James McBride – Załatw publikę i spadaj. W poszukiwaniu Jamesa Browna

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
James McBride (1957) – saksofonista jazzowy, wykładowca na Uniwersytecie Nowojorskim, dziennikarz i autor kilku książek, m.in. The Color of Water, Song Yet Sung, Miracle at St. Anna, która została zekranizowana przez Spike’a Lee, i Ptaka dobrego Boga, za którą otrzymał w 2013 Amerykańską Nagrodę Książkową.Współpracował z „The Washington Post”, „People”, „The Boston Globe”, „Essence”, „Rolling Stone” i „The New York Times”. W 2016 został nagrodzony przez Baracka Obamę medalem National Humanities za ogromny wkład w literaturę i kulturę.
James McBride (1957) – saksofonista jazzowy, wykładowca na Uniwersytecie Nowojorskim, dziennikarz i autor kilku książek, m.in. The Color of Water, Song Yet Sung, Miracle at St. Anna, która została zekranizowana przez Spike’a Lee, i Ptaka dobrego Boga, za którą otrzymał w 2013 Amerykańską Nagrodę Książkową.Współpracował z „The Washington Post”, „People”, „The Boston Globe”, „Essence”, „Rolling Stone” i „The New York Times”. W 2016 został nagrodzony przez Baracka Obamę medalem National Humanities za ogromny wkład w literaturę i kulturę. Wydawnictwo Czarne
Udostępnij:
James McBride to nie tylko saksofonista i kompozytor, ale też laureat Amerykańskiej Nagrody Książkowej. W znakomitym stylu, z dystansem do własnej postaci i kultury czarnych, śledzi historię Jamesa Browna – genialnego wokalisty soulowego i funkowego.

Chociaż James McBride jest muzykiem, nie zamierzał napisać kolejnej biografii Króla Soulu. Postawił sobie za cel dotarcie do prawdy o muzyku, który kierował się całe życie dewizą „załatw publikę i spadaj”. W swojej podróży do najbiedniejszych, przesyconych wciąż rasizmem stanów Ameryki Północnej McBride dociera do ostatnich żyjących osób, które zaczynały z Brownem wspólną muzyczną drogę. Odgrzebuje ślady jego dzieciństwa, przyjaciół, wiernych druhów, którzy nigdy go nie opuścili. A według nich wszystkich nie był łatwym człowiekiem.

Sam będąc muzykiem, z niesamowitą ironią, językiem ciętym jak u Woody’ego Allena, McBride opisuje ciężkie życie instrumentalistów, którzy współtworzyli legendarne brzmienie piosenek Browna. I zdaje sobie sprawę, że całe pokolenia Czarnych były przez białych okradane z ich kultury. Ironicznie opisuje sytuację, w której nagranie Charlie Parkera z 1945 roku utrwalone na marnej jakości płycie jest tematem egzaminu na zakończenie studiów muzycznych, za które rodzina przyszłego muzyka płaci 60 tys. dolarów rocznie, a spadkobiercy twórcy ponadczasowych jazzowych fraz nic z tego nie mają. Kiedy zastanawiam się, skąd u tego zawodowego dziennikarza i pisarza tyle ironii, trafiam na jego wspomnienie o mamie – Żydówce z Polski i wszystko staje się jasne. Po prostu jako twórca łączy w sobie inteligencję i melancholię z naszej części Europy z muzykalnością i wyczuleniem na kwestie rasowe ojca – Afroamerykanina.

Wracając do samej postaci Jamesa Browna, posiłkując się frazą, która stała się tytułem książki, opowiada o nim jako o postaci, która fałszowała swoja biografię, ale miała złote serce dla biednych. O człowieku, który umiał być szefem dla muzyków, ale rzadko przyjacielem. O mrocznych stronach Browna i jego nadzwyczajnej dbałości o wygląd. I o niechęci do spoufalania się z kimkolwiek. No tak – załatw ich i spadaj. Wtedy będą cię szanowali.

James McBride nie opisuje seksualnych i narkotykowych ekscesów, więcej uwagi poświęca najbliższym współpracownikom Browna. Fantastycznie opisuje, jaką miał rolę muzyk w wykreowaniu jednego z najważniejszych czarnoskórych kaznodziei współczesnej Ameryki. Ale też o jego chorobliwej manii chowania wszędzie gotówki, o karach finansowych dla muzyków, o przekupywaniu prezenterów w radiach, by puszczali więcej Browna. A, że ci często byli biali – pieniądze brali i … nie puszczali. Tak wygląda amerykańska równość i demokracja widziana od środka.

Dodatkowym atutem tej fantastycznej książki, będącej bardziej zapisem reporterskiego śledztwa, próbą stworzenia z okruchów choćby odbicia sylwetki Jamesa Browna niż klasyczną biografią jest język i jego tłumaczenie. McBride trzyma czytelników w napięciu, nigdy nie wiadomo, czego się dowie i jak zakończą się jego wojaże po peryferiach Stanów. Tłumaczący książkę Maciej Świerkocki chcąc pokazać prowincjonalność Browna, idąc pewnie za autorem, stara się oddać prostacką wymowę gwiazdora, wkładając mu w usta jakąś gwarę. Wychodzi przekonująco.

Nawet jeśli tylko jak przez mgłę pamiętacie pastora z filmu „Blues Brothers” (tak, to był James Brown), a reklamy najważniejszych marek zapomniały o korzystaniu z przeboju „I Got You”, nie przejmujcie się. „Załatw publikę i spadaj” to nie jest książka muzyczna. To książka o Ameryce, w jakiej będąc czarnoskórymi – nie chcielibyście żyć i dzisiaj.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie