Jak dwóch Markowskich rządziło

    Jak dwóch Markowskich rządziło

    Aneta Boruch aboruch@poranny.pl tel. 085 748 96 63

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Sprawa jest paskudna. Zresztą nie jest tajemnicą, że do nieprawidłowości dochodziło tam od dawna. Media o tym donosiły. Prokurator dysponuje odpowiednimi

    Sprawa jest paskudna. Zresztą nie jest tajemnicą, że do nieprawidłowości dochodziło tam od dawna. Media o tym donosiły. Prokurator dysponuje odpowiednimi sposobami, aby ustalić prawdę. Jarosław Dworzański, marszałek województwa podlaskiego ©fot. Archiwum

    Wypłacali sobie samowolnie gigantyczne premie, a w dokumentach panował bałagan - tak działało dwóch szefów w zarządzie melioracji.
    Sprawa jest paskudna. Zresztą nie jest tajemnicą, że do nieprawidłowości dochodziło tam od dawna. Media o tym donosiły. Prokurator dysponuje odpowiednimi

    Sprawa jest paskudna. Zresztą nie jest tajemnicą, że do nieprawidłowości dochodziło tam od dawna. Media o tym donosiły. Prokurator dysponuje odpowiednimi sposobami, aby ustalić prawdę. Jarosław Dworzański, marszałek województwa podlaskiego ©fot. Archiwum

    Opisywaliśmy bagno

    Opisywaliśmy bagno


    W lutym 2005 roku okazało się, że ówczesny dyrektor melioracji projektował oczyszczalnie czy kanalizacje, a potem opiniował projekty. Później wyszło, że ma wyrok za jazdę po pijanemu, podobnie jak jego zastępczyni. "Poranny" opisywał też nieprawidłowości przy pracach melioracyjnych wykonywanych na terenie należącym do ówczesnego wicemarszałka. Sprawą nawet zainteresowały się policja i prokuratura.



    Podejrzani to: Krzysztof Markowski, kierownik w Gospodarstwie Pomocniczym Eksploatacja Urządzeń Melioracyjnych, i Mirosław Markowski, były dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, w końcówce roku wicedyrektor. Niespokrewnieni, ale bardzo sobie przychylni.

    Żonglowanie premiami

    Urząd marszałkowski przeprowadził w ich firmach dwie kontrole. W kwietniu i czerwcu tego roku. Wyniki marszałek przekazał wczoraj na specjalnej konferencji prasowej.
    I wyszło, że kierownik Markowski kazał wypłacić sobie premię w wysokości 6,8 tys. zł brutto za trzeci kwartał 2007 roku. W dokumentach nie ma ani wniosku o tę premię, ani zgody zwierzchnika.

    Kolejna sprawa dotyczy też premii, ale za ostatni kwartał. Została wypłacona w grudniu, a wniosek o jej przyznanie główny księgowy napisał dopiero... 4 stycznia tego roku. Premię przyznał Mirosław Markowski, który od listopada był już tylko zastępcą dyrektora. Nie miał więc prawa podpisywać wniosku. Mógł to zrobić tylko nowo mianowany w tamtym czasie dyrektor Robert Żyliński. Jakby tego było mało, to wniosek dotyczył premii wynoszącej 200 procent podstawy wynagrodzenia zasadniczego, a wypłacono aż... 500 procent. Czyli 42,8 tys. zł brutto!
    Kolejna dziwna operacja, którą wyłapali kontrolerzy marszałka, to samowolne zwiększenie premii za I i II kwartał. Kierownik gospodarstwa dostał niemal 33 tys. zł. Ale jego zwierzchnik, czyli drugi pan Markowski, nie miał prawa zwiększać premii.
    Kierownikowi Krzysztofowi Markowskiemu może grozić nawet do 10 lat więzienia, a jego szefowi Mirosławowi - do trzech.

    Ciężka praca dla staruszka

    Ale to wcale nie koniec. Kontrolerzy znaleźli wiele nieprawidłowości w rozliczaniu umów o dzieło. - Tutaj panował prawdziwy bałagan, co świadczy przynajmniej o braku nadzoru i kontroli ze strony kierownictwa - podsumowuje marszałek.
    Chodzi o 18 umów zawartych przez oddział łomżyński i aż o 73 w Białymstoku. Kto inny je podpisywał, a kto inny odbierał pieniądze. Ujawniono też przypadki zawierania umów na wykonywanie ciężkich prac z 70- czy nawet 85-latkami!
    W tym przypadku marszałek wskazuje więcej winnych: opisywanego już kierownika Krzysztofa Markowskiego, jego zastępcę, główną księgową oraz kasjerki.

    Dworzański zawiadomi prokuratorów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. I poinformuje rzecznika dyscypliny finansów publicznych o nieprawidłowościach. Bo okazało się, że w sumie premie kierownika Krzysztofa Markowskiego i jego zastępcy w 2007 roku wzrosły aż o 1124 procent w stosunku do roku poprzedniego!
    Dziś na dywanik u marszałka wezwany zostanie Robert Żyliński, obecny dyrektor zarządu melioracji. Wczoraj nie udało się nam z nim porozmawiać. Obu panów Markowskich wczoraj nie było w pracy. - Mirosław jest na zwolnieniu lekarskim - usłyszeliśmy w sekretariacie. - A Krzysztof już został zwolniony.

    Wszystkie sprawy dotyczą okresu, gdy marszałkiem województwa był Dariusz Piontkowski. - Jeśli to prawda, to decyzje tych panów z melioracji są zaskakujące. Ale dotychczasowe doniesienia pokazują, że wnioski marszałka Dworzańskiego są czasem zbyt daleko idące - mówi Piontkowski, dziś radny PiS.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Poranny.pl poleca

    Targi pracy. Profile firm i oferty pracy. Szukaj swojej!

    Targi pracy. Profile firm i oferty pracy. Szukaj swojej!

    Rolnik z Podlasia znalazł żonę! Zobacz zdjęcia ze ślubu

    Rolnik z Podlasia znalazł żonę! Zobacz zdjęcia ze ślubu

    Białystok na przełomie wieków. Nie poznasz swojego miasta! (zdjęcia)

    Białystok na przełomie wieków. Nie poznasz swojego miasta! (zdjęcia)

    Poszukiwane przez podlaską policję. Oszustka, złodziejka, szpieg, dilerka

    Poszukiwane przez podlaską policję. Oszustka, złodziejka, szpieg, dilerka