zawsze na to czekam i zawsze się boję, że się tak nie stanie, i za każdym razem, kiedy już wieczorem oglądam to w serwisach informacyjnych, jestem autentycznie wzruszony.

Akcja pod hasłem „Wolność łączy” pokazuje sposoby budowania wspólnoty w oparciu o powstańców

Ja też i też za każdym razem! Ale szczerze mówiąc, myślałam, że powie Pan o ostatnich ważnych wydarzeniach, jak wizyta amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa i jego przemówienie przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego, i o wizycie w muzeum książęcej pary. Czym były dla Pana te wydarzenia?
Były wyjątkowe, dlatego, że to ukoronowanie polityki historycznej Lecha Kaczyńskiego. Nie da się bowiem założyć, że te ważne wizyty odbyły się same z siebie. Dał temu początek Lech Kaczyńskiego, który zdecydował, że po pierwsze, powoła nasze muzeum, a po drugie, że będą obchody Powstania Warszawskiego i to w wymiarze międzynarodowym, bo jako prezydent Warszawy zaprosił absolutnie pierwszoligowych gości z zagranicy. Był kanclerz Niemiec, sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych, wicepremier Wielkiej Brytanii, inne wielkie postaci. Ale właśnie dlatego, że Lech Kaczyński uważał i my też tak uważamy, że w Powstaniu Warszawskim, jak w soczewce widać to wszystko, co było problemem w historii Polski XX wieku. To coś, czego nie widać z Zachodu i czego Zachód nie potrafił zrozumieć, to że udział Polski w II wojnie światowej miał charakter moralny, charakter sprzeciwu, ale był też walką z dwoma totalitaryzmami. Skutki II wojny światowej skończyły się w Polsce w 1989 roku, ujmując najprościej i nie wchodząc w dyskusje. Zatem to, że dzisiaj przyjeżdżają najważniejszy polityk świata i najbardziej znana polityczna para na świecie, i składają hołd powstańcom, bo przecież Donald Trump po swoim przemówieniu podszedł do powstańców, uścisnął rękę każdemu z nich - ten gest można odczytać jako spóźnione podziękowania Zachodu za polski wkład wojenny, za polski heroizm. To, że para książęca spotyka się tu, w muzeum, pod repliką bombowca, którym latała polska załoga, ale w barwach RAF-u, z powstańcami, to jest ukłon w stronę Polaków. W ten sposób manifestują, że chcą mieć z Polską dobre relacje. Chyba od zakończenia II wojny światowej tak ważni politycy w tak krótkim odstępie czasu nie powiedzieli tak wzniosłych słów o Powstaniu Warszawskim i nie złożyli gratulacji warszawskim powstańcom.

Zachód w końcu zrozumiał?
Wyraźnie zrozumiał, że temat jest ważny po pierwsze dla nas. Po drugie - jedno z ważniejszych, republikańskich przemówień w swojej dotychczasowej prezydenturze nowy prezydent Stanów Zjednoczonych wygłasza pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego i mówi, że Powstanie Warszawskie niesie te wartości, których potrzebuje Zachód. Wprost to artykułuje. Czyli stawia diagnozę dotyczącą obecnego stanu świata, definiując, że najważniejszym gwarantem porządku jest jednak świat, który nazywamy Zachodem, ale Zachód w tej chwili jako remedium na swoje kryzysy, powinien korzystać z wartości, które stały za Powstaniem Warszawskim. To mówi Donald Trump pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego. Można więc powiedzieć, że nawet pod presją odbycia dobrej wizyty, sięga po te tematy, po te historię, po to, co będzie ważne w naszych relacjach. Tak samo będzie z przyszłą rodziną królewską. To również była dobra wizyta i mamy sygnały z tamtej strony, że jest traktowana jako udana.
Co na parze książęcej zrobiło największe wrażenie w muzeum?
Nie co, a kto. Powstańcy. Przez cały ten czas, kiedy zwiedzali muzeum, książę i księżna Cambridge, podpytywali, przygotowując się do rozmowy z powstańcami. Ciekawiło ich samo powstanie, widać było, że mieli wiedzę, ale istotna dla nich była droga przez muzeum na spotkanie z powstańcami. Wizyta zaplanowana była co do minuty. Jedyny punkt, który rozjechał się z tym kalendarzem, było właśnie spotkanie z powstańcami, które trwało dłużej, niż to zaplanowano. Samo pożegnanie z nimi trwało długo. Kiedy szliśmy już do Muru Pamięci, a był to ostatni punkt tej wizyty, księżna zwróciła uwagę na siłę powstańców. Nie, że są w dobrej kondycji, ale że są silni siłą wewnętrzną. Siłą, którą daje opowiadanie o historii, poczucie, że oni są na służbie. Ich służba polega na tym, że przekazują kolejnym pokoleniom swoje wartości, patriotyzm. Księżna dostrzegła, że tym prawdziwym światłem, które płonie w powstańcach jest siła. To był dla mnie najważniejszy moment tej wizyty, bo jest to coś, co nas również fascynuje i o czym opowiadamy. Kluczem jest pełne zaangażowanie, zdecydowanie. Tacy byli powstańcy.

Co roku przy okazji obchodów Powstania Warszawskiego wydarza się coś wyjątkowego w kulturze. A to powstają płyty z powstańczymi pieśniami, a to powstają filmy o powstaniu, o tamtym czasie, kiedy Warszawa zamieniała się w miasto ruin. W tym roku szczególne wrażenie robią na ludziach wzruszające spoty.
Zanim opowiem o spotach, chcę zwrócić uwagę, że w tym roku również mamy próbę muzycznego zmierzenia się z tematem Powstania Warszawskiego, bardzo trudna, nie tylko formalnie. Agnieszka Glińska, jako dyrektor artystyczny przygotowała na nasze zlecenie płytę z poezją Anny Świrszczyńskiej, łączniczki z powstania, która po wyjściu z powstania doszła do Krakowa i mieszkała tam do śmierci. To są takie powstańcze wiersze z Krakowa. Wydała je wiele lat po powstaniu, tomik ukazał się w 1974 roku. Pisała je jako dojrzała już kobieta, nie nastolatka, którą była w powstaniu. Te wiersze są bardzo trudne przez swoją lakoniczność, zwarte, jest tam mało słów, ale są wstrząsające swoimi obrazami. To wiersze, pokazujące kobiecą perspektywę, również emocjonalną osoby zaangażowanej w Powstanie Warszawskie. Przygotowaliśmy też spektakl teatralny, i też niełatwy, w reżyserii Iwana Wyrypajewa.

W którym zagra Andrzej Seweryn.
To monodram na podstawie pamiętników dziewczynki, która swoją wojnę przeżyła w Groznem. Wojna się zaczęła, gdy miała 9 lat. Była świadkiem niszczenia miasta, niszczenia więzi społecznych w mieście napadniętym przez Rosję Władimira Putina. Pokazujemy uniwersalizm tego doświadczenia, którym jest Powstanie Warszawskie. Ale rzeczywiście, rzecz, z której jesteśmy bardzo zadowoleni, to akcja związana ze spotami. Akcja pod hasłem „Wolność łączy”. Akcja, która pokazuje sposoby budowania wspólnoty w oparciu o powstańców. Kiedy słuchamy powstańców, to oni zawsze mówią, że ich walka o wolność jest również walką o wspólnotę, o to, żebyśmy jako Polacy byli razem, głównie 1 sierpnia, ale i w ogóle. Paradoksalnie bohaterami tych spotów są młodzi ludzie, którzy biorą na siebie ciężar zorganizowania czegoś, w tym przypadku - pomocy powstańcom. I ci młodzi, sami z siebie zostają współczesnymi powstańcami. W każdym z tych spotów jest młody człowiek, który znajduje w sobie siłę zrobienia czegoś. Ale sygnał łatwo przegapić. Jest moment, w którym trzeba zorientować się o co chodzi, to jest klucz do sytuacji, a później trzeba zrozumieć tę sytuację, przetworzyć ją i zostać osobą wyjątkową w tym momencie. Tymi spotami zachęcamy ludzi do tego, że jeśli chcemy naśladować powstańców, to musimy coś zrobić, coś zwykłego, co z perspektywy czasu może się okazać wyjątkowe.

Jeśli chcemy naśladować powstańców, to musimy coś zrobić, coś zwykłego, co z perspektywy czasu może się okazać wyjątkowe

Te spoty również w przejmujący sposób opowiadają o pamięci. O tym, czym ona jest i dlaczego jest tak ważna dla nas. A że trafia to do ludzi bardzo głęboko, dlatego nie wstydzą się łez, kiedy je oglądają.
Staramy się, żeby powstańcy mieli pewność, że mają naśladowców. Jak wspominałem, w tym roku po raz pierwszy odbędzie się ogólnopolski zjazd harcerski na rocznicę Powstania Warszawskiego i ci harcerze będą brać udział w obchodach nie tylko jako ludzie na służbie, którzy mają służyć powstańcom, ale będą też brali udział jako specjalni goście, którzy dlatego nimi są, bo na nich spoczywa odpowiedzialność za niesienie wartości powstańców w przyszłość.

Bieg Powstania Warszawskiego 2017 [ZDJĘCIA] 11 tysięcy osób ...

W ubiegłym roku rozpętała się wielka dyskusja na temat tego, czy zakładać opaski powstańcze, czy mamy do tego prawo. To ciekawe, że tegoroczne spoty niejako odpowiadają na tamtą debatę - w jednym z nich młoda pielęgniarka ze szpitala nakłada opaskę sanitariuszki.
Nakłada, bo zgadza się na to sanitariuszka z powstania, jest to nagroda za to, co ta młoda pielęgniarka zrobiła - za to, co zrobiła, jest godna nosić ten symbol. Z powstańczą opaską sytuacja jest dużo trudniejsza, bo sami powstańcy pilnują tego, by nie sprowadzać tego wyjątkowego symbolu do codzienności. Ponieważ symbol opaski powstańczej jest wyjątkowy. Ale też powoli przyjmuje się do wiadomości, że w sytuacjach szczególnych mogą go zakładać nie powstańcy. Choć nie jest to rzecz codzienna, w przeciwieństwie do symbolu kotwicy Polski Walczącej, który, jako symbol jest chroniony, ale jest własnością wszystkich Polaków, zawiera w sobie codzienną ekspresję - można jeździć samochodem ze znaczkiem Polski Walczącej, można w koszulce z tym znakiem pójść do sklepu po warzywa. W opasce powstańczej nie wypada robić czegoś pospolitego. Opaska podkreśla wyjątkowość symbolu.
O muzeum, o Powstaniu Warszawskim rozmawiałam z Panem niejeden raz, ale teraz uświadomiłam sobie, że nie wiem, czy ma Pan swoje ważne miejsca w Warszawie związane z powstaniem, czy nosi Pan w sobie niepowtarzalne historie związane z tamtym czasem i w końcu, czy ma Pan własnych bohaterów powstania?
Jeśli pyta pani o to, co na temat Powstania Warszawskiego uważa dyrektor muzeum, to muszę powiedzieć, że my również po to działamy w tym muzeum, aby nie było już żadnych powstań. Aby wnioskiem z tamtej sytuacji było to, że jesteśmy silni, na tyle silni również potęgą militarną, obronną, silni również w znaczeniu - integralni, że nikt nigdy nas już nie zaatakuje. Bo tylko te momenty, w których nas ktoś atakował powodował wybuchy powstań, bo one same z siebie się przecież nie rodziły. Zatem naszym celem jest spowodowanie, żeby w ludziach pojawiła się refleksja, aby być razem, że wolność łączy. Jeśli zaś chodzi o moje powstańcze miejsca i sprawy, to największe wzruszenia zawsze przeżywam na Powązkach. Od wielu lat 1 sierpnia jestem tam, przy pomniku Gloria Victis. Bycie tam razem z weteranami to dla mnie najmocniejsze wydarzenie całego roku. Po to pracuję cały rok, aby znaleźć się tam w godzinie W i w ciszy czekać na pojawienie się dźwięku syren, z poczuciem, że tam właśnie jest epicentrum, tam jest serce. To najbardziej przejmujące miejsce: kwatery z drewnianymi krzyżami. Moja babcia była powstańcem warszawskim, kiedy idę po Warszawie, przypominam sobie jej opowieści, o tym, jak przebiegała ulicę Marszałkowską z zegarkiem, bo moździerz, który niszczył Śródmieście, wystrzeliwał pociski dokładnie co kilka minut, po kilku minutach biegu trzeba więc było szukać miejsca, żeby się schronić.

Dla mnie najbardziej niezwykłe jest to, że w tamtym czasie, w strasznych warunkach wojny możliwe było funkcjonowanie państwa, administracji, że działała choćby poczta.
Poczta to nie wszystko. W czasie Powstania Warszawskiego wydano dwa dzienniki ustaw. Wydano kilkadziesiąt ustaw w ciągu pierwszych kilku dni powstania! Proszę sobie wyobrazić wysiłek napisania ustroju państwa w warunkach okupacyjnych! Oni to potrafili. Dlatego uważam, że powstańcy są naszym absolutnym wzorcem, bo rozumieli, że najważniejsze jest posiadanie wolnego państwa z dobrym ustrojem. Że najważniejsze jest ocalić ducha. Okupant tego ducha zabijał na różne sposoby. Zresztą, każdy totalitaryzm eroduje ludzi, ich moralność, sposób, w jaki funkcjonują. Rolą Polskiego Państwa Podziemnego było więc też podtrzymywać na duchu obywateli, pokazywać, że jest sens walczyć, pokazywać dobre działania, stąd na przykład ta kotwiczka Polski Walczącej. Ona była symbolem, że się nie poddaliśmy i walczymy na różne sposoby, nie poddajemy się działaniom, które nas niszczą. Bo Trzecia Rzesza niszczyła Polaków, nie tylko na zewnątrz, ale i od środka. Był taki dzień, kiedy w Warszawie zostało narysowanych ponad 400 kotwiczek, właśnie po to. Niemcy bardzo się denerwowali, zamalowywali je, srogo karali złapanych na ich malowaniu. Dla większości powstańców, również dla mojej babci, udział w Powstaniu Warszawskim był wyborem moralnym. W powstaniu wzięło udział całe pokolenie, które miało poczucie, że jest to opór przeciwko złu. To jest może ta przyczyna, dlaczego Powstanie Warszawskie jest tak fascynującą historią, tak intrygująca. Trzymamy cały czas kciuki za tych, którzy walczyli, bo jawią nam się jak bohaterowie z komiksów - oni byli tylko dobrzy. A na końcu przegrali. To jest niezgoda na to, że dobrzy przegrywają. Stąd Powstanie Warszawskie tak wciąga w dyskusję. Skutek powstania jest wstrząsający, jeśli chodzi o liczbę zabitych. Jako Muzeum Powstania Warszawskiego wciąż szukamy danych ofiar mordów na cywilach. Połowa zabitych przez Niemców cywilów jest ciągle nie nazwana z imienia i nazwiska. W tym sensie plan Hitlera się powiódł - nie tylko ich ciała spalono po rzeziach, ale też zatarto ślad ich istnienia. To ludzie którzy zniknęli. Istotą ludobójstwa jest też to, że ono zabijając ludzi zabija też pamięć o nich. Gdyby ginął co dziesiąty, a nawet co drugi, to reszta mogłaby pamiętać o tych, którzy zginęli. A kiedy giną wszyscy? Pamięć znika.

Największa grupa ludzi w Europie zatrzymuje się na jeden sygnał. Zawsze na to czekam i jestem wzruszony

A jeśli chodzi o Pana bohatera powstania?
Kiedy słucha się opowieści powstańców, to ma się wrażenie, że wszyscy oni są bohaterami, są absolutnie wyjątkowi. Te dwa miesiące powstania to był okres takiej kondensacji wydarzeń, strasznych, przerażających, ale też wyjątkowych, bo tworzyli wspólnotę bez mała idealną. Byli dla siebie koleżeńscy, braterscy, opiekuńczy, ofiarni. Byli ludźmi, którzy potrafili wcielić w życie ideały. Stąd tak trudno wybrać mi jednego tylko bohatera. Znam setki wspomnień relacji, powstańców, którzy są wyjątkowi. Oczywiście, powstanie oznacza też olbrzymią liczbę dramatów. Kiedyś jeden z naszych zaprzyjaźnionych powstańców powiedział, że dla niego najbardziej dramatyczne w powstaniu było to, że przed powstaniem zbierał swoją drużynę, odwiedzając domy swoich 11 podwładnych i wiosną 1945 roku znów obszedł te domy, po kolei meldując, że wszyscy zginęli, że rodzinom każdego z tych harcerzy, których zabierał do powstania, a których matki mówiły: „Tylko niech pan ich przyprowadzi z powrotem”, musiał to powiedzieć. To było najgorsze doświadczenie. Każda z historii powstańczych ma taki ładunek emocji, ale też wagi ludzkich spraw. Kiedy się słyszy takie historie, to nie można obok nich przejść obojętnie. Każda z nich jest historią na wstrząsający film, na wspaniałą książkę, do twórczego, artystycznego przetworzenia. Powstańców, których historie znam, podziwiam, które mnie poruszają, jest pewnie kilkaset. Trudno mi wybrać jednego.

Ciekawe, że wciąż możemy o tym rozmawiać, wciąż znajdować nowe, poruszające historie. To pokazuje też, jakim Powstanie Warszawskie jest fenomenem.
Fenomen polega na tym, że Powstanie Warszawskie jest wydarzeniem tak przejmującym, w którym tych młodych, pięknych powstańców podziwiamy za ich heroizm, umiejętność poświęcenia się i poświęcenia wszystkiego, podporządkowania wartościom swojego życia. A z drugiej strony jest ten przerażający koniec, którego w tej opowieści nie chcemy, nie zgadzamy się z nim. Chcemy, żeby wygrali. Dyskutujemy, czy to poświęcenie wtedy miało w ogóle sens, Na tym polega siła powstania. Ono jest istotą polskości: bić się, czy nie bić? A jeśli się nie bić, to jak kochać wolność i Polskę? Jan Nowak-Jeziorański podkreślał, że był przeciwnikiem powstania, który uważał, że ono musiało wybuchnąć. Dziś Powstanie Warszawskie jest już fenomenem socjologicznym, oderwało się od dyskusji historyków. Jest wydarzeniem, które powoduje, że kilkaset tysięcy ludzi robi coś w jednym, tym samym momencie, czcząc godzinę W.

Materiał oryginalny: Jan Ołdakowski: Powstanie Warszawskie niesie wartości, których potrzebuje Zachód [WYWIAD] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 23

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
a kaczorowskie

Pewnego dnia nauczycielka poprosiła swoich uczniów, by wypisali na
> kartce imiona wszystkich kolegów z klasy,
> zostawiając przy tym trochę miejsca obok nich. Potem powiedziała do
> uczniów, by się zastanowili nad najmilszą rzeczą,
> którą mogliby powiedzieć o każdym ze swoich kolegów i napisali to obok
> ich imion. Trwało to całą godzinę, zanim wszyscy skończyli,
> i przed opuszczeniem klasy oddali swoje kartki nauczycielce.
> W weekend nauczycielka napisała każde nazwisko na kartce i obok niego
> listę miłych rzeczy przypisanych mu przez kolegów ...
> W poniedziałek każdemu z uczniów oddała jego lub jej
>
> listę. Już po
> krótkiej chwili wszyscy się uśmiechali. "Rzeczywiście?",
> było słychać szepty, "Nawet nie wiedziałem, że dla kogoś coś znaczę!"
> i "Nie wiedziałem, że inni mnie tak lubią", brzmiały komentarze.
> Nikt potem nie wspominał już o tych listach.
> Nauczycielka nie wiedziała, czy uczniowie dyskutowali o nich ze sobą
> lub z rodzicami, ale to nie było istotne.
> Ćwiczenie wypełniło swoje zadanie. Uczniowie byli zadowoleni z siebie
> i z innych.
> Kilka lat lat później jeden z uczniów zmarł i nauczycielka poszła na
> jego pogrzeb. Kościół był pełen przyjaciół.
> Jeden po drugim z tych, którzy kochali lub znali młodego człowieka,
> przechodzili obok trumny i oddawali ostatnią cześć.
> Nauczycielka podeszła jako ostatnia i modliła
>
> się przy trumnie.
>
> Kiedy
> tam stała, ktoś z niosących trumnę powiedział do niej:
> "Czy była pani nauczycielką matematyki Marka?" Skinęła: "Tak". Ten
> powiedział: "Mark bardzo często mówił o pani."
> Po pogrzebie większość szkolnych kolegów Marka zebrało się razem. Byli
> tam również jego rodzice i wyraźnie czekali na to,
> by porozmawiać z nauczycielką. "Chcemy pani coś pokazać", powiedział
> ojciec i wyciągnął portfel z kieszeni. "Znaleziono to, kiedy zginął
> Mark.
> Sądziliśmy, że pani to rozpozna". Wyjął z portfela zniszczoną kartkę,
> która najwyraźniej sklejona, była wielokrotnie składana i rozkładana.
> Nauczycielka wiedziała, nie patrząc, że była to ta kartka, na której
> były miłe rzeczy, jakie koledzy napisali o Marku.
>
>
> "Chcieliśmy pani bardzo podziękować za to,
>
> że pani to zrobiła",
> powiedziała matka Marka, "Jak pani widzi, Mark bardzo to cenił".
> Wszyscy dawni uczniowie zebrali się wokół nauczycielki. Charlie
> uśmiechnął się i powiedział: "Ja też mam jeszcze moją listę.
> Jest w górnej szufladzie mojego biurka". Żona Hainza powiedziała:
> "Hinz poprosił mnie, żebym wkleiła listę do naszego ślubnego albumu".
> "Ja też ciągle mam swoją", powiedziała Monika, "jest w moim
> dzienniku". Potem Irena, inna uczennica, sięgnęła do swojego
> terminarza
> i pokazała wszystkim swoją porwaną i postrzępioną listę: "Zawsze noszę
> ją przy sobie" powiedziała i dodała: "Sądzę, że wszyscy zachowaliśmy
> nasze listy".
> Nauczycielka była tak wzruszona, że musiała usiąść i
>
> zaczęła płakać.
> Płakała nad Markiem i nad wszystkimi
>
> kolegami, którzy go nigdy już nie
> zobaczą.
> Żyjąc z bliźnimi, często zapominamy, że każde życie kiedyś się kończy
> i że nie wiemy, kiedy ten dzień nadejdzie.
> Dlatego należy mówić ludziom, których się kocha, że są szczególni i ważni.
> Powiedz im to, zanim będzie za późno.
> Możesz to zrobić wysyłając im tę wiadomość. Jeśli tego nie uczynisz,
> stracisz cudowną okazję do zrobienia czegoś miłego i pięknego.
> Jeśli dostałeś tę wiadomość, to dlatego, że ktoś się o ciebie troszczy
> i to znaczy, że jest przynajmniej jeden człowiek, dla którego coś
> znaczysz.
> Pomyśl, zbierasz to, co siejesz.
> To co wniesiemy do życia innych, wróci do naszego życia. Ten dzień
> będzie szczęśliwy i wyjątkowy dokładnie tak, jak ty!
> Nie pytaj, tylko

T
Tyta

a kaj to ona sie tak przesuwo?
mozno tys zajs nadupiony, jak polcko malpa?

T
Tyta

juz o pol osmyj wylywosz sam te swoje pomyje,

über Deutschland lacht die Sonne,
über Polen die ganze Welt

f
f2

W d**** siedzisz, to i takie masz widoki

F
Francik Posypa

Szkoda, co cie filatel drugi zoety (f2) niy posuou! Bo bouby jedyn polcki szowinistyczny debil mnij na ty ziymi!

f
f2

Kiedy do ciebie dotrze, że ten kraj nigdy nie będzie częścią niemieckiej Europy. Prus już nie ma, muzułmańskie plemiona dopełnią resztę, a granica Polski przesuwa się coraz bardziej na zachód.

f
f2

Tela głupoty w tych Mniemcach, że to przez nich masz zajeranek hitlerowski okurwiały łeb całkiem zasrany własnymi odchodami.

d
de Bergerac

To zasluga Zydow, ktorych pomordowano, ze o Ausschwitz mowi sie tez i poza Polska. A teraz dyrektorzyna z laski Kaczorstwa probuje rozpowszechniac teze, ze powstanie w Warszawie powinno interesowac Europe! A nie starczy wam, ze to dzieki polskiej kulturze Francuzi umieja jesc nozem i widelcem - co o was Polacy nie da sie powiedziec!

c
cirano

Tela gupoty na jednym koncku Europy!?
Tosz to gorsze jak katolicyzm Rydzyka!

G
Gość

W świecie, w którym język i nadawanie nazw oznaczają władzę, cisza jest opresją, jest przemocą, i na­leży czy­nić wszys­tko naj­le­piej, jak to możli­we kochać wol­ność na­de wszys­tko i nig­dy nie zdradzać prowdy.
Inie zamieniłbym tego miejsca na żadne inne

p
pyjter

Ten kraj nigdy nie bedzie czescia Europy

G
Gość

Jeżeli II WŚ wygrali by oni to to Churchill w Norymberdze byłby pierwszoplanową
postacią na ławie oskarżonych

Zadziwiające są zakola Historii Polskiej
Niech pan dyrektor coś powie o Generale Sikorskim
dlaczego ???

P
Panie Jan Ołdakowski

rolą dyrektora muzeum jest dbać o dobry wizerunek swojego stołka ?

Prawda Czasu Prawda Ekranu

T
Tyta

takie herezje pier dolić?

g
gosc_k

niech mnie ktos oswieci jaka wartosc niesie niepotrzebna hekatomba własnych obywateli ? chyba przestroge by tak nie robic, przestroge by zawsze znalazł sie ktos odwazny i charyzmatyczny kto przeszkodzi podekscytowanym dowódcom w zabawie w żołnierzyki uswiadamiajac ze bawia sie krwia nie tylko zołnierzyków ale innych obywateli, przestroge by nie szafowac wspaniałą odwaga i poswieceniem własnych żołnierzy realizujac swoje ego dowódcy i ego polityka

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3